Radiowe Centrum Kultury Ludowej

W 45 minut dookoła roku

Ostatnia aktualizacja: 21.09.2021 08:00
Rośnie środowisko Radykalnej Kultury Polskiej. To dobrze, świetnie wręcz, bo jest to najciekawsza obecnie inicjatywa podejmująca dialog z muzyką i kulturą tradycyjną. Nadal niewielka, ale bardzo prężna. Właśnie dołączył do niej albumowo Kust, sekstet wymykający się łatwemu szufladkowaniu.
Okładka płyty Kust
Okładka płyty KustFoto: mat.pras.

Tak jak Paweł Szamburski na „Uroborosie” snuje opowieść o zaklętym w krąg ludzkim życiu, tak Kust opowiada o innej cykliczności – wiecznego powrotu pór roku, związanych z nim rytuałów. W Kuście spotykają się dwa żywioły – tradycyjny i bardzo współczesny. Razem nadają nowe oblicze muzyce rytualnej. Łączy je – to wyświechtane pojęcie w tym kontekście, ale cóż zrobić, skoro najlepiej opisuje muzykę – trans, zagłębienie się w sobie. Liderką Kustu jest Joanna Skowrońska, etnografka, zbieraczka pieśni z Polesia i Dolnego Śląska, członkini stowarzyszenia Muzyka Zakorzeniona. Oraz śpiewaczka. Razem z nią bardziej tradycyjny żywioł tworzą Joanna Gancarczyk i Marta Derejczyk – jak widać jest to również żywioł kobiecy. Obecność Rafała Kołackiego i Mikołaja Zielińskiego kieruje uwagę w stronę bydgoskiej alternatywy, środowiska Milieu L'Acephale i Brutality Garden. Ten trop dobrze wyjaśnia brzmienie Kustu. Choćby „Usnyj” przywodzi na myśl „Cień chmury nad ukrytym polem”, legendarny debiut Starej Rzeki czy „Późne Królestwo” Alamedy 3, natomiast „Kozara” oparta na pieśni żałobnej, związanej z wojną, przywodzi na myśl Innercity Ensemble. Biały śpiew unosi się nad dronami generowanymi przez Tadeusza Skowrońskiego i Zielińskiego, wyłania się z dźwiękowej magmy i jest z nią spleciona, tworzy nierozerwalną całość.

To splecenie tradycji i nowoczesności jest tu najważniejsze. Sami mówią, że ich celem jest coś więcej niż ocalenie tej muzyki od zapomnienia. Chcą „utrzymać rytuał przy życiu”, a by to zrobić trzeba go dostosować do wymogów współczesności. Przecież tradycja, rytuały nigdy nie stały w miejscu, płynnie ewoluowały, zmieniały swoja formę, dostosowując się do każdej współczesności i nie traciły przy tym wrażenia odwieczności i niezmienności. Dlatego konserwowanie tradycji, wyznaczania sztywnych ram, czym jest, a czym nie jest, jak powinna brzmieć muzyka tradycyjna jest pierwszym krokiem do jej końca. Zakonserwowana staje się muzealnym eksponatem, wyzutym z życia i treści. Kust jest doskonale świadomy tego zagrożenia.

Tworzą fascynującą, wszechogarniająca opowieść o potędze rytuału jako podwaliny społeczeństw i jego roli w porządkowaniu nieprzewidywalności życia. W tym kontekście można „Kust” postawić obok „Innych pieśni” i „A Sacrifice Shall Be Made / All the Wicked Scenes” Piotra Kurka. W podobny sposób dekonstruują rytuały i podkreślają – często pomijaną, niewidzialną – rolę tradycji w codzienności.

Michał Wieczorek

Kust

„Kust”

Bôłt Records

Ocena: 4,5/5

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.


Czytaj także

Jak stare pożenić z nowym

Ostatnia aktualizacja: 03.12.2019 08:00
Jak przypominać muzyczną tradycję młodym pokoleniom? Można się tego uczyć od przedstawicieli nowej tureckiej psychodelii. Jednym z jej reprezentantów są Derya Yıldırım & Grup Şimşek, którzy w tym roku na debiutanckim albumie pokazują jak stare pożenić z nowym w aktualnie świeżej odsłonie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Saba Alizadeh i "I May Never See You Again"

Ostatnia aktualizacja: 20.07.2021 08:00
Dwa lata temu Saba Alizadeh, syn słynnego irańskiego wirtuoza taru i setaru, Hosseina, dał się poznać nie tylko jako utalentowany kamanczysta (z ojcem gra od wielu lat, występował też z Kayhanem Kalhorem), ale przede wszystkim jako kompozytor muzyki eksperymentalnej i elektronicznej, jedna z najciekawszych postaci bogatej sceny teherańskiej.
rozwiń zwiń