X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
RCKL

Drzewo, drewno, deska, sęk

Ostatnia aktualizacja: 23.05.2019 09:53
Sęk w tym, że świat polski, a szerzej słowiański, skonstruowany został z desek. Wpośród świętych i świeckich drzew. Dotyczy to zarówno kultury materialnej, jak i duchowej, niematerialnej.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Shutterstock.com

Naocznie można się o tym przekonać w muzeach, zwłaszcza w skansenach, i wprawdzie jest to już w dużej mierze rzeczywistość historyczna, to jednak istnieje pewna żywa sfera, w której wszyscy bierzemy nieustanny, codzienny udział, trudno ją zamknąć w muzeum, a która w największym stopniu zachowała ślady starej konstrukcji i udział pierwotnego budulca jest w niej wciąż istotny. To język.

Drzewa jako żywe theatrum były istotnym elementem poetyki pieśni ludowych.

Można powiedzieć, że Polska jest samogłoską i spółgłoską. Składa się z połączonych w rozmaite konstrukcje, które tworzą większe całości, językowych dech, desek, deseczek, deszczułek. Wśród głosek są te, które powstają ze swobodnego przepływu powietrza przez aparat głosowy i te, przy których powstawaniu powietrze napotyka na różne przeszkody i blokady. Szczególną rolę odgrywają zbitki głosek, które przy udziale akcentów, intonacji i iloczasu decydują o oryginalnej ekspresji i stylu danego języka. Bezwzględnie najdłuższą zbitką polską jest pięć spółgłosek, tak jak w pierwszym wyrazie na początku tego zdania. Najbardziej aktywna spółgłoska polskiego języka to ‘s’, które stanowi najbardziej o naszym charakterze językowym i brzmieniu, łącząc się najczęściej z ‘t’ jako "stwarzać", "stolica" czy "jestem", "jest", "jesteśmy" oraz tworząc dodatkowo ‘ś’ , ‘sz’ [š] czy ‘c’ [ts]. To sprawia właśnie, że obcy słyszą nasz język jako szeleszczący i pobrzękujący cyną.

‘S’ łączy się także chętnie z ‘p’ jak "społem", "wspaniała", "psota", czy z ‘k’ jak... no właśnie, jak Polska, jak Mieszko (po raz pierwszy zapisany przez Ibrahima Ibn Jakuba jako Msk, później także Mysko, czy w formie zlatynizowanej Mesco), jak "mieszkanie", jak "kołyska", "grobowa deska". Przy czym w tej ostatniej koniunkcji z ‘k’ powstaje wyjątkowo dużo muzyki: pisk piszczy, trzask trzeszczy, wrzask wrzeszczy, mlask mlaszcze, plusk pluszcze, parsk parska, skrzek skrzeczy, krzyk krzyczy, skowyt skowycze, skrzyp skrzypi, skwierk skwierczy, klask klaszcze. Sama deska przecież też wydaje dźwięki i w tej funkcji notabene używana jest do dzisiaj w niektórych klasztorach ortodoksyjnych na Bałkanach, w zastępstwie dzwonów, nazywana jako taki właśnie instrument z grecka semantronem.

Deska służy także do skakania, czyli do tańca, o czym pisałem kiedyś w specjalnym, wyłącznie temu tematowi poświęconym tekście (Deska i szklanka, czyli o tańcu, „Konteksty. Polska Sztuka ludowa” nr 1/2011). Podobnie jak grobowa, deska taneczna również występuje w liczbie pojedynczej. Taniec na jednej desce (szerokości mniej więcej stopy) był nie tylko próbą umiejętności tanecznych, pokazywał, czy tancerz potrafi wirować na jednej konkretnej desce (w praktyce na jednej desce w oberku obracała się jedna stopa, a nie dwie), a zarazem, przemieszczając się z układem tańczących par, czynić z każdej deski tę „jedną”, dzięki czemu udowadniał, że umie osiągać skupienie zewnętrzne, przestrzenne, społeczne, wspólnotowe; wtedy nie zajmuje dużo miejsca w przestrzeni małej izby tanecznej, przez co współtworzy porządek, ład taneczny i pozwala bez przeszkód tańczyć innym. Tancerz pokazywał, że umie stosować zasadę „minimum ekspresji – maksimum energii”, jakże przydatną przy wykonywaniu wszystkich wymagających wysiłku fizycznego, długotrwałych i monotonnych czynności na polu, łące czy w gospodarstwie.

