X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Stanisław Lem: ten film jest dnem dna

Ostatnia aktualizacja: 20.09.2013 19:40
"Ten film jest beznadziejny!" - tak o filmowych adaptacjach swojej prozy mówił Stanisław Lem. Pisarzowi podobał się właściwie tylko "Przekładaniec" w reżyserii Andrzeja Wajdy.
Audio
  • Konrad Wągrowski mówi o adaptacjach filmowych prozy Stanisława Lema (Na cztery ręce/ Czwórka).
Stanisław Lem. 1962 rok
Stanisław Lem. 1962 rokFoto: PAP

Wśrod filmowych adpatacji prozy Lema najważniejsza jest ekranizacja "Solaris" w reżyserii Andrieja Tarkowskiego. - Lem o tym filmie wypowiadał się bardzo negatywnie. Kłócił się na planie, zarzucał reżyserowi, że nie rozumie literatury - twierdzi Konrad Wągrowski, redaktor naczelny serwisu esensja.pl. - Tarkowski zaś odpowiadał Lemowi, że nie rozumie języka filmowego. Pewnie obaj mieli rację.

Andriej Tarkowski wprowadził wiele istotnych zmian, ale to dlatego, że chciał zrobić obraz o naturze człowieczeństwa. Nie odszedł od pierwowzoru, a wyłącznie podążył swoim tropem i stylem. Jego film to dobry przykład "twórczej zdrady".

O taką zdradę nie został posądzony Steven Soderbergh. Jego adaptacja "Solaris" to remake filmu rosyjskiego reżysera, którą Lem pochwalił za stronę wizualną. Według niego była przemyślana i piękna. - Soderbergh opowiada historię miłosną. Film jest zadumą nad rozpadem więzi międzyludzkich. Lem mówił, że nie spodziewał się wiele po tym filmie, ale ostatecznie ta wersja "Solaris" bardzo mu się podobała - wyjaśnia gość Błażeja Hrapkowicza.

Podobnie jak "Przekładaniec", jedyny film science-ficton w dorobku wybitnego polskiego reżysera Andrzeja Wajdy. - Lem o tej adaptacji wypowiadał się bardzo pozytywnie. Stwierdził nawet, że treść "Przekładańca" wydaje mu się bardziej zrozumiała w filmie niż w jego noweli. Ale prawdopodobnie dlatego, że był autorem scenariusza - podkreśla redaktor naczelny serwisu esensja.pl.

Bohaterem "Przekładańca" jest kierowca rajdowy Richard Fox, który po wypadku trafia kliniki prowadzonej przez genialnego doktora, specjalizującego się w przeszczepach ludzkich organów. - To opowieść pysznie absurdalna - recenzuje Konrad Wągrowski. - Dzięki reżyserii, przemyślanym pomysłom scenograficznym i znakomitej roli Bogumiła Kobieli, nabrała dodatkowych smaczków.

W historii kinematografii jest wiele prób adaptacji prozy Lema. Filmy realizowane za żelazną kurtyną miały być odpowiedzią na wielką fantastykę z Zachodu. O "Milczącej gwieździe", koprodukcji Polski i NRD, Lem powiedział, że to dno dna. - Te filmy są śmiesznymi ramotkami. Można je obejrzeć z perwersyjnej przyjemności, ale pewno nie jest to dobre kino - mówi gość audycji.

Stanisław Lem nie daje łatwych wskazówek dla wizualizacji swojego świata. Jego twórczość jest bardzo złożona i trudna do przeniesienia na ekran. - Problem jest w języku, nieprawdopodobnych sformułowaniach, które są nieprzekładalne na język filmu. Bo jak znaleźć ekwiwalent filmowy dla słowa "sepulki"? – w audycji "Na cztery ręce" zastanawiali się Błażej Hrapkowicz i jego gość Konrad Wągrowski.

jl

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Kongres" - najlepsza ekranizacja Lema

Ostatnia aktualizacja: 28.08.2013 15:35
"Kongres" to długo oczekiwana, wizjonerska produkcja oparta na motywach "Kongresu futurologicznego" Stanisława Lema. Jak zapewnia polska producentka: czuć w nim ducha autora.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Premiery filmowe: "Kongres", "To już jest koniec", "Paranoja"

Ostatnia aktualizacja: 13.09.2013 16:00
"Kongres" podzieli fanów Lema, "To już jest koniec" rozbawi, a "Paranoja" rozczaruje.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Raj według Urlicha Seidla

Ostatnia aktualizacja: 18.09.2013 13:13
Film "Raj: nadzieja" jest częścią trylogii o kobietach, ich potrzebach, marzeniach i poszukiwaniu miłości.
rozwiń zwiń