X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Witkacy tę jedną książkę trzymał w ukryciu

Ostatnia aktualizacja: 19.02.2013 13:00
- Żona sekretarza KC PZPR, Jana Szydlaka dostała pierwsze wydanie i się zgorszyła - opowiada profesor Degler - Na rozkaz Szydlaka wstrzymano sprzedaż 25 tysięcy egzemplarzy. Pracownicy PIW-u wycinali skrupulatnie stronę przedtytułową z charakterystycznym rysuneczkiem...
Audio
  • "622 upadki Bunga" jako porter artysty z czasów młodości. O powieści Witkacego mówią prof. Janusz Degler i Jan Gondowicz
Witkacy - autoportret
Witkacy - autoportretFoto: Wikipedia/domena publiczna

"622 upadki Bunga" to prawdziwa książka zbójecka, powieść inicjacyjna, pierwszy manuskrypt Witkacego. Ze względu na jej autobiograficzny charakter (porter artysty z czasów młodości), a także odwagę w pokazywaniu życia erotycznego tytułowego bohatera, powieść przeleżała w rękopisie wiele lat.

>>> Posłuchaj fragmentów powieści: "622 upadki Bunga" >>>
Profesor Janusz Degler, znawca twórczości Witkacego, opowiadał w Dwójce, że czytał ją tuż po wojnie, jeszcze w manuskrypcie. Witkacy pisze skromnie we wstępie:
"Jeżeli książka ta skróci np. komuś nudną i męczącą podroż lub chwile leżenia w łóżku w chorobie albo da moment wypoczynku po zajęciach dnia codziennego lub ważnych wypadkach, cel jej będzie spełniony."
"622 upadki Bunga" to jednak istny labirynt, powieść z kluczem. Według Witkacego powieść nie należy do dzieł sztuki. Jest natomiast workiem, do którego wszystko wepchnąć można. Zagadki ukrytę są w tytule, w opisanych miejscach, w aliasach osób. W "622 upadkach Bunga" antycypowane są też wątki następnych utworów Stanisława Ignacego Witkiewicza.

Próby użycia wytrycha dokonali w Dwójce profesor Janusz Degler i Jan Gondowicz. Nad sensem samego tytułu głowiono się prawie sto lat. W końcu znaleziono rozwiązanie: 666 to liczba bestii z Apokalipsy Św. Jana, a  44 to cyfra z "Dziadów" Adama Mickiewicza. Z różnicy wychodzą "622 upadki Bunga".

usc

Zobacz więcej na temat: Stanisław Ignacy Witkiewicz
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Nie istniałaś w ogóle, koteczko"

Ostatnia aktualizacja: 09.01.2013 09:00
Listy Witkacego i jego żony Jadwigi to fascynująca opowieść o specyficznym związku, historia romansów i miłości, ale i zapowiedź nadciągającej katastrofy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Witkacy nie chciał, byś je czytał. Co jest w tych listach?

Ostatnia aktualizacja: 22.01.2013 13:00
W jednym z listów błagał żonę, by te listy (łącznie ponad tysiąc dwieście) spaliła. Bał się podobno biograficznego podejścia do swojej twórczości.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Z narkotycznego upojenia wychodzi się z obciętym językiem"

Ostatnia aktualizacja: 09.02.2013 23:00
- Po pierwszym kontakcie z pejotlem Witkacy twierdził, że może umrzeć spokojnie, bo widział tamten świat. Oczywiście nigdy później już tak wspaniałej iluminacji nie doznał - mówił w Dwójce krytyk Jan Gondowicz podczas dyskusji o narkotycznych doświadczeniach pisarzy.
rozwiń zwiń