Joanna Zdrada: dostępność teatru to kluczowa rzecz

Ostatnia aktualizacja: 21.04.2026 10:30
- Dostępność sztuki, zwłaszcza teatru dla młodego widza, to odpowiedzialność dorosłych. Zawsze wtedy myślę o mniejszych miejscowościach, sama zresztą z takiego miasteczka pochodzę. Dlatego cieszy mnie, że Teatr Lalka dostał się do objazdowego projektu Teatr Polska - mówiła w Dwójce Joanna Zdrada, dyrektorka naczelna i artystyczna Teatru Lalka.
Rezyserka, scenografka Joanna Zdrada
Reżyserka, scenografka Joanna ZdradaFoto: PAP/ Tytus Żmijewski

Posłuchaj audycji "Rozmowy o zmroku" >>>

Joanna Zdrada to reżyserka i menedżerka kultury. Przez kilka lat pracowała jako etatowa reżyserka w brneńskim Teatrze Radost, gdzie była również dyrektorką programową międzynarodowego festiwalu Festival Radosti. Pełniła także funkcję wiceprzewodniczącej Gildii Polskich Reżyserek i Reżyserów Teatralnych. Od września 2024 roku stoi na czele warszawskiego Teatru Lalka jako dyrektorka naczelna i artystyczna.

Teatr Lalka w objazdowym programie Teatr Polska

Kierowana przez Joannę Zdradę warszawska scena lalkowa znalazła się w gronie instytucji zakwalifikowanych do objazdowego programu Teatr Polska. Dla dyrektorki to szczególnie ważne wyróżnienie – podkreśla bowiem, że idea docierania z teatrem do widzów z całego kraju, zwłaszcza tych najmłodszych, i budowania ich kontaktu ze sztuką od wczesnych lat jest jednym z kluczowych elementów jej myślenia o działalności teatru.

- Teatr Polska to taki program jak Z klasyką przez Polskę, gdzie podróżują po mniejszych miejscowościach, aby grać dla osób, które czasem po raz pierwszy stykają się z muzyką klasyczną. Teatr Polska to odsłona teatralna. Towarzyszy temu taka ogromna misja. Sami artyści opowiadają, że spotkanie się z osobami, które na co dzień może nie mają dostępu do świata teatru, jest dla nich ważne pod względem artystycznym. To przypomina nam niejednokrotnie, po co to robimy - tłumaczyła reżyserka.

Czytaj też:

Teatr jako wspólna przestrzeń sztuki

Joanna Zdrada swoje studia teatralne rozpoczęła na Słowacji na Akademii Sztuk Scenicznych w Bratysławie, na Wydziale Dramatycznym. Jednak początkowo wcale nie była to droga prowadząca do teatru lalek. Ale to właśnie tam – w środowisku, w którym różne tradycje sceniczne przenikały się i spotykały – zaczęła myśleć o teatrze jako o jednej, wspólnej przestrzeni sztuki.

- Słowacy i Czesi są bardzo otwarci na bardzo różnorodne formy ekspresji. Teatr oparty na formie, bo tak podchodzę do teatru lalek, jest tam bardzo obecny. Obecny również w sztuce kreowanej z myślą o dorosłym widzu. Mam poczucie, że zarówno Czesi, jak i Słowacy mają znacznie większą swobodę w zabawie formą. Bardzo łatwo przechodzą z konwencji w konwencję, lubią kreować teatr, który jest blisko ludzi. Żywe są w tej kulturze również tradycje teatru objazdowego. To też jest coś, co jest bliskie mojej estetyce, która niejednokrotnie sięgała po wzorce związane, czy to z cyrkiem, czy z ludycznością - tłumaczyła nasza rozmówczyni.

Kiedy aktor staje się lalką. Teatr Joanny Zdrady

Jak podkreśliła Joanna Zdrada, elementy teatru lalek pojawiały się w jej pracy reżyserskiej na długo przed tym, zanim zawodowo związała się z tym nurtem sceny. Już podczas realizacji spektakli w teatrach dramatycznych zaczęła zauważać, że w jej autorskim języku teatralnym coraz częściej pojawia się myślenie o aktorze w sposób bliski animacji.

- Na poziomie stylistyki te lalki były obecne w moim teatrze już wcześniej, bo w którymś momencie zorientowałam się, że bardzo często "ulalkawiam" aktorów. Nie chcę powiedzieć, że ich "upupiam", ale raczej czasem je odpsychologizowuję - wyjaśniła w "Rozmowach po zmroku".

- Mój debiutancki spektakl w Polsce to był "Jakobi i Leidental" Hanocha Levina w Teatrze Śląskim w Katowicach, gdzie nasi aktorzy, wspaniała trójka: Artur Święs, Andrzej Warcaba i Grażyna Bułka, kreowali postacie, które w pewnych momentach były jak z jakiegoś panoptikum teatru lalek. I te lalki były mi bliskie w kontekście myślenia o płynnym przechodzeniu z psychologii w teatr odpsychologizowany, bardziej formalny - podkreśliła Joanna Zdrada.

Między teatrem lalkowym a dramatycznym

W polskim teatrze długo funkcjonował wyraźny podział: scena dla dorosłych utożsamiana była z teatrem dramatycznym, a ta adresowana do dzieci – z teatrem lalkowym. Jak podkreśla Joanna Zdrada, wynikało to z historycznych uwarunkowań, choć dziś granica między tymi kategoriami coraz bardziej się zaciera.

- Jestem zdania, że ta granica nie powinna istnieć. Myślę, że teatr dla dorosłych równie dobrze może być teatrem formy, teatrem lalkowym zrobionym w sposób atrakcyjny i zaskakujący niejednokrotnie. A z drugiej strony coraz więcej w teatrach lalkowych czy w teatrach dla dzieci mamy teatru dramatycznego, więc to wszystko jest tak naprawdę umowne. Teatr jest jeden, bez podziałów, jest przestrzenią, która w mojej ocenie powinna łączyć twórczo, a nie dzielić - opowiadała Joanna Zdrada.

*** 

Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku

Prowadzenie: Maria Czok

Data emisji: 20.04.2026

Godz. emisji: 22.30

am/pg

Czytaj także

"Publika". Spotkanie, które staje się spektaklem

Ostatnia aktualizacja: 25.03.2026 14:00
Spektakl "Publica" podważa tradycyjny podział na widownię i występujących. Widzowie stają się w nim aktywnymi uczestnikami twórczego procesu wspólnotowego. Czy zmienia to sposób myślenia o budowaniu przedstawienia? 
rozwiń zwiń