Na stanowisku archeologicznym w Łeknie odnaleziono jeden z zaledwie trzech tak wyjątkowych pochówków na terenie Polski. Wcześniejsze przypadki pochodzą z Bagicz oraz Legnica. To sprawia, że tzw. „człowiek z Łekna” już na wstępie wzbudził ogromne zainteresowanie badaczy.
Pierwsze analizy przeprowadzono w latach 90. XX wieku pod kierunkiem Andrzej Marek Wyrwa z Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Po jego śmierci badania zostały wznowione, a ich kontynuacją zajęła się m.in. Magdalena Matczak z Zakładu Historii Średniowiecznej UAM. Do współpracy zaproszono także naukowców z University of Liverpool oraz Arizona State University.
Jak wyjaśnia badaczka, powrót do materiału sprzed lat miał jeden cel – sprawdzić, czy współczesne metody pozwolą powiedzieć więcej o życiu i zdrowiu tego mężczyzny. Już wcześniej ustalono, że cierpiał na achondroplazja, czyli najczęstszą formę karłowatości. Nowe badania potwierdziły tę diagnozę i znacząco ją rozszerzyły.
Naukowcy wskazują, że mężczyzna mógł cierpieć także na dyschondrosteoza Leri-Weilla oraz hemimelia łokciowa. Ta ostatnia oznacza częściowy brak kości łokciowej – w jego przypadku prawa ręka była krótsza, co z pewnością wpływało na codzienne funkcjonowanie.
To zestawienie chorób jest skrajnie rzadkie. Jak podkreśla Magdalena Matczak, może to być pierwszy znany przypadek współwystępowania tych schorzeń w średniowiecznej Europie Środkowej. Tym samym znalezisko z Łekna ma ogromną wartość nie tylko archeologiczną, ale i medyczną.
Równie zagadkowy pozostaje kontekst pochówku. Szczątki znaleziono na terenie dawnego grodu, na którym w XII wieku powstał klasztor cysterski – jeden z pierwszych na ziemiach polskich. Warstwy, w których odkryto szkielet, wskazują na XIV–XVI wiek, czyli okres funkcjonowania klasztoru i późniejszego cmentarza.
Model "spekulacyjny" fot. bioRxiv
Problem w tym, że datowanie metodą C14 sugeruje znacznie wcześniejszy czas życia – nawet IX–XI wiek. To oznaczałoby, że mężczyzna żył jeszcze przed powstaniem klasztoru, co stoi w sprzeczności z układem warstw archeologicznych.
Jednym z możliwych wyjaśnień jest tzw. efekt rezerwuarowy. Dieta bogata w ryby – typowa dla cystersów, którzy przestrzegali licznych postów i mieli dostęp do jezior oraz połowów – mogła zaburzyć wyniki datowania radiowęglowego. W praktyce oznacza to, że szczątki mogą wydawać się starsze, niż są w rzeczywistości.
Jeśli ta hipoteza się potwierdzi, „człowiek z Łekna” mógł być związany z klasztorem – choć raczej nie jako mnich. Jego stan zdrowia mógł wykluczać go z życia zakonnego, ale niekoniecznie ze wspólnoty. Mógł funkcjonować jako osoba świecka lub tzw. konwers, czyli pomocnik zakonny.
Odkrycie rzuca nowe światło na to, jak w średniowieczu traktowano osoby z widocznymi deformacjami ciała. Pochówek w uporządkowanym kontekście wskazuje, że mężczyzna nie był wykluczony, lecz włączony w życie społeczności.
Dalsze badania – zwłaszcza nad dietą i korektą datowania – mogą rozstrzygnąć, kiedy naprawdę żył „człowiek z Łekna”. Już dziś jednak wiadomo, że jego historia to jedna z najbardziej intrygujących zagadek polskiej archeologii.
pż