Kultura

Mariusz Wilczyński o nowej animacji (wideo)

Ostatnia aktualizacja: 13.04.2011 16:00
- To jeden z najważniejszych współczesnych twórców animacji artystycznej - ocenił The New York Times. Nowy projekt Mariusza Wilczyńskiego nazywał się będzie "Zabij to i wyjedź z tego miasta". Przyjrzeliśmy się pracowni animatora i czarno - białym bohaterom jego filmu.
Audio

- Jest takie stare i prawomocne powiedzenie: Jeżeli film ma być smutny, to znaczy, że muszą płakać widzowie, a nie twórcy - mawia Mariusz Wilczyński. Tej maksymy jeden z najważniejszych, polskich animatorów trzyma się wiernie i z dobrym skutkiem.
Wilczyński pracuje właśnie nad swoim pierwszym, pełnometrażowym filmem "Zabij to i wyjedź z tego miasta". Choć projekt powstaje (jak na 95-minutową animację przystało) już kilka lat, niewiele o nim wiadomo.
- Często mam prosty pomysł na film, a potem oczywiście skręcam i idę w stronę wspomnień, przemijania i pytań, które mnie nurtują - mówi animator, który wpuścił ekipę kultura.polskieradio.pl do swojej pracowni pod Warszawą.

Czarny mazak i biała kartka
Mariusz Wilczyński pracuje przy niewielkim stole, na którym oprócz kubka z herbatą leżą tylko setki mazaków i zwykłych białych kartek. Studio jest prawie całkowicie białe, a wymyślny system poukrywanych w różnych miejscach okienek i czarnych rolet, pozwala wpuszczać i zabierać z wnętrza światło.
- Mam tu święty spokój - zapewnia Mariusz Wilczyński. Z tym spokojem to jednak nie do końca prawda, bo obok animatora niezmiennie kręci się mały, biały i niezwykle ruchliwy piesek.
Mariusz Wilczyński wstaje prawie codziennie o szóstej rano i kończy rysowanie późno w nocy. Tworzenie filmu to nie tylko intelektualny, ale także spory fizyczny wysiłek. Wilczyńskiego i jego współpracowników czekają jeszcze dwa lata pracy, ale znalazł on czas, by pokazać nam plan animacji "Zabij to i wyjedź z tego miasta". To zupełnie wyjątkowa sytuacja, bo do tej pory niewielu te animowane kadry widziało!  

Zobacz wideo-relację z tej wizyty:

Poprzednie, krótsze animacje Mariusza Wilczyńskiego wyświetlane były w Museum of Modern Art w Nowym Jorku, a "Kizi Mizi" miało swoją europejską premierę podczas festiwalu Berlinale. W 2010 roku Trójka na charytatywnej aukcji wylicytowała dwa, czarno-białe rysunki Mariusza Wilczyńskiego za łączną kwotę 36 tysięcy złotych!

Przenikanie do animacji
Przygoda z filmem zaczęła się dla Mariusza Wilczyńskiego nietypowo, można powiedzieć, że do animacji po prostu przeniknął. Sam lubi o sobie mówić, że jest samoukiem. Po dziesięciu latach malowania obrazów dostał po prostu propozycję tworzenia telewizyjnych "Księgoklipów", więc powstało ponad 200 "wideoklipów do książek" i tak się zaczęło. W efekcie The New York Times nazwał Mariusza Wilczyńskiego "jednym z najważniejszych współczesnych twórców animacji artystycznej".

Zobacz narysowany przez Mariusza Wilczyńskiego teledysk do piosenki Republiki "Śmierć na pięć":

Mariusz Wilczyński powiedział nam, że jego nowy film spowoduje, że "to, co do tej pory zrobił stanie się magicznymi dodatkami do czegoś ważnego". "Zabij to i wyjedź z tego miasta" będzie próbą odpowiedzi na trudne pytanie: co zrobić z obecnymi w głowie wspomnieniami o ludziach, których już nie ma?
- Zdałem sobie sprawę, że coraz częściej zamykam się we wspomnieniach, a realność przechodzi mi bokiem. Stanąłem wobec takiego paradoksalnego dylematu, że to co przez dłuższy czas odkładałem i hołubiłem tkliwie i uczuciowo, powinienem wyrzucić z siebie, żeby móc żyć dalej i smakować rzeczywistość - Mariusz Wilczyński dłuższy czas chodził z taką filmową myślą, potem zaczął pisać scenariusz i porządkować wspomnienia.


Łódź - przestrzeń sentymentalna

Bardzo ważne w "Zabij to i wyjedź z tego miasta" jest odtworzenie Łodzi - miasta, w którym się urodził. W studio całą jedną ścianę zajmują przypięte pinezkami czarno-biało rysowane łódzkie kamienice. Obok czerwonym mazakiem dopisane są notki typu: "Dorysować gołębie na niebie!". Choć na kamienicach migają słynne, miejskie murale, to fotograficzna dokładność nie jest ważna.
- Chciałem zbudować Łódź, którą widzę jak zamknę oczy i myślę o mieście dzieciństwa. Przypominam sobie te najważniejsze miejsca w moim życiu i je sklejam ze sobą. Powstaje moje miasto, przestrzeń sentymentalna.
Ta przestrzeń cały czas się zmienia, jeżeli z logiki akcji wynika, że gdzieś powinny pojawić się tory tramwajowe, Mariusz Wilczyński rysuje, bierze nożyczki i dokleja tory w odpowiednim miejscu.

/

Obserwowaliśmy przez chwilę, jak Mariusz Wilczyński pracował nad sceną, w której jego bohater wielkości Guliwera, zagląda do wnętrza kamienicy przez okno i widzi tam 5 letniego siebie z rodzicami. Mamie i tacie głosu użyczą Anna Dymna i Marek Kondrat.

"Zabij to i wyjedź z tego miasta" będzie pierwszym filmem, w którym Wilczyński wykorzysta dialogi. Nagrał 25 osób, w zupełnie zaskakujących rolach m.in. Andrzeja Wajdę, Krystynę Jandę czy Andrzeja Chyrę.
- Dobrze jest wchodzić w niewygodne buty. Jak nie robiłem dialogowych filmów, to właśnie postanowiłem zrealizować ponad godzinny film mówiony - mówi animator - Fajne jest w życiu to czego nie wiesz, czego nie znasz. To pozwala zachować świeżość życia, chęć poznania - to coś, co mają dzieci.

Urszula Schwarzenberg-Czerny

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
www.narodoweczytanie.polskieradio.pl
Cichociemni

Czytaj także

Kulturysta - Mariusz Wilczyński

Ostatnia aktualizacja: 19.02.2011 13:00
Absolwent łódzkiej ASP. Malarz, który odnalazł dla siebie świat animacji. Wielokrotnie doceniany w kraju i za granicą. Uwielbia współpracę z młodymi ludźmi - wykłada w łódzkiej filmówce, tworzy prace do muzyki granej na żywo. Był jednym z bohaterów pierwszej odsłony trójkowego "Męskiego Grania". Bardzo duży i ciepły człowiek.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Przeczytaj wywiad z reżyserem "Jeża Jerzego"!

Ostatnia aktualizacja: 11.03.2011 12:30
- Reakcje na film są skrajne. Jedni twierdzą, że jest momentami zbyt obsceniczny i jedzie po bandzie, innym z kolei mało. Nie można chyba wszystkich uszczęśliwić - mówi Jakub Tarkowski.
rozwiń zwiń