Małgorzata Rejmer: w Bukareszcie wszystko było wykrzyknikiem

Ostatnia aktualizacja: 22.10.2013 08:40
- Pisząc o Polsce, muszę używać konwencji zdystansowanej prozy, gdyż Polska jest mi bardzo bliska. W Bukareszcie moja rola była łatwiejsza: tam wszystko było wykrzyknikiem - mówiła w audycji "Świat młodych" Małgorzata Rejmer, autorka książki "Bukareszt. Kurz i krew".
Audio
  • O książce "Bukareszt. Kurz i krew" opowiadała autorka Małgorzata Rejmer (Dwójka/Świat młodych)
Fragment okładki książki Bukareszt. Kurz i krew
Fragment okładki książki "Bukareszt. Kurz i krew"Foto: mat. prasowe/Wydawnictwo Czarne

Gość "Świata młodych" urodził się na warszawskim Powiślu, a mieszka na Grochowie. Jest doktorantką w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, studiuje psychologię i amerykanistykę. Już jako trzynastolatka debiutowała w "Okolicy Poetów", a parę lat później w "Lampie". Jest także laureatką głównej nagrody w konkursie Planete Doc Review za reportaż w 2008 roku. W 2009 ukazała się jej debiutancka powieść “Toksymia”, a w tym roku "Bukareszt. Kurz i krew".

- Gdy pisałam "Bukareszt", musiałam się zastanowić, jak te wszystkie historie ułożyć i je opakować, jak znaleźć dla nich odpowiednią formę. To dla mnie ważne, bo uwielbiam dobrze napisane reportaże. Te o przeźroczystym stylu wymykają mi się i do mnie nie trafiają. Trochę eksperymentowałam: jest tam ballada, bajka i dramat. Starałam się na wszelkie sposoby to jakoś komplikować, bo przy pisaniu nie chciałam się nudzić - opowiadała Małgorzata Rejmer. - W Bukareszcie bardzo łatwo było mi dostrzec rzeczy, których Rumuni nie widzą, bo nie wydają im się interesujące. Pewnie dlatego, że to miasto jest dla nich "skórą" - dodała.

- Pierwsze moje doświadczenie z Bukaresztem to kontakt z miejscem, które mnie nie chce i które niczego mi nie ułatwia. Nie było rozkładów jazdy autobusów, nie miałam mapy, a o takich rzeczach jak GPS w komórce mogłam tylko pomarzyć. To miasto nieustannie wypychało mnie na obrzeża, dzięki czemu dobrze poznałam peryferie Bukaresztu, gdzie pojawiają się już końskie wozy i cygańskie rodziny - wspominała swoje pierwsze spotkanie ze stolicą Rumunii autorka książki.

Bukareszt jest jak wrzątek albo kipiel, wzburzony i zmętniały. Atrybuty miasta: czarne kłęby przewodów na słupach, jak gniazda porzucone przez ptaki, atmosfera rozkopania i prowizorki obok bankietów w sklepowych witrynach, przeszywający zapach lip i rozgniecionych winogron. Elegancja architektury z zamierzchłego świata. Stukot rozchybotanych tramwajów, klaksony rozwścieczonych taksówek na sekundę przed stłuczką. Zaśpiew cygańskich dzieci i staruszek włóczących się w pobliżu niezliczonych kwiaciarni, które prowadzą matki tych dzieci i córki tych staruszek. Wszędzie psy jak czarne i szare tobołki porzucone przez kogoś, kto bardzo się spieszył.

(Fragment książki/źródło: Wydawnictwo Czarne)

Z Małgorzatą Rejmer rozmawiała Katarzyna Nowak.

Zobacz więcej na temat: Bukareszt literatura podróże

Czytaj także

Starożytna mądrość w wierszach o wronach i kozach

Ostatnia aktualizacja: 08.10.2013 18:00
- Przez poezję można zdefiniować społeczeństwo. Ona zanika jednak, jeśli społeczeństwo nie chce poetów za wzór. I dopiero wtedy odczuwamy jej brak - powiedział niemiecki liryk Michael Krüger w kontekście swojej książki "Pejzaż z drzewem", która ukazała się w najnowszej serii poetyckiej "Zeszytów literackich".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Tochman: slums jest materiałem łatwopalnym

Ostatnia aktualizacja: 14.10.2013 13:00
- Slums Onyx jest kipiącym ekosystemem. Na kilku kilometrach kwadratowych mieszka kilkadziesiąt tysięcy ludzi - mówił w Dwójce Wojciech Tochman, autor książki "Eli, Eli" o rejonach skrajnej biedy w Manili, stolicy Filipin.
rozwiń zwiń