Historia

Lech Wałęsa a Służba Bezpieczeństwa

Ostatnia aktualizacja: 03.02.2017 12:00
Materiały zgromadzone przez Instytut Pamięci Narodowej potwierdzają, że Lech Wałęsa w latach 1970 - 1976 był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, zarejestrowanym pod pseudonimem Bolek.
Audio
  • O współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa w latach 70. oraz o dostępie do tajnych archiwów w czasach prezydentury - z Lechem Wałęsą rozmawia Krzysztof Skowroński. (PR, 27.06.2008)
  • Konferencja prasowa premiera Jana Olszewskiego i szefa Urzędu Ochrony Państwa Piotra Naimskiego (PR, 4.06.1992)
Lech Wałęsa składa przysięgę prezydencką w Sejmie. Warszawa, 22.12.1990
Lech Wałęsa składa przysięgę prezydencką w Sejmie. Warszawa, 22.12.1990Foto: PAP/Janusz Mazur

31 stycznia 2017 roku Instytut Pamięci Narodowej przedstawił analizę ekspertyz grafologicznych, potwierdzających zgodność charakteru pisma Lecha Wałęsy z dokumentami Służby Bezpieczeństwa dotyczącymi tajnego współpracownika o pseudonimie Bolek.

- Dwóch pracowników IPN - dr Sławomir Cenckiewicz i dr Piotr Gontarczyk - prowadząc długotrwałe badania zebrało materiały, na podstawie których okazało się, że od 29 grudnia 1970 roku do 19 czerwca 1976 roku Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, zarejestrowanym pod pseudonimem Bolek, donosił na swych kolegów i brał za to wynagrodzenie – mówił dr Jarosław Szarek, prezes IPN na konferencji prasowej.

Grudzień’70 na Wybrzeżu

Największa tragedia powojennej Polski

Według dokumentów IPN po raz pierwszy Służba Bezpieczeństwa zatrzymała Lecha Wałęsę 19 grudnia 1970 roku, tuż po krwawo stłumionych przez komunistów robotniczych protestach. 27-letni Wałęsa pracował wtedy jako elektryk okrętowy w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. W kolejnych dniach był przesłuchiwany kilkakrotnie.

- Ze sporządzonej opinii biegłych grafologów wynika, że odręczne zobowiązanie o podjęciu współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa z dnia 21 grudnia 1970 roku zostało w całości nakreślone przez Lecha Wałęsę – mówił prokurator Andrzej Pozorski, dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu na konferencji 31 stycznia 2017 roku.

Lech Wałęsa wspominał tamte dni w autobiografii "Droga nadziei" (wydana na Zachodzie w 1987 roku, w Polsce dostępna tylko w drugim obiegu): "Wokół tamtych dni narosło wiele niejasności. A były one dla mnie, młodego, zagubionego i przygnębionego klęską własnej i robotników walki chłopaka szczególnie trudne. W domu żona, dziecko, a ja nie miałem pojęcia, co się może ze mną wydarzyć. Jedynym celem było wydostanie się stamtąd".

Zobowiązanie do współpracy. Fotografia dokumentu z archiwum IPN Zobowiązanie do współpracy. Fotografia dokumentu z archiwum IPN. Foto: PAP/Jacek Turczyk

Pozyskany do współpracy z SB bezpośrednio po tzw. wydarzeniach grudniowych, podobnie jak wiele innych osobowych źródeł informacji Wydziału III Komendy Wojewódzkiej MO w Gdańsku, zwerbowanych w tym okresie, Wałęsa wykorzystany był do zadań o charakterze doraźnym. Jak podają Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk, autorzy książki "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii": "Związane to było, z jednej strony, z rozpracowaniem i kontrolą osób zaangażowanych w rewoltę grudniową, z drugiej natomiast z działalnością prewencyjną wobec osób organizujących od stycznia 1971 roku wiece, protesty i strajki w Stoczni Gdańskiej".

Po Grudniu’70 władze komunistyczne zgodziły się na wybory do związkowych rad oddziałowych Stoczni Gdańskiej. Przewodniczącym rady oddziałowej Związku Zawodowego Metalowców na Wydziale W-4 Stoczni Gdańskiej został Henryk Lenarciak, który wskazał na elektryka Wałęsę jako członka rady i mianował go społecznym inspektorem pracy.

