Najlepszy sposób na podróże w czasie

Ostatnia aktualizacja: 28.06.2012 08:08
Spojrzeć na krajobraz, układ dróg i drzew, jako na tajemniczy palimpsest, który odsłoni ukryty pod warstwami epok obraz przeszłości: imiona, twarze, zapomniane znaczenia.
Audio
  • Nieśpieszny przechodzień wśród drzew. O "Ziemi berneńskiej" Jerzego Stempowskiego
Berno
BernoFoto: Twicepix/Flickr, lic. CC

Dzięki tekstom Jerzego Stempowskiego – znakomitego eseisty, współpracownika paryskiej "Kultury" – możemy odbywać podróże w czasie. "Czytając Hostowca, tracimy poczucie przedziału między dziś i wczoraj, wszystko jest dziś" – pisał o Stempowskim-Hostowcu Józef Czapski. Takie spojrzenie na przeszłość sprawia, że dokonuje się, mimo niszczącej siły przemijania, "cud wspólnoty”, a "zmienność czasu staje się pełna treści – nie wyczuwamy jej jak serii oderwanych od siebie i wciąż bez sensu powtarzających się taktów".

Jerzy
Jerzy Stempowski, fot. z: Jerzy Stempowski, "Listy z ziemi berneńskiej", Londyn 1974/Wikimedia, domena publiczna

Stempowski, ten – jak przypomniał w Dwójce Marek Zagańczyk – nałogowy wędrowiec po mało utartych ścieżkach, był uważnym czytelnikiem wielu rodzajów tekstów. Również tych złożonych ze znaków natury będącej częścią cywilizacji. W audycji z cyklu "Rozmowy po zmroku" omawialiśmy wydaną właśnie w serii "Zeszytów Literackich": "Podróże" książkę Jerzego Stempowskiego "Ziemia berneńska". – To przewodnik do krajobrazie berneńskim, ale właściwie jest to przewodnik, który uczy, jak być uważnym w każdym miejscu, uważnym w każdej podróży – podkreślał Marek Zagańczyk. Dzięki takiej postawie "niespiesznego przechodnia" uczymy się obserwować i zapisywać rzeczy przeszłe, które odcisnęły swoje piętno na tym, co tu i teraz. Co istotne, obraz ten jest możliwie nasycony konkretem: nazwiskami, nazwami dawnych miejsc, gatunkami drzew. Jak najdalej od uogólnienia, abstrakcji pochłaniającej poszczególne.
Autor "Ziemi berneńskiej", dzięki swojej wielkiej erudycji i darowi snucia porywającej gawędy (według Miłosza to połączenie zaowocowało u Stempowskiego tym, co nazywamy esejem) wędruje po okolicach Berna, po wsiach kantonu, ogląda ułożony ręką człowieka krajobraz – i rekonstruuje go. "Prawie wszystkie stare trakty zniknęły już pod betonem i asfaltem nowoczesnych szos" – napisze w pewnym miejscu, by – wykorzystując swe oczytanie oraz szczególny rodzaj wyobraźni i wrażliwości – podzielić się refleksją choćby o sposobach sadzenia drzew wzdłuż dróg czy o oberżach czekających niegdyś na podróżnych.  

/

Jak doszło do powstania tej przedziwnej książki? Co według Stempowskiego kryje się w tajemniczej mowie drzew, w tym symboliczno-alegorycznym języku? Jak jest stosunek Szwajcarów do tekstu, który z taką pieczołowitością odtwarza losy berneńskiego krajobrazu? Zapraszamy do wysłuchania audycji, w której o książce Jerzego Stempowskiego mówili: prof. Andrzej Stanisław Kowalczyk, prof. Jan Zieliński i Marek Zagańczyk.
Audycję przygotowały Dorota Gacek i Elżbieta Łukomska.

Posłuchaj archiwalnych dźwięków związanych z Jerzym Stempowskim zgromadzonych w serwisie specjalnym Polskiego Radia wolnaeuropa.polskieradio.pl

(jp)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Czterdzieści lat niezwykłego uzależnienia

Ostatnia aktualizacja: 28.12.2010 14:50
Dąbrowska i Stempowski mało znali się osobiście. Różnili się. Jednak dzięki listom połączyła ich niecodzienna więź.
rozwiń zwiń