Muzyka wobec śmierci

Ostatnia aktualizacja: 05.11.2018 12:30
W audycji rozmawialiśmy o muzyce, która towarzyszy śmierci poprzez żałobne rytuały, gdzie odgrywa rolę pierwszoplanową, porządkując uroczystość.
Audio
  • Muzyka wobec śmierci (Między dźwiękami/Dwójka)
zdj. ilustracyjne
zdj. ilustracyjneFoto: bernswalez/pixabay/cc/domena publiczna

Jednogłosowe śpiewy żałobne były właściwie czystą liturgią, co nie przeczy ich walorom artystycznym. Zanim po ten temat sięgną wielcy europejscy polifoniści, powstanie najstarsza zachowana pieśń świecka, ukazująca ten wątek w specyficzny sposób. To Ad mortem festinamus (Spieszymy ku śmierci) z katalońskiego zbioru Llibre Vermell, zachowanego w słynnym górskim klasztorze Montserrat. To muzyczny odpowiednik Tańca śmierci, mającego w średniowieczu liczne wersje plastyczne. Śmierć tu ukazana jest absolutnie sprawiedliwa - każdy musi umrzeć, biedny jak i bogaty, a pieśń opowiadająca o tym ma wyraźne rysy taneczne.

Najstarsze zachowane Requiem polifoniczne jest dziełem wielkiego Flamanda Johannesa Ockeghema, kapelmistrza królów Francji. Jego muzyka jest idealną manifestacją polifonii północnej, mającej rysy wysoce intelektualne, bogatej w symboliczne (także matematyczne) odniesienia. Potem wielu najwybitniejszych twórców sięgało po liturgię żałobną, do której – wraz z rozkwitem humanizmu – wkraczało coraz więcej pomysłów retorycznych, przeniesionych wręcz ze sztuk plastycznych (malarstwo dźwiękowe).

Inną bardzo interesującą, subiektywną formą wyrażania żałoby i smutku po odejściu kogoś istotnego są lamenty pisane po śmierci wielkich kompozytorów – takie pojawiały się już w czasach średniowiecza (lament po śmierci Guillaume’ a de Machaut), potem w okresie renesansu (choćby lament Williama Byrda napisany po śmierci jego mistrza i przyjaciela Thomasa Tallisa). W barokowej Francji powstała nawet specjalna forma Tombeau, będąca muzycznym nagrobkiem, czasem po prostu wspomnieniem kogoś bardzo ważnego dla autora takiej kompozycji. Pisali Tombeaux klawesyniści, lutniści, gambiści – i tu dwa znakomite dzieła pozostawił Marin Marais, szczególnie sugestywne i poruszające jest Tombeau, będące wspomnieniem jego nauczyciela, tajemniczego pana de Sainte Colombe (bohatera pięknego filmu "Wszystkie poranki świata").

I wreszcie muzyka, nie ukazująca przerażającego majestatu śmierci, lęku przed dniem Sądu, a raczej stanowiąca wyraz ufności i zawierzenia. Jeśli zatem zawierzymy Panu, śmierć będzie dla nas tylko snem, z którego zbudzimy się do lepszego życia. Taka jest często wymowa protestanckich kantat i fragmentów pasji, aż po utkane z najsubtelniejszych barw bachowskie "kołysanki śmierci".

***

Tytuł audycji: Między dźwiękami

Prowadziły: Ewa Obniska i Magdalena Łoś

Data emisji: 4.11.2018

Godzina emisji: 21.00

mko/pg

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Te Deum Polonia. Premiera na 100-lecie polskiej niepodległości

Ostatnia aktualizacja: 30.10.2018 12:14
W audycji wysłuchaliśmy transmisji uroczystego koncertu z Teatru Wielkiego - Opery Narodowej. W programie znalazł się utwór napisany na zamówienie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Trzy muzyczne pożegnania

Ostatnia aktualizacja: 02.11.2018 23:00
W "Bitej godzinie" wspominaliśmy luminarzy polskiej kultury muzycznej, którzy odeszli w ostatnich latach.
rozwiń zwiń