Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Japonia na wyciągnięcie ręki

Ostatnia aktualizacja: 11.05.2021 08:00
Pierwsze komercyjne nagrania muzyki japońskiej powstały w 1903 roku. Dokonał ich Fred Gaisberg, związany ze słynną Gramophone Company. W trakcie swojego pobytu w Japonii zarejestrował w sumie 275 siedmio- i dziesięciocalowych płyt szelakowych, które potem trafiły w ręce słuchaczy z Europy i Stanów Zjednoczonych. Ostatnio te nagrania (a także kilka innych, powstałych przed 1912 rokiem) odkryła ponownie oficyna Sublime Frequencies na kompilacji „Sound Storing Machines: The First 78rpm Records from Japan, 1903-1912”.
Okładka płyty Sound Storing Machines
Okładka płyty "Sound Storing Machines"Foto: Sublime Frequencies

Świat stawał się coraz mniejszy. Wraz z nadejściem ery Meiji Japonia przerwała długoletni okres izolacji. Kultura, polityka i gospodarka otworzyły się na szeroko pojęty Zachód, z kolei ten z ekscytacją odkrywał „egzotyczne” artefakty odległego kraju. Gdy wynaleziono fonograf, niektóre z tych artefaktów stały się dla słuchaczy z Europy i Stanów Zjednoczonych dostępne dosłownie na wyciągnięcie ręki – Japonię wreszcie można było usłyszeć, nie ruszając się z domu.

Nowa kompilacja dokumentuje czasy tej małej rewolucji i ukazuje ważny krok w odkrywaniu kultury muzycznej Japonii. Całą opowieść ułożył związany z Sublime Frequencies artysta dźwiękowy i kolekcjoner Robert Millis, znany z kilku wcześniejszych, podobnych wydawnictw poświęconych muzyce Birmy i Korei. Do zbioru wybrał 15 nagrań zarejestrowanych w Japonii między 1903 a 1912 rokiem. Wśród nich znalazły się pierwsze nagrania komercyjne dokonane przez Amerykanina Freda Gaisberga z Gramophone Company (notabene niezwykle ważną postać w dziejach fonografii), który w lutym 1903 roku rozpoczął swoją kilkumiesięczną podróż po Azji Wschodniej. Miała ona na celu dokumentację muzycznych zjawisk tego rejonu świata oraz ich późniejszą publikację na komercyjnych nośnikach oficyn europejskich, a później także japońskich. Pierwszym przystankiem była właśnie Japonia, którą Gaisberg przemierzał wyposażony w fonograf, wałki woskowe i inne (z pewnością budzące dużą ciekawość) wynalazki. Udało mu się dotrzeć do muzyków dworu cesarskiego, gejsz oraz wędrownych artystów. Owocem tych spotkań są jedyne w swoim rodzaju nagrania muzyki dworskiej gagaku, a także pieśni z północy zwanych Oiwake-bushi czy fragmentów z teatru no – wszystkie zamieszczone zostały na nowej kompilacji. Słuchając ich, możemy sobie tylko wyobrazić jaki był rezultat zderzenia tej muzyki z uchem Europejczyka początku dwudziestego stulecia. Wiele mogą nam też powiedzieć zapiski samego Gaisberga, który na początku swojego pobytu w Japonii zanotował: „Japanese music is simply too horrible”. Potem był on już nieco bardziej wyrozumiały.

Oprócz nagrań Gaisberga na płycie znalazły się dźwiękowe dokumenty z późniejszych wypraw – od pieśni gejszy „Neko ja”; przez utwór wykonany na sekkinie (czyli dziś rzadko spotykanym ksylofonie), po fragmenty spektaklu teatru lalek bunraku z Osaki.

Niezwykle pomocny przy słuchaniu okazuje się insert dołączony do wersji winylowej albumu, w którym opisano każde z nagrań. Może nie zrobiono tego tak rzetelnie, jak choćby na albumie „Osharaku”, ale przynajmniej na tyle zwięźle i klarownie, że słuchając ponad 100-letnich nagrań, na pewno się nie pogubimy.

Przeczytaj: Japonia przypomniana
OSHARAKU okładka płyty.jpg

„Sound Storing Machines” to niespełna 40-minutowa podróż w czasie – w towarzystwie głosów przeszłości (a może należy powiedzieć duchów?) i trzasków płyty gramofonowej. Jednak to nie tylko opowieść o dawnych czasach i ważnym momencie w historii fonografii. Nową kompilację można potraktować jako solidny przekrój istotnych zjawisk w muzyce japońskiej. Być może i nie odnajdziemy tu rzeczy dotąd nieopisanych i unikalnych z perspektywy etnomuzykologicznej. Za to album może być dobrym wstępem do przygody z muzyką tego kraju – pod warunkiem, że nie przeszkadzają nam nieustanne trzaski płyty szelakowej.


PS Myślę, że kompilacja mogłaby być niezłym źródłem inspiracji dla Meiteia i jego duchologicznej muzyki opartej na samplach ze starymi nagraniami. Kto wie, czy artysta nie sięgał już kiedyś po szelaki nagrane przez Gaisberga? 

 

Krzysztof Dziuba

"Sound Storing Machines: The First 78rpm Records from Japan, 1903-1912"

Sublime Frequencies, 2021

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.

Czytaj także

Mizik rasin na nowej orbicie

Ostatnia aktualizacja: 15.06.2020 16:30
Niby nic nowego, przerabialiśmy to już wielokrotnie. Oto przedstawiciele wielowiekowej tradycji “stamtąd” łączą siły z innowatorami “stąd”. Muzycy “tamtejsi” to ośmioosobowy haitański kolektyw Chouk Bwa Libète, “tutejsi” to brukselski duet producencki The Ångströmers.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Yanti Bersaudara, fonograficzny skarb Indonezji

Ostatnia aktualizacja: 29.09.2020 08:00
Wydany w 1971 roku album indonezyjskiego żeńskiego tria Yanti Bersaudara poznałem kilka lat temu, przeszukując półki jednego z antykwariatów płytowych w Bangkoku.
rozwiń zwiń