Wolność w teatrze: między deklaracją a rzeczywistością sceny

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2026 17:14
Czym dziś jest wolność w teatrze: realną przestrzenią twórczej niezależności czy raczej polem napięć między ideologią, instytucją i oczekiwaniami publiczności? To pytania, które wybrzmią podczas 32. Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi, odbywającego się pod hasłem "Wolność w Teatrze?".
Jan Klata - jeden z reżyserów, których spektakle zostaną zaprezentowane podczas festiwalu w Łodzi.
Jan Klata - jeden z reżyserów, których spektakle zostaną zaprezentowane podczas festiwalu w Łodzi.Foto: Albert Zawada/PAP

Do refleksji skłania nie tylko program wydarzenia, ale i aktualna sytuacja Teatru im. Żeromskiego w Kielcach, uwikłanego w administracyjny impas. O ideach i repertuarze festiwalu porozmawialiśmy z jego dyrektorką artystyczną, Ewą Pilawską

Wysłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę"<<<

Więcej wyzwań niż kiedykolwiek. Festiwal w czasie przebudowy

Organizacja takiego wydarzenia zawsze stanowi wyzwanie, jednak w tym roku przed organizatorami staje szczególnie dużo wyzwań.

- Kiedy 32 lata temu powoływałam festiwal do życia, nie dysponując żadnymi dotacjami i właściwie ucząc się wszystkiego od podstaw, wydawało mi się, że to najtrudniejszy moment. Entuzjazm pozwalał wówczas wypełniać luki wynikające z ograniczeń ekonomicznych - mówiła dyrektorka artystyczna wydarzenia, Ewa Pilawska.



- Od początku zależało mi jednak na tym, aby w Teatrze Powszechnym pojawił się silny, żywy organizm artystyczny, taki, który przyciągnie publiczność i stanie się dla niej ważnym miejscem spotkania. I rzeczywiście, pierwsze lata, pozbawione jakiegokolwiek wsparcia finansowego, były bardzo wymagające. Dziś sytuacja jest inna, ale nie mniej skomplikowana. Trwa modernizacja dużej sceny - budynek pozbawiony jest dachu i funkcjonuje właściwie jako konstrukcja szkieletowa - dodała.

Czytaj także:

"Wolność w teatrze?" - między sztuką a ekonomią

Tegoroczna edycja festiwalu odbywa się pod hasłem "Wolność w teatrze?", co sugeruje szeroką refleksję nad kondycją współczesnego teatru.

- Twórczość zawsze wiąże się z wymaganiami, ale jej fundamentem jest wolność artystyczna, której nie wolno ograniczać. Jedną z najskuteczniejszych form cenzury jest dziś cenzura ekonomiczna, poprzez ograniczanie środków można wpływać na kierunek artystyczny czy możliwości działania. Teatry funkcjonują w ramach określonych budżetów i zasad finansów publicznych, jednak zdarzają się sytuacje, w których organizator próbuje ingerować w decyzje personalne, na przykład dotyczące wyboru dyrektora - mówiła rozmówczyni Moniki Zając.


- System konkursowy, który miał zapewnić przejrzystość, również budzi wątpliwości. W praktyce okazuje się, że nawet wyłoniony kandydat nie zawsze obejmuje stanowisko. Przykład Kielc pokazuje, że może dojść do sytuacji, w której teatr przez wiele miesięcy pozostaje bez dyrektora mimo rozstrzygniętego konkursu. To rodzi pytanie o realny zakres wolności instytucji artystycznych - zaznaczyła Ewa Pilawska.

Bez kuratorów, z własnym głosem. Autorski program festiwalu

Do tej sytuacji organizatorzy odnieśli się w programie, zapraszając spektakl "Protest kielecki. Do kogo należą Kielce?" w reżyserii Jakuba Skrzywanka. Jednocześnie w programie widoczna jest silna reprezentacja scen krakowskich i warszawskich.

- Tworząc program festiwalu, zawsze kieruję się własnymi wyborami. Nigdy nie korzystałam z pomocy kuratorów czy selekcjonerów. Ta niezależność jest dla mnie niezwykle cenna.
Staram się zapraszać spektakle istotne, podejmujące ważne tematy. W tym roku z Krakowa zobaczymy między innymi "Piramidę zwierząt" Michała Borczucha - spektakl inspirowany pracą Katarzyny Kozyry, który podejmuje refleksję nad granicami wolności w sztuce - mówiła w Dwójce dyrektorka festiwalu.



- Z Warszawy pokażemy "Europę. Pokaz mistrzowski" Krzysztofa Warlikowskiego, poruszającą kwestie odpowiedzialności wobec wojny oraz dziedziczenia traumy i winy.
W programie znalazła się także "Uroczystość" w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej – dramat rodzinny odsłaniający przemoc ukrytą pod pozorami ładu, a także "Termopile polskie" Jana Klaty, które podejmują temat heroizmu i tragizmu polskiej historii. Do tradycji antycznej nawiąże przedstawienie "Antygona" w reżyserii Jakuba Roszkowskiego. Zobaczymy również "Grupę krwi" Ani Wakulik w reżyserii Wojciecha Urbańskiego - spektakl o tożsamości i odkrywaniu rodzinnych tajemnic - dodała.

***

Tytuł audycji: Wybieram Dwójkę

Prowadzenie: Monika Zając

Gość: Ewa Pilawska (dyrektorka artystyczna 32. Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi)

Data emisji: 19.03.2026

Godz. emisji: 16.30


Czytaj także

Nowe Epifanie 2026. Weronika Szczawińska: bez myślenia o ekologii, nie ma buntu

Ostatnia aktualizacja: 17.02.2026 17:54
- Ja ten festiwal ogromnie cenię, ponieważ jest to miejsce bardzo nieoczywiste, które zaprasza do dialogu o duchowości. Myślę, że akurat przedstawienie w mojej reżyserii bardzo dobrze współgra z tegorocznym hasłem, ponieważ ono w jakimś sensie jest o tym, co robi Ziemia, gdy próbujemy czynić ją sobie poddaną - mówiła w Dwójce reżyserka Weronika Szczawińska przed rozpoczęciem 17. Festiwalu Nowe Epifanie.
rozwiń zwiń