Historia

Wanda Rutkiewicz: "Czy się boję? Tak"

Ostatnia aktualizacja: 12.05.2014 07:00
- Nie możemy od gór oczekiwać ludzkich uczuć. Im jest obojętne co my tam robimy. Pewnego dnia możemy tam zginąć - mówiła himalaistka w Polskim Radiu.
Audio
  • Wanda Rutkiewicz - aud. Anny Lisieckiej z cyklu "Zapisane w dźwięku" (07.05.2007)
Warszawa 12.1978. Wanda Rutkiewicz na spotkaniu z fanami po powrocie z wyprawy na Mount Everest. Była pierwszą Europejką, która 16.10. 1978 r. stanęła na szczycie. PAP
Warszawa 12.1978. Wanda Rutkiewicz na spotkaniu z fanami po powrocie z wyprawy na Mount Everest. Była pierwszą Europejką, która 16.10. 1978 r. stanęła na szczycie. PAPFoto: Woody Ochnio

Wanda Rutkiewicz, wybitna Polska himalaistka zaginęła 12 maja 1992 na stokach Kanczendzongi, trzeciej co do wielkości góry świata. Góry, która wedle wyznawców hinduizmu jest siedzibą bogów.

Wspomnienie

Wiadomość o śmierci Wandy Rutkiewicz dotarła do Polski 29 maja. W 15. rocznicę jej śmierci, w maju 2007 r. Anna Lisiecka przygotowała audycję dokumentalną z cyklu "Zapisane w dźwięku". Wandę Rutkiewicz wspominali: alpinista, twórca filmowy Krzysztof Lang, Ewa Matuszewska, autorka książek "Uciec jak najwyżej" i "Karawana do marzeń" oraz Ewa Panejko-Pankiewicz, która wspinała się z Rutkiewicz w Himalajach.

Dlaczego góry?

- Ona nie miała poczucia piękna przyrody – powiedziała Ewa Matuszewska. - Dopiero później zaczęła inaczej patrzeć. Dla niej się liczyło współdziałanie w zespole, osiągniecie celu, a to, że góry są piękne, że jest niebo, zmierzch nie miało takiego znaczenia.
- W pewnym momencie zaczęły się dla niej liczyć poszczególne góry, na które chciałaby wejść w jakiejś kolejności - dodała Ewa Panejko-Pankiewicz. - Później wybierała sobie osoby do wspólnej wspinaczki. Dobierała kobiety, podobne do siebie: entuzjastki pełne energii, zdeterminowane. Potem wróciła do wspinaczek z mężczyznami, a na koniec pokonywała góry sama.

Wanda
Wanda Rutkiewicz w Sokolikach w 1968 r.. Wikimedia Commons/dp. Źr.: Barbara Rusowicz "Wszystko o Wandzie Rutkiewicz"

Samotność
Dwukrotnie wychodziła za mąż. Oba związki zakończyły się jednak rozwodem. Wydawało się,że szczęście znalazła u boku uczestnika wypraw wysokogórskich Kurta Lyncke. Ale 24 lipca 1990 Lyncke, wspinający się zaledwie kilkanaście metrów poniżej Wandy, odpadł od ściany Broad Peak i spadł w 400-metrową przepaść. Rutkiewicz nie mogła otrząsnąć się z tej tragedii.
- Kurt zginął na jej oczach i wtedy zaczęła się wspinać praktycznie sama – mówiła Ewa Matuszewska. -Wtedy zaczęła się ta wielka samotność Wandy.
Przekraczanie granic
Anna Lisiecka, autorka audycji wspominała swoje spotkanie z himalaistką na kursie komputerowym w Instytucie Matematyki. Poszukiwała wtedy pieniędzy na swoją ostatnią, jak się potem okazało, wyprawę. Anna Lisiecka zaprosiła ją do udziału w programie "Lato z Radiem". Zaproponowała felietony. Wanda Rutkiewicz się zgodziła. Pierwszy dotyczył przekraczania granic.
- Ciągle dochodzę do jakiegoś muru, który początkowo jest niebotyczny. Nie bardzo wiem, jak dostać się na drugą stronę, a potem okazuje się, że jest to możliwe. Czasami jednak nie. To też jest dla mnie pewna nauka - mówiła słuchaczom.
W innej z gawęd powiedziała: - W górach przekraczanie granic jest czymś niebezpiecznym, bo tam jest tylko jedna granica, ta ostateczna. Zauważyłam, że zbliżanie się do tej granicy jest dla mnie dobre. Poszerza mój krąg widzenia. Stan zagrożenia jaki mi towarzyszy powoduje, że widzę nagle wszystko inaczej.
- W górach nie ma półtonów. Stan zagrożenia powoduje, że wszystko się porządkuje, bardzo szybko Tam w górach, w danej chwili wszystko jest jasne - dodała.
Ostatnie wejście
Po śmierci Kurta Lyncke samotnie weszła w 1991 r. na Czo Oju (8201 m) i południową ścianę Annapurny (8091 m). Na 1992 rok zaplanowała wejście na Kanczendzongę (8586 m), trzeci pod względem wysokości szczyt świata. Carlos Carsolio, z którym się wspinała, był ostatnim człowiekiem, który widział Wandę Rutkiewicz. 12 maja 1992 wspólnie rozpoczęli ostatni etap wejścia na wierzchołek góry. Meksykanin zdobył szczyt jeszcze tego samego dnia. Wanda miała problemy ze zdrowiem i dlatego wchodziła wolniej. Musiała urządzić dodatkowy biwak.
Biwakowała w tzw. strefie śmierci, gdzie zjawisko detoriacji wyniszcza organizm, okaleczając centralny układ nerwowy, odbierając właściwą ocenę sytuacji. Czy zdawała sobie sprawę z zagrożenia, opuszczając obóz bez śpiwora, bez zapasów żywności?  Te pytania na zawsze już pozostaną bez odpowiedzi. Wandy Rutkiewicz nie odnaleziono do dziś.
- Nie należy gór traktować jako ucieczki od ludzi. Ja po prostu tam jeżdżę, bo je pokochałam i to była miłość od pierwszego wejrzenia - powiedziała w ”Lecie z Radiem” w 1990 r.
Posłuchaj, co mówiła Wanda Rutkiewicz słuchaczom Polskiego Radia o strachu, wolności, górach, rozstaniach i spotkaniach.
bs

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Wytyczanie nowych dróg i wejście na szczyt - tego zawsze chciał Jerzy Kukuczka

Ostatnia aktualizacja: 24.03.2013 07:00
- Na każdy z ośmiotysięczników, oprócz Lhotse, wchodziłem nową drogą albo zimą. To jest dla mnie najważniejsze. Wchodzenie drogą, którą wchodzi dziś wielu wspinaczy nie daje mi takiej satysfakcji - mówił Jerzy Kukuczka.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wielicki i Cichy na Mount Evereście

Ostatnia aktualizacja: 17.02.2021 06:00
- Cieszę się ogromnie, że zrobili to, o czym marzyli i za co my trzymaliśmy kciuki – powiedziała Wanda Rutkiewicz na wieść o tym, że Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki - 41 lat temu, 17 lutego 1980 roku - dokonali pierwszego zimowego wejścia na Mount Everest.
rozwiń zwiń