"Dzieła Witkacego są jak zastrzyk z kiełbasy myśliwskiej"

Ostatnia aktualizacja: 18.09.2014 23:00
- W trakcie lektury "Elementów logiki formalnej i metodologii nauk" Kotarbińskiego Witkiewicz zanotował pomysł na nazwisko postaci literackiej. Brzmiało ono "Dech-zapieralski" - mówił Jan Gondowicz. - I taki właśnie był Witkacy. Nawet jeśli się o nim niewiele wiedziało, i tak robił kolosalne wrażenie.
Audio
  • Jan Gondowicz opowiada o swoich spotkaniach z twórczością Stanisława Ignacego Witkiewicza (Zapiski ze współczesności/Dwójka)
Autoportret Witkacego, 1913 r.
Autoportret Witkacego, 1913 r.Foto: Wikimedia / CC

75-lecie śmierci Witkacego w Dwójce>>>

Znany krytyk literacki dzieciństwo spędził w Teatrze na Tarczyńskiej, w którym rodzice zostawiali go nieraz m. in. pod opieką Lecha Emfazego Stefańskiego. W tym miejscu po raz pierwszy zetknął się z obrazami Witkiewicza.

- Wystarczy, że zamknę oczy i widzę siebie w wieku niemowlęcym, siedzącego naprzeciwko ściany całej zawieszonej portretami Witkacego - opowiadał Jan Gondowicz. - Zresztą w lokalu na Tarczyńskiej Witkiewicza się nie tylko oglądało, ale także się o nim mówiło. Rozmów tych może nie rozumiałem, ale na pewno nimi nasiąkałem.

Gość Dwójki przyznał także, że z czasem zaczął sobie zdawać sprawę, że Witkacy jest nie tylko niezmiernie interesującą postacią, lecz także - wręcz nie mieści się w sobie. - Przy całym rozmachu myślowym był osobą cierpiącą, rozdartą i udręczoną, ale też niezastąpioną - mówił Gondowicz. - Nie wyobrażam sobie jak mogłaby wyglądać kultura polska XX wieku bez Witkacego. W gomułkowskiej, niesłychanie nudnej i burej Polsce artysta we wszystkich swoich przejawach był prawdziwą dywersją metafizyczną. A każdy kontakt z nim tak ożywiał, jak zastrzyk dożylny kiełbasy myśliwskiej.

***

W związku z 75. rocznicą śmierci Stanisława Ignacego Witkiewicza w cyklu "Zapiski ze współczesności" słuchamy gawęd pod wspólnym tytułem "Mój Witkacy". Refleksjami i wspomnieniami związanymi z artystą i jego twórczością dzielą się także prof. Jerzy Pomianowski, przyjaciel Stanisława Ignacego Witkiewicza, badacz twórczości pisarza prof. Lech Sokół, znawca i edytor dzieła artysty prof. Janusz Degler i reżyser Julia Wernio, u początków swojej pracy związana z teatrem Witkacego w Zakopanem.

Zapraszamy do serwisu specjalnego poświęconego rocznicy śmierci Witkacego>>>

Na audycję zapraszają Iwona Malinowska i Joanna Szwedowska.

15-19 września (poniedziałek-piątek), godz. 11.45-12.00

kul/mc

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

(Nie)przyjaźnie. Czarna lista Witkacego

Ostatnia aktualizacja: 16.09.2014 17:00
– Witkacy pisał do mnie w 1939 r.: "czytałem »Ferdydurkę«. Są kawałki genialne, tylko czwarty rozdział jest świński". Pisarz myślał, że Gombrowicz przedstawił tam właśnie jego – mówił w Dwójce prof. Jerzy Pomianowski, przyjaciel Stanisława Ignacego Witkiewicza.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Prof. Lech Sokół: czasem miałem dość Witkacego

Ostatnia aktualizacja: 17.09.2014 14:30
- Z Witkacym zetknąłem się przypadkiem. Mieszkałem wówczas w domu studenckim i jeden z moich kolegów powiedział, że ja, jako polonista, pewnie coś wiem o Witkacym, którego dzieła właśnie wydano. Poczułem się zawstydzony - mówił w Dwójce teatrolog i kulturoznawca Lech Sokół.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Witkacy - portret wielokrotny według prof. Deglera

Ostatnia aktualizacja: 18.09.2014 09:00
- To zdjęcie jest kluczem do zrozumienia sytuacji każdego, kto styka się z twórczością artysty. Oto bowiem widzimy cztery różne oblicza, a nie widzimy tego prawdziwego - opowiadał w Dwójce prof. Janusz Degler, wybitny znawca Witkacego.
rozwiń zwiń