W książce "Sprawa Lecha Wałęsy" Sławomir Cenckiewicz cytuje fragment rozmowy radiowej Moniki Olejnik z Lechem Wałęsą z 16 czerwca 2008, kiedy to Wałęsa powiedział, że wyszedł z Grudnia’70 z trzema immunitetami: "Ja miałem wtedy trzy immunitety – immunitet społecznego inspektora pracy, miałem immunitet delegata z całego wydziału na wyboru związkowe, no i immunitet ten Bolka".

Od współpracy do zerwania

Z esbeckich dokumentów znajdujących się w archiwum IPN wynika, że TW "Bolek" otrzymał 2 tys. zł w styczniu i 1500 zł w lutym 1971 roku. Kolejne wypłaty zmniejszają się do około 500-600 zł średnio raz w miesiącu. W pierwszym roku współpracy najprawdopodobniej dostał 8 300 zł. W 1972 roku otrzymał 3200 zł. W kolejnym roku poprał wynagrodzenie dwukrotnie na łączną sumę 1100 zł. W roku 1974 roku esbecy mieli się z nim rozliczać tylko raz, w czerwcu – 700 zł.

Pokwitowanie odbioru pieniedzy. Fotografia dokumentu z archiwum IPN Pokwitowanie odbioru pieniedzy. Fotografia dokumentu z archiwum IPN. Foto: PAP/Jacek Turczyk

W 1975 roku funkcjonariusze SB nie odnotowali żadnych wypłat dla TW "Bolka". Jak podaje Sławomir Cenckiewicz w książce "Sprawa Lecha Wałęsy" w esbeckiej notatce z 19 czerwca 1976 roku czytamy, że jego postawa doprowadziła do "wyeliminowania go z czynnej sieci agenturalnej z powodu niechęci do współpracy". Teczka personalna i robocza TW "Bolek" została złożona w archiwum Wydziału "C" Komendy Wojewódzkiej MO w Gdańsku.

Lech Wałęsa powiedział w rozmowie z Bronisławem Wildsteinem i Marcinem Dzierżanowskim dla tygodnika "Wprost" 4 września 2005 roku: "W 1971 roku zrobiłem parę rzeczy nie fair. Byłem młody, niedoświadczony, przestraszony".

- W latach 1970-1974 mamy do czynienia z epizodem współpracy z SB – mówił historyk dr Piotr Gontarczyk, współautor książki "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii", w rozmowie z PR 24. – Ten człowiek stanął potem na czele "Solidarności", za którą będzie miał kiedyś wybudowany pomnik – dodał.

ZOBACZ, co historyk dr hab. Jan Skórzyński mówi o tym, jak zmieniał się charakter współpracy Lecha Wałęsy ze Służbami Bezpieczeństwa w latach 70.

Prezydent Lech Wałęsa

Piotr Gontarczyk podkreślał, że Lech Wałęsa jest postacią niezwykle skomplikowaną. - Mamy do czynienia przede wszystkim z fatalną prezydenturą i wszystkimi konsekwencjami niezałatwienia sprawy agenturalnej przez Lecha Wałęsę w latach 90. - powiedział historyk.

ZOBACZ, co mówi dr Piotr Gontarczyk, o współpracy z SB i prezydenturze Lecha Wałęsy. Rozmawiał Piotr Wąż.

- Gdyby Lech Wałęsa w czerwcu 1992 roku przyznał się i opowiedział całą tę historię, że na początku lat 70. jako młody robotnik poszedł na pewną współpracę, ale potem ją zerwał i pokazał swoją drogę, to w 1992 roku społeczeństwo wybaczyłoby Lechowi Wałęsie - powiedział w rozmowie z PolskimRadiem.pl Andrzej Anusz, politolog. - Natomiast w 1992 roku stały się rzeczy najgarsze w całej tej historii: próby niszczenia akt, próby zatarcia w archiwach tego epizodu z lat 70. I to jest sprawa, która na Lechu Wałęsie ciąży - mówił Andrzej Anusz.

ZOBACZ, co - o roli Lecha Wałęsy jako przywódcy "Solidarności" w latach 80., kampanii prezydenckiej 1990 roku i upadku rządu Jana Olszewskiego - mówi wiceszef sztabu wyborczego Wałęsy, dr Andrzej Anusz, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Opinia publiczna usłyszała o esbeckich materiałach dotyczących kontaktów Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa w 1991 roku. Wówczas Lech Wałęsa był prezydentem RP od 22 grudnia 1990 roku. Dokumenty z Gdańska przewiózł do Warszawy ówczesny minister spraw wewnętrzych Andrzej Milczanowski. Trafiły one na biurko prezydenta.

