Węgierski twórca przez ponad trzy dekady konsekwentnie realizował kino sprzeciwu: wobec pośpiechu, klasycznej narracji i łatwych znaczeń. Jego filmy były długie, czarno-białe, ascetyczne. Dla jednych stanowiły ogromne wyzwanie percepcyjne, dla innych – doświadczenie absolutnie formacyjne. Tarr słynął z tego, że nie opowiadał historii. Wystawiał widza na próbę czasu, ciszy i bezradności.
>>> Posłuchaj audycji Rozmowy po zmroku
Lata realizmu społecznego
Béla Tarr urodził się w 1955 roku na Węgrzech. Jego pierwsze filmy powstawały jeszcze w realiach późnego socjalizmu i były głęboko zakorzenione w realizmie społecznym. Pokazywały biedę, przemoc domową, konflikty klasowe, poczucie beznadziei. Już wtedy nie było w nich wiary ani w zmianę, ani w bohatera, który mógłby ocalić świat. Kamera była bezlitosna, ale uczciwa: rejestrowała impas, nie obiecując rozwiązania.
- Jego historia jest niezwykła. Urodził się w 1955 roku w Peczu, ale zaraz po ukończeniu liceum zdecydował się na bardzo proste życie. Pracował jako robotnik fizyczny w stoczni, później jako nocny stróż w domu kultury. Już mając 20 lat interesował się filmem, choć nie do końca wiemy, skąd wzięła się ta pasja i czy zawdzięczał ją rodzicom - mówił na antenie Janusz Wróblewski.
- Nie znamy też szczegółów jego pochodzenia, które rzucałyby światło na źródła jego pesymizmu. Wiemy jednak, że bardzo wcześnie zetknął się z fizyczną materią pracy i życia, od tej najcięższej strony. To doświadczenie wyraźnie przeniknęło do jego pierwszych filmów - dodał krytyk.
Pesymizm jako fundament
Béla Tarr urodził się nihilistą, a z czasem jedynie konsekwentnie pogłębiał ten światopogląd. Jego pesymizm sięgał korzeniami do Schopenhauera, Kierkegaarda, a przede wszystkim Nietzschego, ulubionego filozofa reżysera.
- Tarr był przekonany, że życie ludzkie to pasmo nieszczęść i nieustanne powtarzanie pustych rytuałów. Był zagorzałym ateistą, uważał, że wymiar duchowy nie istnieje, a wiara jest jedynie iluzją. W tym sensie był konsekwentnym wyznawcą filozofii dekadenckiej: bez nadziei, bez transcendencji, skupionej wyłącznie na materii, błocie i złu wynikającym z uwikłania w cielesność - zaznaczył gość Marcina Pesty.
***
Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku
Prowadzenie: Marcin Pesta
Gość: Janusz Wróblewski (krytyk filmowy)
Data emisji: 8.01.2026
Godz. emisji: 22.30
pg/oł