Rudymenty językowe są nie tylko naszym wyróżnikiem kulturowym, ale stanowią o naszej wyjątkowości, a także o tym, że należymy do wielkiej rodziny indoeuropejskiej.

Deska również miała istotny związek z granicą, kładka na strumieniu czy strudze pozwalała ją przekroczyć. W pieśniach wiosennych, zalotnych, oznaczała gotowość czy zapowiedź wyjścia z domu: "Położę kładkę na murawkę wierzbową, oj rano, rano, wierzbową / Czas wam dziewczęta do domu, do domu, oj rano, rano do domu / A ty, Kasiuniu, zostań się, zostań się, oj rano, rano zostań się / Przyjedzie Jasio, witaj się". Granicą symboliczną była progowa deska domu, ważną zarówno w czasie obrzędu weselnego jak i pogrzebowego. Kiedy panna młoda śpiewała: "Już żegnajcie miłe progi, chodziły tu moje nogi, więcej nie będą", to żegnała się z całym domem, rodziną, stanem panieńskim, całą swoją młodością i dzieciństwem. Analogiczne pożegnanie miało miejsce, kiedy wynosząc z domu zmarłego w trumnie, uderzano nią, deską w deskę, trzy razy w próg. Deska progowa dziś różnie wygląda, ale często wciąż w domach jest i przecież staramy się nie witać ani nie żegnać w progu.

Drzewa jako żywe theatrum były istotnym elementem poetyki pieśni ludowych. Lipa, leszczyna, jawor, sosna, topola, wierzba, wiśnia, grusza, jarzębina widziały niejedno, emocje śpiewających płynęły w nich jak soki: „Po gęstej leszczynie, po gęstej krzewinie tam Maniusia stajała. Oj stajała, stajała i tak sobie z Jasiem rozmawiała, oj chodź Jasiu pójdziewa”. Albo odwrotnie: „Na suchej tempoli ptaszek główkę zwiesił, a któż nas dziewczyno, a któż nas jedyno, teraz będzie cieszył...”. Niektóre drzewa jako drewno zachowywały swoje magiczne, symboliczne właściwości, jak trujący, żywotny, długowieczny cis, z którego powinien być zrobiony stołek, na którym sadzano w roli "żałobnika" ojca panny młodej w czasie obrzędu weselnego: „Dajcie stołka cisowego dla tatusia rodzonego...”.

Sądzę, że walcząc o niedegradowanie przyrody, choćby jak ostatnio o Puszczę Białowieską, tym samym dbamy o język i przychodzi on nam w sukurs jako wielowiekowa żywa matryca. Rudymenty językowe są nie tylko naszym wyróżnikiem kulturowym, ale stanowią o naszej wyjątkowości, a także o tym, że należymy do wielkiej rodziny indoeuropejskiej.

Remek Mazur-Hanaj

 

 

Czytaj także

Przyszła kryska na (m)Matyska

Ostatnia aktualizacja: 21.03.2019 09:00
To właściwie wielkość jednej litery w tym przysłowiu sprawia, że jest ono frapujące. Bo co znaczy – przecież wszyscy wiemy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wszystkie końce świata

Ostatnia aktualizacja: 18.04.2019 09:44
Poeta mówi: „innego końca świata nie będzie”. Tylko ten mój. Twój. 
rozwiń zwiń