RCKL

Środa Popielcowa

Ostatnia aktualizacja: 25.02.2020 12:00
Dzień ten jest zapowiedzią nowego, wiosennego cyklu obrzędowego – rozpoczyna wielki post wielkanocny.
Msza święta w Środę Popielcową.
Msza święta w Środę Popielcową.Foto: PAP/Bartłomiej Zborowski

Mąka_na_żur.jpg
Żur kończy zabawę. O zwyczajach Środy Popielcowej

W Polsce dzień ten nazywamy także wstępną środą (ponieważ jest pierwszym dniem Wielkiego Postu, poprzedzającego Wielkanoc, a więc i wstępem do uroczystości wielkopostnych i wielkanocnych), albo Popielcem. We wszystkich kościołach bowiem, podczas nabożeństw, posypuje się głowy wiernych popiołem z ubiegłorocznych palm wielkanocnych – a nie, jak kiedyś sądzono, ze znalezionych na cmentarzu, startych na proch kości ludzkich. Księża, sypiąc popiół na głowy, przypominają wszystkim o śmierci, przemijaniu i znikomości rzeczy ziemskich.

Wielkopostny rytuał posypywania głów popiołem został wprowadzony do liturgii Kościoła powszechnego około IV wieku i aż do X wieku obowiązywał wyłącznie osoby publicznie odprawiające pokutę. Po tej ceremonii, pokutnicy musieli opuścić kościół, a progi świątyń wolno im było przestąpić dopiero po spowiedzi wielkanocnej w Wielki Czwartek, obchodzony jako dzień odpuszczenia grzechów i pojednania z Kościołem.

W XVIII, XIX wieku, a nawet na początku XX wieku, księża zwykle dawali popiół na głowę jednej tylko, najważniejszej osobie z rodziny, np. ojcu czy dziadowi, sypiąc im także trochę popiołu do modlitewnika. Ci zaś po powrocie z kościoła sami dawali popielec swym bliskim, tzn. uroczyście i z namaszczeniem posypywali im głowy popiołem.

We wszystkich kościołach posypuje się głowy wiernych popiołem z ubiegłorocznych palm wielkanocnych – a nie, jak kiedyś sądzono, ze znalezionych na cmentarzu, startych na proch kości ludzkich.


Kardynał Jean Verdier posypuje popiołem głowy wiernych podczas mszy św. w Środę Popielcową. Luty 1938 roku. Kardynał Jean Verdier posypuje popiołem głowy wiernych podczas mszy świętej w Środę Popielcową. Luty 1938 roku.

Obrzędy kościelne Środy Popielcowej wyznaczały też nieodwołalnie koniec zabaw zapustnych, ale jeszcze w początkach XX wieku zabawy, psoty i niektóre zwyczaje zapustne np. spotkania kumoszek w karczmie, represyjny zwyczaj kłody nazywanej popielcową czy tańce kobiet na wysoki len, także przyczepianie klocków starym pannom i starym kawalerom i – czasami – pochody karnawałowych maszkar, trwały jeszcze przez znaczną część dnia. Zwłaszcza w tradycji ludowej, Środa Popielcowa była bowiem swego rodzaju pomostem, przejściem z karnawałowego zgiełku i hulaszczej zabawy w ciszę i skupienie wyciszającego życie wielkiego postu.

Sama zaś ceremonia kościelna i proch sypany na głowę bywały – zwłaszcza dla skorej do figlów, swawolnej młodzieży – pretekstem do zabawy, połączonej z rozsypywaniem i wzajemnym obrzucaniem się popiołem.

Powoli jednak zapadały cisza i powaga – i to nieodwołalnie. Gospodynie myły i starannie wyparzały wszystkie naczynia, aby nie pozostał na nich nawet ślad tłuszczu i smak mięsa, a patelnie i rynki ostentacyjnie wyrzucano przez okno do sadu, pod jabłonki, lub wynoszono je na strych. W ten sposób manifestowano gotowość do wielkopostnych umartwień.

W ciepłym miejscu, na przypiecku, gospodynie ustawiały garnki z zaczynem z mąki żytniej lub owsianej i wody, z dodatkiem skórki czarnego chleba i paru ząbków czosnku, na żur postny, najstarszą, najbardziej znaną i najczęściej jadaną polewkę polską, będącą także podstawową główną potrawą wielkopostną.

***

Tekst pochodzi z książki "Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne" dr Barbary Ogrodowskiej, wyd. Muza, Warszawa 2010.

Zobacz więcej na temat: folklor kultura ludowa