Ewa Braun: między filmem, historią sztuki i muzyką

Ostatnia aktualizacja: 06.04.2026 15:00
- Było to jak bajkowa opowieść. Nawet jeśli człowiek daje z siebie wszystko, nigdy nie oczekuje nagrody. Sama nominacja była już pewnym wstrząsem – że to w ogóle możliwe, że pojawia się taka szansa. Przede wszystkim była to ogromna satysfakcja i potwierdzenie, że efekt pracy i doświadczeń się skumulował, że powstał obraz umiejętności zawodowych i wyobraźni wizualnej. Poza tym scenografia jest częścią dzieła filmowego – obok zdjęć, muzyki, scenariusza i reżyserii - mówiła w Dwójce scenografka Ewa Braun.
Ewa Braun
Ewa BraunFoto: Michał Woźniak/Eastnews

POSŁUCHAJ AUDYCJI <<<

Współpracowała z najważniejszymi twórcami polskiego i światowego kina. Za dekorację wnętrz w filmie "Lista Schindlera" Stevena Spielberga otrzymała Oscara, a podczas ubiegłorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni została uhonorowana Platynowymi Lwami. Ewa Braun opowiadała w Dwójce o swojej drodze zawodowej, pracy nad filmowym obrazem oraz o inspiracjach płynących z muzyki i podróży. 

Trzy dekady z Oscarami

Artystka zaznaczyła, że śledzi i emocjonuje się Oscarami już do ponad trzech dekad. Podkreśliła, że jest to dla nie nie tylko kolejna nieprzespana noc, ale też moment ciekawości i nostalgii. - Z czasem jestem już może trochę mniej podekscytowana. W tegorocznej edycji miałam momentami poczucie znużenia. Zawsze bardzo broniłam tych uroczystości i dziwiłam się, gdy ktoś pytał, jak można wytrzymać trzy i pół godziny do świtu - wyznała Ewa Braun.

Bywa jednak tak, że to same filmy budzą emocje - czy dana kategoria, gatunek czy charakter filmu zwycięży. W tym roku bardzo miłe było to, że pojawiła się nadzieja dla nas wszystkich, że polskie nominacje wreszcie zamienią się w statuetki. To było fantastyczne - polska kostiumografka sięgnęła po szansę na najwyższe laury, a także nasz twórca zdobył upragnioną statuetkę w kategorii filmu animowanego - dodała.

Od marzeń o filmówce do historii sztuki. Droga Ewy Braun

Już jako licealistka Ewa Braun marzyła o studiach na Wydziale Operatorskim w Łodzi. - Z perspektywy czasu widzę to raczej jako etap poszukiwań. Interesowałam się fotografią i wydawało mi się, że to może być droga zawodowa związana z obrazem. Przez moment myślałam też o dziennikarstwie - powiedziała w rozmowie z Moniką Zając.

- Zostałam jednak trochę ostudzona przez operatora Mieczysława Jachodę. Pomyślałam wtedy, że jestem bardzo młodą osobą, która jeszcze niewiele przeżyła, a żeby coś opowiadać, trzeba mieć zaplecze doświadczeń. Uznałam więc, że najlepsze będą studia, które dadzą mi solidną podstawę ogólnokulturową. Dlatego wybrałam historię sztuki - zaznaczyła.

Od asystentki kostiumografa do scenografki

Artystka wyznała, że z biegiem lat wiele rzeczy w jej życiu się uporządkowało. Punktem wyjścia była dla niej jednak fascynacja filmem. - W trakcie studiów bywałam na planach zdjęciowych, chodziłam intensywnie do kina. Nie ciągnęło mnie do teatru. Przeszłam natomiast wszystkie etapy wtajemniczenia: zaczynałam jako asystentka kostiumografa, potem przyszły pierwsze samodzielne realizacje - mówiła w Dwójce.

- W pewnym momencie poczułam jednak, że utknęłam w kostiumach. Wtedy scenograf Tadeusz Wywórt zaproponował mi przejście do dekoracji wnętrz. I to był początek bardzo ważnego etapu mojej pracy - stwierdziła.

Tworząc nowe światy

Początki pracy Ewy Braun przypadły na przypadały na lata PRL, kiedy brakowało materiałów i możliwości realizacji pomysłów. Film historyczny dawał twórcom większe możliwości – budżetowe i twórcze. Można było projektować i tworzyć świat od podstaw. 
- Bardzo lubiłam plan filmowy - jego energię, ruch, rozmach. To była ogromna frajda. Dla mnie plan zawsze był inspirujący. Ten zawód wiąże się z temperamentem - potrzebą zmiany, podróży w czasie. Film daje możliwość przemieszczania się między epokami - wyznała.

- Zdarzało mi się tworzyć światy słabo rozpoznane ikonograficznie – jak w filmie "Thais", osadzonym w IV wieku, czy w projektach renesansowych. I tutaj wraca historia sztuki – wiedza o ikonografii, źródłach, malarstwie. To była bardzo konsekwentna droga, choć cały czas poszukująca.


Podróże brzmiące muzyką

Wraz z wiosną Ewa Braun zaczyna planować podróże. Jej ojciec był był pisarzem i podróżnikiem. Jego listy, opisy świata, bardzo były dla niej ważne i kształtujące.

- Na studiach dużo podróżowaliśmy, poznawaliśmy zabytki. Każda podróż była okazją do odkrywania. Szukam też miejsc związanych z muzyką – Wenecja i Vivaldi, Salzburg i Mozart. Czasem szczególne okoliczności nadają muzyce dodatkową magię. Pamiętam Londyn podczas jubileuszu królowej Elżbiety i koncert Händla w ogrodach pałacowych – to było niezwykłe doświadczenie.

***

Audycja okolicznościowa

Prowadzenie: Monika Zając

Data emisji: 6.04.2026

Godz. emisji: 14.00

Czytaj także

Ewa Braun: moja wyobraźnia nie sięgała dalej niż nominacja do Oscara

Ostatnia aktualizacja: 26.09.2025 13:00
- Właściwie dopiero tam na miejscu zdałam sobie sprawę, jak to jest nieprawdopodobnie fantastycznie funkcjonująca machina organizacyjna. Na przykład są rozstawione na sali plansze imitujące dane osoby, że tu będzie siedział Dustin Hoffman, a tam Brad Pitt. Wszystko jest opanowane do niebywałej zupełnie perfekcji: co pokazują kamery, gdzie i kto w jakiej kolejności ma wstać - mówiła w archiwalnym nagraniu Ewa Braun, laureatka Oscara za dekorację wnętrz do "Listy Schindlera".
rozwiń zwiń