Miasto bez zapachu kawy i kadzidła
Jerozolima w czasie Wielkanocy to zazwyczaj feeria barw, zapachów i dźwięków. Mieszanka dymu z kadzideł, aromatu świeżo parzonej kawy i wielojęzycznego tłumu tworzyła jedyną w swoim rodzaju atmosferę oczekiwania. W tym roku rzeczywistość jest jednak inna.
„W tym roku musimy się obejść bez świątecznych zapachów” – mówi o. Jerzy Kraj. Restrykcje nałożone przez służby bezpieczeństwa na czas wojny sprawiły, że miasto opustoszało. Sklepy i kawiarnie pozostają zamknięte, bo – jak zauważa duchowny – nie ma ich dla kogo otwierać. Zamiast zewnętrznej oprawy, wiernym pozostało przeżywanie tajemnic paschalnych w ciszy własnych serc.
Konflikt na Bliskim Wschodzie wymusił na wspólnotach chrześcijańskich bolesne decyzje. Odwołano tradycyjną procesję z Betfage do Jerozolimy, która co roku otwierała Wielki Tydzień. Msza Krzyżma Świętego została przesunięta, a główne uroczystości w Bazylice Grobu Pańskiego (nazywanej przez Greków Anastasis – Zmartwychwstanie) odbywają się przy udziale zaledwie garstki osób.
„Obecnie obowiązuje zasada zgromadzeń do 50 osób. Liturgia nie może mieć tłumów, które zazwyczaj liczyły kilka tysięcy wiernych” – wyjaśnia franciszkanin.
Mimo tych ograniczeń, Bazylika pozostaje otwarta. Brak tłumów, choć bolesny dla lokalnej gospodarki i wspólnoty, pozwala jednak na głębszą, niemal monastyczną kontemplację najważniejszych wydarzeń chrześcijaństwa.
Solidarność w cierpieniu
Wojna paradoksalnie zbliżyła do siebie różne wyznania chrześcijańskie. Zarówno Kościół katolicki, jak i Kościoły prawosławne, w duchu odpowiedzialności za bezpieczeństwo wiernych, podjęły wspólne decyzje o ograniczeniu celebracji. To znak jedności w obliczu tragedii, która dotyka wszystkich mieszkańców regionu – bez względu na wyznanie czy narodowość.
Jak zaznacza o. Jerzy, cierpienie w Jerozolimie nie jest obce. „Często mówi się, że tutaj Wielki Piątek trwa niemal cały rok”. Jednak przesłanie, które płynie z pustego grobu, jest niezmienne: to tajemnica nadziei, która musi przetrwać nawet najtrudniejszy czas.
Pytany o to, czego Polacy mogą nauczyć się od chrześcijan z Jerozolimy, o. Jerzy Kraj wskazuje na pokój – nie ten polityczny, ustalany przy stołach negocjacyjnych, ale ten wewnętrzny.
„Pokój tworzy się w sercach ludzi. Musimy wysilić się, aby w naszym sercu było jak najwięcej dobroci niosącej drugiemu człowiekowi znak uznania jego godności” – apeluje zakonnik. W roku jubileuszowym św. Franciszka, jego hasło „Pokój i Dobro” nabiera szczególnego znaczenia.
Dla jerozolimskich chrześcijan tegoroczna Pascha to czas wiary, że tak jak skończył się historyczny Wielki Piątek, tak skończy się obecny czas niepewności, a radość zapanuje we wszystkich rodzinach – zarówno arabskich, jak i żydowskich – dotkniętych traumą wojny.
O tym, jak wygląda celebracja Zmartwychwstania w obliczu trwającego konfliktu, opowiada ojciec Jerzy Kraj, polski franciszkanin i wieloletni duszpasterz w Jerozolimie.