Posłuchaj audycji "O wszystkim z kulturą" >>>
Projekty ustaw o ochronie rynku książki oraz o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej, które lada chwila staną się tematem sejmowych obrad, mają być lekiem na problemy polskiej kultury. O szczegóły i opinię na temat tych rozwiązań zapytaliśmy przedstawicieli zainteresowanych środowisk: Olgę Gitkiewicz z Unii Literackiej, Rafała Lisowskiego ze Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury oraz Agatę Diduszko-Zyglewską, doradczynię ministry kultury i dziedzictwa narodowego.
Jak uratować polski rynek książki – propozycje MKiDN
Projekt ustawy o ochronie rynku książki ma cztery najważniejsze założenia: 1) jednolita cena książki przez 12 miesięcy od premiery, 2) maksymalny rabat dystrybucyjny w wysokości 45% jednolitej ceny książki, 3) państwowy system raportowania danych o sprzedaży oraz 4) minimalne wynagrodzenie dla autora i tłumacza wynoszące odpowiednio 10% i 3% ceny książki.
Jak mówiła Agata Diduszko-Zyglewska, na tych czterech, wzajemnie napędzających się filarach, ma oprzeć się wspólny, bezpieczny system, który zadba o dobrostan wszystkich grup związanych z literacką branżą: wydawców, księgarzy, autorów, tłumaczy i czytelników.
Ratunek dla małych księgarni
Poprzez ustalenie jednolitej ceny książki i maksymalnego rabatu dystrybucyjnego autorzy projektu ustawy mają na celu wsparcie niezależnych księgarni, które obecnie przegrywają w starciu z dużymi sieciami.
– My jako państwo – tu mówię w imieniu resortu – mamy takie zobowiązanie, żeby po pierwsze chronić polską twórczość. Po drugie, mamy chronić dostęp do kultury, do dóbr kultury, którymi są książki. Musimy chronić istnienie lokalnych księgarni, ponieważ wbrew temu, co próbują nam wmówić różne podmioty, kupienie książki przez internet to nie jest to samo, co pójście do księgarni, kontakt z ekspertem-księgarzem, możliwość spotkania autora i tak dalej. To jest gigantyczne dobro, które z każdą znikającą księgarnią po prostu tracimy – tłumaczyła przedstawicielka MKiDN w Dwójce.
Postulat: minimalne wynagrodzenie dla autorów i tłumaczy
Olga Gitkiewicz i Rafał Lisowski, reprezentanci pisarzy i tłumaczy, zwrócili uwagę, że to najwyższy czas, by zadbać o prawa specjalistów ze swoich branż, którzy jako freelancerzy niejednokrotnie zmuszeni są do pracy na niekorzystnych warunkach.
– To jest bardzo zróżnicowane, nie ma standardu i to jest nasz tak naprawdę największy zarzut. Jeżeli nie istnieje standard, to znaczy, że można zaproponować wszystko. Skoro w bardzo wielu różnych obszarach życia mamy pewne regulacje dotyczące wynagrodzeń, stawek minimalnych i tak dalej, no to wprowadźmy to nareszcie również w odniesieniu do naszej pracy, która jest pracą prekarną, freelancerską, bardzo często nieobudowaną w ogóle żadnymi zabezpieczeniami społecznymi – apelowała pisarka.
Czytaj również:
– Tłumacze standardowo zarabiają wynagrodzenia ryczałtowe, czyli liczone od objętości przetłumaczonego tekstu. Myśmy również zgłaszali Ministerstwu potrzebę, żeby to uregulować. Żeby można było na przykład ustalić minimalne wynagrodzenie ryczałtowe, odnoszące się choćby do minimalnego wynagrodzenia we wszystkich innych sektorach – wtórował jej Lisowski.
Czy zaproponowane rozwiązania będą skuteczne? Prognozy są optymistyczne
Zaproponowany państwowy system raportowania danych o sprzedaży ma stanowić skuteczne narzędzie do bieżącej diagnozy problemów. Do całego projektu ustawy pisarze i tłumacze podchodzą z mieszanką nadziei i obaw. Zdaniem przedstawicielki resortu kultury Agaty Diduszko-Zyglewskiej w przyszłość można patrzeć z optymizmem.
– Mamy badania porównawcze, które pokazują, że we wszystkich trzynastu krajach, w których wprowadzono regulacje, ceny książek się nie podniosły, natomiast zwiększyła się sprzedaż. W każdym z nich rynek jest różny i inna jest sytuacja, a jednak w każdym z tych krajów się udało. Więc dlaczego Polska miałaby być absolutnym wyjątkiem? – uspokajała gościni "O wszystkim z kulturą".
***
Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą
Prowadzenie: Katarzyna Hagmajer-Kwiatek
Data emisji: 7.10.2026
Godz. emisji: 19.10
oprac. Kamila Snopek