"Kolekcjoner śniegu" i "To, co najistotniejsze o panu Moritzu". Nowości z Czech

Ostatnia aktualizacja: 16.04.2023 13:00
W tym wydaniu "Czytelni" rozmawialiśmy o dwóch książkach zza naszej południowej granicy: "Kolekcjonerze śniegu" Jana Štiftera w tłumaczeniu Anny Radwan-Żbikowskiej) i "Tym, co najistotniejsze o panu Moritzu" Vlastimila Třešňáka (tł. Piotr Godlewski).
Okładki książek Kolekcjoner śniegu (L) i To, co najistotniejsze o panu Moritzu (P)
Okładki książek "Kolekcjoner śniegu" (L) i "To, co najistotniejsze o panu Moritzu (P)Foto: materiały prom.

"Kolekcjoner śniegu"

Dominik zbiera do worka śnieg i przechowuje go w zamrażarce. Śnieg, nietrwały i ulotny, jest jak duch chłopca, który staje w nocy przy łóżku Dominika. Śnieg, powoli znikające ze świata, jest niby los osób przebywających przed laty w obozie w Czeskich Budziejowicach. 

"Kolekcjoner śniegu" to opowieść o pamięci, przenikaniu się losów i o tych, którzy zjawiają się w naszych życiach "tylko dla jednej chwili".

"To, co najistotniejsze o panu Moritzu"

Pan Moritz jest czeskim malarzem. Utrzymuje się z malowania żółtych obrazów dla Chińczyków mieszkających w Niemczech. Jest przekonany, że uwielbiają żółty kolor. Wynajmuje mieszkanie wspólnie ze swoim przyjacielem, również czeskim emigrantem. Każdy dzień rozpoczynają od rytuału jajka: "Pan Moritz podszedł do stołu, siadł na jednym z dwóch krzeseł i, jak co rano, obtłukł swe jajko o kant biurka. – Niech pan nie obtłukuje co rano swego jajka o moje biurko! – zaprotestował pan Prag, jak co rano". Nad ich rutynowym życiem wisi tajemnica zniknięcia rodziców pana Moritza, któremu jest ona najzupełniej obojętna, za to intryguje jego przyjaciela i staje się w konsekwencji katalizatorem festiwalu słodko-gorzkich znajomości.

Powieść Třešňáka może być uzupełnieniem losów Czechów opisywanych przez Mariusza Szczygła w Gottlandzie. "Pewien komik – pisał Szczygieł – występuje dla żołnierzy pogranicza i ucieka z rodziną do Niemiec podczas przerwy w występie. Akurat nikt nie pilnuje granicy, bo wszyscy czekają na drugą część programu. (…) Były ambasador w Bułgarii ucieka ukryty w dużej skrzyni na książki, którą ambasador Meksyku zgłasza jako bagaż osobisty". Tak wyglądały ucieczki z Czechosłowacji po zwycięstwie komunistów w 1948 roku i zamknięciu kraju. Rodzice tytułowego pana Moritza także zbiegli za granicę. W dniu ucieczki – 16 kwietnia 1950 roku – zrobili sobie wspólne zdjęcie. Pan Moritz miał wtedy dziewięć miesięcy. "Już przed fotografowaniem ojciec napoił mnie odwarem z maku i wlał we mnie jeszcze pół setki rumu. Potem owinęli mnie w koce i śpiącego położyli w bagażniku starego forda stanowiącego własność mojego stryja. Położyli mnie w przegródce na zapasową oponę i przykryli skrzynką z narzędziami" – opowiada główny bohater. Po przebudzeniu nigdy już rodziców nie zobaczył. To zdjęcie staje się dla Třešňáka, który w powieści przyjmuje pseudonim pan Prag (po niemiecku Praga), inspiracją do śledztwa, co naprawdę przydarzyło się rodzicom Moritza.

Mikropowieść Vlastimila Třešňáka inspirowana jest emigracyjnym życiem – jego własnym i Václava Martínka, przyjaciela pisarza. Akcja nie ma w sobie krztyny patosu. Cechują ją raczej lekkość i sarkazm Kurta Vonneguta.

[opisy pochodzą od wydawców]

Posłuchaj
28:08 Dwójka czytelnia 16.04.2023.mp3 Jan Štifter "Kolekcjoner śniegu", Vlastimil Třešňák "To, co najistotniejsze o panu Moritzu" (Czytelnia/Dwójka) 

O książkach rozmawialiśmy z Magdaleną Mikołajczuk i Piotrem Koftą.

***

Tytuł audycji: Czytelnia

Prowadziła: Małgorzata Szymankiewicz

Data emisji: 16.04.2023

Godzina emisji: 12.30

pg

reklama