Maja Ostaszewska: w teatrze można eksperymentować, prowokować, dotykać ran

Ostatnia aktualizacja: 10.02.2026 13:35
Bohaterką audycji "O wszystkim z kulturą" była Maja Ostaszewska, aktorka Nowego Teatru w Warszawie, znana zarówno z ról teatralnych, jak i filmowych ("Katyń", "Jack Strong", "Body/Ciało"). W Dwójce opowiedziała o swojej pracy nad najnowszym spektaklem "Europa" w reżyserii Krzysztofa Warlikowsiego, o artystycznych korzeniach i o tym, jak buduje swoje bohaterki.
Bohaterką rozmowy była Maja Ostaszewska, aktorka Nowego Teatru w Warszawie, znana zarówno z intensywnych ról teatralnych, jak i filmowych.
Bohaterką rozmowy była Maja Ostaszewska, aktorka Nowego Teatru w Warszawie, znana zarówno z intensywnych ról teatralnych, jak i filmowych.Foto: Monika Pilch/ Polskie Radio

"Europa" Krzysztofa Warlikowsiego to spektakl, który nie pokazuje samej masakry, a życie po katastrofie. – Samego Krzysztofa i tym samym nas, mniej interesowała sama masakra, bo to jest fakt, z którym nie dyskutujemy. Ważniejsze było pytanie, co to znaczy żyć z piętnem, jak żyją potomkowie ofiar i oprawców. Niektórzy nie wiedzą, co się wydarzyło, ale i tak noszą to w sobie – mówiła w Dwójce Maja Ostaszewska. 

Posłuchaj rozmowy w audycji "O wszystkim z kulturą" >>> 

Aktorka zwróciła tym samym uwagę, że dramat oparty jest na metaforze i pozwala widzowi podłożyć pod fikcyjne wydarzenia realne doświadczenia współczesnego świata. – Możemy pomyśleć o Irlandii, Bośni, o drugiej wojnie światowej, o Gazie, Buczy. Ogrom skojarzeń. Ale też ważne dla Krzysztofa było odniesienie do antyku. Dramat ma strukturę antyczną, jak historia Edypa. To opowieść o winie i niewiedzy, o tym, co przechodzi na kolejne pokolenia – wyjaśniła. 

 

Trzy córki Europy

Maja Ostaszewska wciela się w rolę Jovette, jednej z trzech córek tytułowej Europy. – To historia trzech sióstr, które nie wiedzą, że są siostrami. Wychowały je inne kobiety, każda w innym kraju. Wszystkie dźwigają coś, czego nie rozumieją. Traumy, które mają charakter psychiczny i fizyczny, bo to wszystko jest psychosomatyczne – powiedziała. 

Dla aktorki ważne było, by w tej historii dostrzec wymiar uniwersalny. – To opowieść o dziedziczeniu winy i o nieświadomości. O tym, że można nosić w sobie coś, o czym się nie wie. O wyparciu i o odpowiedzialności. O tym, czy można przemilczeć to, że jest się potomkiem oprawców – zaznaczyła. 

Czytaj także: 

Jovette i jej drugi głos

Postać, w którą wciela się Ostaszewska, jest pełna sprzeczności: pragnie dobra, ale nie potrafi zaznać spokoju. – Jovette ma imperatyw, żeby działać dla wspólnego dobra. Nie potrafi ułożyć sobie życia. W gruncie rzeczy nie rozumie dlaczego. W trakcie akcji okazuje się, że ma drugie życie wewnętrzne związane z plemieniem, z którego pochodzi. To było fascynujące do zagrania – podkreśliła aktorka. 

Dodała również, że szczególnym doświadczeniem była dla niej praca z językami. W spektaklu mówi po arabsku w rzadkim dialekcie libańskim. – Po Sarze Kofman, po modlitwach żydowskich w jidysz i fragmentach po francusku, to była kolejna językowa przygoda. Bardzo trudna, ale piękna. Wymagała ogromnej precyzji – zaznaczyła. 

Tragikomizm i powietrze

Choć spektakl dotyka trudnych tematów, aktorka podkreśla, że humor był jego niezbędnym elementem. – To było trudne. Przy tak bolesnych tematach znaleźć trochę powietrza, trochę światła. Ale ten humor jest w tekście. Ja zawsze szukam komizmu, bo myślę, że życie jest tragikomiczne. Myślę, że dystans do siebie daje nam szansę na przetrwanie, przeżycie najgorszych momentów w życiu, ale także na zobaczenie siebie w pewnym dystansie – mówiła. 

W jej interpretacji "Europa" jest też przypowieścią, baśnią, w której ironia staje się narzędziem przetrwania.  Ta forma była dla nas bardzo ważna. Dzięki niej można było mówić o rzeczach bolesnych, ale nie wprost. To daje widzowi oddech – zaznaczyła podczas rozmowy w Dwójce. 

Teatr bliski sztuce współczesnej

Jednym z najbardziej intrygujących rozwiązań inscenizacyjnych jest obsadzenie Andrzeja Chyry w roli dojrzałej Europy. – To wspaniały pomysł Krzysztofa. Mężczyzna gra kobietę – jak w antyku. Ale w tej postaci mieszka też jej brat, który był jedynym, który sprzeciwił się masakrze. Zginął w sposób bardzo okrutny. Można powiedzieć, że jest takim dybukiem, który w niej zamieszkał (...) – wyjaśniała.

Aktorka podkreśliła, że teatr Warlikowskiego pozostaje wyjątkową przestrzenią dla refleksji i odwagi. – Zawsze mówię, że teatr jest bliżej sztuki współczesnej niż kina. To miejsce, gdzie można eksperymentować, prowokować, dotykać ran. A Krzysztof tworzy tę przestrzeń z niezwykłą precyzją, razem z Małgorzatą Szczęśniak, Pawłem Mykietynem i całą naszą ekipą – powiedziała. 

– Po premierze mieliśmy bardzo mocny odbiór. To przedstawienie do rozmowy. Do zastanowienia się nad tym, co w nas z przeszłości zostało – podsumowała. 

***

Spektakl "Europa" w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego, z muzyką Pawła Mykietyna, scenografią Małgorzaty Szczęśniak jest wystawiany na scenie Nowego Teatru w Warszawie.

Obok Mai Ostaszewskiej występują: Magdalena Cielecka, Andrzej Chyra, Bartosz Kelner, Małgorzata Hajewska- Krzysztofik i Magdalena Popławska.

***

Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą

Prowadzenie: Monika Pilch

Gość: Maja Ostaszewska (aktorka)

Data emisji: 9.02.2026

Godz. emisji: 19.10

zch

Czytaj także

Anna Augustynowicz: Wyspiański stawia pytanie "gdzie jesteś, człowieku?"

Ostatnia aktualizacja: 09.01.2026 11:20
Reżyserka teatralna Anna Augustynowicz po raz kolejny powraca do dramatów Stanisława Wyspiańskiego. Jej najnowsze przedstawienie zatytułowane "Klątwa" w Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu jest nie tylko reinterpretacją utworu z 1899 roku, ale także osobistym pytaniem o kondycję współczesnego świata i miejsce człowieka w nim.
rozwiń zwiń