Nagość w teatrze. Publiczność chętnie wchodzi w interakcje

Ostatnia aktualizacja: 15.05.2014 11:55
- Gdy jestem obnażona, widzowie są zapraszani na scenę, żeby mnie nasmarować, i jest to eksperyment, który bardzo dużo wprowadza w świat teatru - mówiła o swoim doświadczeniu nagości w spektaklu "Skąpiec" Joanna Drozda.
Audio
  • Nagość w teatrze. Publiczność chętnie wchodzi w interakcje (Rozmowy po zmroku/Dwójka)
Joanna Drozda podczas próby medialnej przed premierą sztuki Skąpiec na podstawie dramatu Moliera
Joanna Drozda podczas próby medialnej przed premierą sztuki "Skąpiec" na podstawie dramatu MolieraFoto: PAP/Tytus Żmijewski

Nagość na deskach teatralnych, choć zdarza się często i stała się modna przez to, że jest bezpośrednia, nadal budzi większe kontrowersje niż nagość w filmie. W dodatku reżyserzy teatralni dziś częściej rozbierają na scenie mężczyzn, co zawsze bardziej szokuje odbiorców. W dyskusjach o "rozbieranych scenach" z jednej strony kładzie się ogromny nacisk na kontekst i uzasadnienie nagości, z drugiej broni się jej twierdzeniem, że ciało samo w sobie jest piękne i stanowi podstawowe narzędzie pracy aktora, zatem powinno być wyłączone z pojęć tabu.

Ciało jako swoje naturalne narzędzie pracy traktuje Joanna Drozda, która w spektaklu "Skąpiec" w reżyserii Eweliny Marciniak nie tylko występuje nago, ale wchodzi w bezpośrednią interakcję z publicznością. - Kiedy siedzę wśród widzów w kostiumie, zapoznaję się z nimi, staję się jedną z nich, a potem nagle to ciało jest obnażone i następuje bardzo ciekawe przesunięcie, pojawią się nowe emocje i nowe wrażenia, a chyba tego szukamy w teatrze - zaznaczała.

Zdaniem krytyka teatralnego Przemysława Skrzydelskiego nagość w teatrze jest uzasadniona, kiedy jest ona konsekwencją całego dzieła teatralnego. Jednakże reżyserzy sięgając po nią, sporo ryzykują. - Scena nagości może zagłuszyć wydźwięk spektaklu, bo ona często zamyka dyskusję na inne konteksty spektaklu - zauważał.

Ryzyka takiego nie bał się podjąć w swoim spektaklu "Caryca Katarzyna" Wiktor Rubin, który tłumaczył w Dwójce, że w jego przedstawieniu nagość została stematyzowana. - W historii Carycy Katarzyny problem cielesności polegał na tym, że nie wiadomo, do kogo jej ciało należało. Czy było jej, jako osoby materialnej, czy to było ciało publiczne. Przecież ona go używała w kontekście związku małżeńskiego, którego nie chciała - wyjaśniał. Konflikt ten zostaje w spektaklu zaznaczony w scenie, w której grająca główną rolę Marta Ścisłowicz roznegliżowana krąży między widzami. - Projektując tę scenę, nie wiedzieliśmy, jak zareagują na nią widzowie. To jest rodzaj ryzyka. Natomiast wiedzieliśmy, jakie znaczenia chcemy powołać tym gestem - podkreślał Wiktor Rubin.

Więcej na  temat nagości w teatrze - w nagraniu audycji z udziałem: prof. IS PAN Krystyny Duniec, autorki książki "Ciało w teatrze. Perspektywa antropologiczna"; Przemysława Skrzydelskiego, krytyka teatralnego, publicysty tygodnika "wSieci"; Joanny Drozdy - aktorki Teatru Polskiego w Bydgoszczy oraz reżysera Wiktora Rubina.

Audycję przygotował Jacek Wakar.

bch/jp

Czytaj także

Lars von Trier – skandale, Hollywood i oświeceniowe przypowiastki

Ostatnia aktualizacja: 09.01.2014 13:00
Czy najnowsze dzieło reżysera to interesująca propozycja moralności, czy intelektualno-stylistyczne bzdury? I czy największym dziełem Larsa von Triera jest... Lars von Trier? Przed premierą głośnej "Nimfomanki" rozmawialiśmy w Dwójce o twórczości duńskiego artysty.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Polski teatr biograficzny

Ostatnia aktualizacja: 14.04.2014 22:30
"Rozmowy po zmroku" poświęciliśmy relacjom między życiorysami wielkich artystów a sztuką teatralną. Co tak fascynuje we wskrzeszaniu na scenie wielkich postaci naszej historii?
rozwiń zwiń