Redakcja Polska

"Nie odrabiamy lekcji". Premier Litwy ostro o postawie UE wobec wojny na Ukrainie

21.06.2022 18:29
- Unia Europejska jest zdolna tylko do deklaracji, szybko traci zainteresowanie, a dyktatorzy rosną w siłę - tak mówiła w Parlamencie Europejskim premier Litwy. Ingrida Szimonyte połączyła się zdalnie z uczestnikami czwartej konferencji Kalinowskiego dotyczącej sytuacji na Białorusi, tym razem w kontekście wojny na Ukrainie. Zorganizowała ją grupa europejskich konserwatystów, a współprzewodniczyła deputowana Anna Fotyga.
Premier Litwy o działaniach UE ws. Rosji i Białorusi: jesteśmy zdolni tylko do deklaracji
Premier Litwy o działaniach UE ws. Rosji i Białorusi: jesteśmy zdolni tylko do deklaracjiBlondet Eliot/ABACA/Abaca/East News

Szefowa litewskiego rządu wymieniła wydarzenia ostatnich lat: wojnę Putina w Czeczenii w 1999 roku, cybernetyczny atak przeciwko Estonii w 2008, rosyjską agresję na Gruzję w 2008, nielegalną aneksję Krymu w 2014 roku. Podkreślała, że za każdym razem Unia zajmuje się kryzysami tylko na chwilę.

- Będziemy mówić "nigdy więcej", będziemy obiecywać pełne i niewzruszone poparcie dla uciskanych i podbijanych, będziemy mówić o tych uciszanych. Ale później nagłówki będą dotyczyły kolejnych tragedii, albo zwycięstwa, kolejnego bohatera, albo ofiary dnia, tygodnia czy miesiąca. To samo dzieje się z naszą uwagą. Za każdym razem zapewniamy o naszym zaangażowaniu, ale rzadko poświęcamy wystarczająco dużo czasu i wysiłków dla sprawy, która ważna była wczoraj, przed miesiącem czy rokiem. Nie odrabiamy lekcji. Są jak martwy punkt naszej rozproszonej uwagi, a dyktatorzy rosną w siłę - mówiła premier Litwy.

Ingrida Szimonyte powiedziała, że tak było z rosyjskim atakiem Rosji na Ukrainę 24 lutego. Początkowo Unia była zjednoczona i zdeterminowana, a po 100 dniach zaczęły pojawiać się sugestie o ratowaniu twarzy Putina.

Podobnie - jak mówiła szefowa litewskiego rządu - było z Białorusią. Po początkowym oburzeniu Unii sfałszowanymi wyborami prezydenckimi i represjami wobec obywateli, zaczęto zastanawiać się nad łagodzeniem podejścia wobec Łukaszenki.


IAR/dad