W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim z czerwca 2008 roku Lech Wałęsa stwierdził, że były to śmieci, którym nawet dobrze się nie przyjrzał.

Posłuchaj całej rozmowy zachowanej w Archiwum Polskiego Radia!

- To były nieciekawe materiały, kazałem je wsadzić do koperty, dać do podpisu, żeby nikt nie ruszał. Przyjdzie czas, a zobaczycie, jak widać na tych materiałach, że są podrabiane. I tak to zostawiliśmy - mówił Lech Wałęsa. - Prowokację w tej sprawie wykonał Macierewicz i paru esbeków - dodał.

W tej wypowiedzi Lech Wałęsa nawiązuje do wydarzeń z 1992 roku. 28 maja poseł Janusz Korwin-Mikke zgłosił w Sejmie projekt uchwały lustracyjnej, która zostaje przyjęta przez posłów tego samego dnia. Nakazywała ona ministrowi spraw wewnętrznych ujawnienie do 6 czerwca nazwisk posłów, senatorów, ministrów, wojewodów, sędziów i prokuratorów będących współpracownikami UB i SB w latach 1945-1990. Listę współpracowników przygotował zespół pod kierownictwem Antoniego Macierewicza, ówczesnego szefa MSW w gabinecie Jana Olszewskiego.

29 maja 1992 złożony został przez posłów Unii Demokratycznej, Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Polskiego Programu Gospodarczego wniosek o wotum nieufności wobec rządu Olszewskiego. Wniosek o odwołanie premiera złożył także ówczesny prezydent Lech Wałęsa. Gabinet Olszewskiego upadł po północy, 5 maja 1992.

Poniżej fragment filmu dokumentalnego "Nocna zmiana" Jacka Kurskiego i Michała Balcerzaka, nagranego w 1994 roku, przedstawiający rozmowę Antoniego Macierewicza z Lechem Wałęsą na temat upublicznienia listy.

Lista, która trafiła do przewodniczących klubów parlamentarnych, była listą niezweryfikowaną. Znalazły się na niej nazwiska ludzi, których służby specjalne PRL pozyskały lub chciały pozyskać do współpracy. Lista nie była też sprawdzona pod kątem fałszywek.

Po odwołaniu rządu Jan Olszewski mówił na konferencji prasowej: - Tego rodzaju obciążenia mogą mogą stworzyć niebezpieczeństwo dla właściwego pełnienia funkcji publicznych. Poprzez choćby narażenie na szantaż - zaznaczał były premier.

10 czwerwca 1992 roku "Solidarność" Walcząca wydała ulotkę, w której upubliczniała część nazwisk z listy Macierewicza. Pełna lista z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, opatrzona klauzulą "ściśle tajne", została opublikowana w kwartalniku "Opinia Nurtu Niepodległościowego".


Ulotka Solidarności Walczącej Ulotka Solidarności Walczącej. Źródło: twitter/@michalrachon

Lech Wałęsa piastował urząd prezydenta do 22 grudnia 1995 roku. Ubiegał się o reelekcję, ale przegrał z Aleksandrem Kwaśniewskim. W 2000 roku Sąd Lustracyjny orzekł, na podstawie posiadanych wówczas dowodów, że Lech Wałęsa nie jest kłamcą lustracyjnym.

Opinie biegłych grafologów

W 2016 roku IPN przekazał do eksperckich badań 158 dokumentów. Dokumenty te zostały znalezione w domu gen. Czesława Kiszczaka, zmarłego 5 listopada 2015 roku. W lutym 2016 roku zostały przejęte przez IPN. Zadaniem biegłych było ustalenie ich autentyczności.

- 17 odręcznych pokwitowań odbioru pieniędzy za przekazane funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa informacje zostało w całości nakreślone przez Lecha Wałęsę. Pokwitowania te mają daty skrajne 5 stycznia 1971 rok oraz 29 czerwca 1974 rok i opiewały na łączną kwotę 11 tysięcy 700 złotych. 29 odręcznych doniesień tajnego współpracownika – wyliczał prokurator Andrzej Pozorski na konferencji prasowej IPN 31 stycznia 2017.

Jak powiedział prokurator Pozerski, Lech Wałęsa ma prawo zapoznać się z opinią biegłych, złożyć wnioski oraz zastrzeżenia.

Opinię na zlecenie IPN przygotował Instytut Ekspertyz Sądowych imienia Jana Sehna w Krakowie.

mi, bm, im