Według gazety, która powołuje się na urzędników amerykańskiej administracji, lotniskowiec i towarzysząca mu grupa uderzeniowa sprowadzą do regionu dziesiątki myśliwców i samolotów rozpoznawczych, umożliwiając dowódcom przeprowadzanie intensywniejszych nalotów. Dziennik odnotowuje, że oprócz okrętów wojennych USA wysłały również dziesiątki samolotów i kilka systemów obrony powietrznej do baz na Bliskim Wschodzie.
USS Gerald Ford został pierwotnie wysłany na wschód Morza Śródziemnego, lecz został później przekierowany na Karaiby w ramach presji na Wenezuelę. Brał też udział w ataku, podczas którego siły USA pojmały przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro.
Lotniskowiec jest największym i najbardziej zaawansowanym okrętem tego typu w Marynarce Wojennej USA, a nowe rozkazy wydłużą jego planowaną misję poza portem w Norfolk w Wirginii. Na Bliskim Wschodzie dołączy do innego lotniskowca, USS Abraham Lincoln, i dziewięciu innych okrętów, w tym niszczycieli i okrętów desantowych. Tranzyt z Morza Karaibskiego zwykle zajmuje około dwóch tygodni.
Irańskie manewry mają na celu przygotowanie IRGC na „potencjalne scenariusze reakcji na zagrożenia militarne” w cieśninie – poinformowały irańskie media.
Do wydania rozkazu wypłynięcia lotniskowca dochodzi na tle kolejnych gróźb prezydenta Donalda Trumpa na temat możliwych konsekwencji, jeśli Iran nie zgodzi się na zawarcie porozumienia dotyczącego jego programu jądrowego. W czwartek Trump ocenił, że Iran ma około miesiąca na zawarcie umowy, choć jednocześnie przyznał, że zamierza negocjować tyle, ile chce. Zagroził jednak, że brak porozumienia będzie miał „traumatyczne” skutki dla Iranu.
Przez Ormuz przepływa około 20 proc. światowej produkcji ropy naftowej i 20 proc. światowego handlu skroplonego gazu ziemnego (LNG).
Manewry IRGC rozpoczęły się dzień przed nową rundą negocjacji między Iranem a Stanami Zjednoczonymi na temat irańskiego programu atomowego. Zachód obawia się, że Iran dąży do produkcji broni atomowej. Teheran i Waszyngton wznowiły rozmowy na początku lutego w Omanie – po raz pierwszy od rozpoczętej przez Izrael kilkunastodniowej wojny w czerwcu, do której na krótko dołączyły USA, atakując irańskie obiekty jądrowe.
Manewry odbywają się pod dowództwem generała Mohammada Pakpura, który objął stanowisko dowódcy IRGC po śmierci Hosejna Salamiego, zabitego w czerwcowych izraelskich atakach.
IRGC to elitarna formacja wojskowa odpowiedzialna za ochronę systemu politycznego w Iranie. W przeciwieństwie do regularnej armii podlega bezpośrednio duchowo-politycznemu przywódcy kraju, którym jest ajatollah Ali Chamenei.
PAP/IAR/pż