Zezowate szczęście Bogumiła Kobieli

Ostatnia aktualizacja: 10.07.2012 09:18
Gdyby w latach 60. istnieli w Polsce celebryci, mógłby być jednym z nich. Tragiczny wypadek w lipcu 1969 roku przerwał jednak jego krótką karierę. Dziś kolejna rocznica śmierci Bogumiła Kobieli.
Audio
  • Zezowate szczęście Bogumiła Kobieli w audycji z cyklu "Sezon na Dwójkę" (PR, 10.07.2011)

- Był postacią dziwnie enigmatyczną, wymykającą się ocenom – mówił w Dwójce o Bogumile Kobieli Andrzej Kołodyński. Według krytyka filmowego, w karierze tego aktora nie ma wielkich kreacji, ale są znaczące role: w "Eroice" (reż. A. Munka, 1957), w "Zezowatym szczęściu" (reż. A. Munka, 1960) czy też w "Rękopisie znalezionym w Saragossie" (reż. W.J. Has, 1964). Kojarzono go przede wszystkim z konwencją komediową, lecz on sam wciąż marzył o zagraniu czarnego charakteru. I o wielkiej roli dramatycznej.  - Mógł być największym aktorem tragikomicznym swoich czasów. Był aktorem największych nadziei. Nadziei niespełnionych do końca - pisał po śmierci Kobieli jeden z publicystów.

Jak zauważyli rozmówcy dwójkowej audycji, pod koniec życia pojawiły się jednak w grze tego aktora barwy dramatyczne – jakby dążył do zmiany swojego, i tak przecież niejednoznacznego ("okrutny komizm", "komizm ściszony"), wizerunku. Jakby przeczuwał nadchodzący koniec.

- Szansę na wielką rolę odebrało mu może swoiste rozdrobnienie – zastanawiał się Andrzej Kołodyński. Kobiela aangażował się w bardzo wiele inicjatyw, działał na wielu zawodowych frontach: jak sam wspominał, krążył z zegarkiem w ręku między teatrem, kabaretem, a telewizją…

Gdyby w latach 60. istnieli w Polsce celebryci, mógłby być jednym z nich. Mimo że nie miał specjalnych warunków, by znaleźć się wśród sławnych i podziwianych: ani zbyt przystojny, ani za wysoki, z charakterystycznym głosem. Ale dobrych (wielkich?) aktorów rozpoznaje się także po tym, w jaki sposób wykorzystują swoje, potencjalnie nie do końca pożądane, cechy – mówili rozmówcy "Sezonu na Dwójkę".

- Naprawdę boję się coraz częściej, że może stać się coś nieprzewidzianego, coś złego – bo nam za dobrze – pisał Bogumił Kobiela w liście do żony. Kilka lat później, 2 lipca 1969 roku, prowadzone przez niego białe BMW 1600 wpadło w poślizg – osiem dni później, w wyniku poniesionych obrażeń, aktor zmarł.

Zapraszamy do wysłuchania obszernych fragmentów filmowego "Sezonu na Dwójkę", w którym Tomasz Mościcki rozmawia z Andrzejem Kołodyńskim o życiu i aktorstwie Bogumiła Kobieli. Polecamy szczególnie archiwalne nagranie przedstawiające pewną krwawą historię zamachu na Wojciecha Siemiona – sprawcą wydarzenia był nie kto inny, jak właśnie Bogumił Kobiela...

(jp)

Czytaj także

Krystyna Janda: jestem wielbicielką Gogolewskiego!

Ostatnia aktualizacja: 17.06.2011 10:59
- Ignacy o tym doskonale wie, bo ja mu ciągle o tym mówię! - wyznała znakomita aktorka w audycji poświęconej Ignacemu Gogolewskiemu w 80. rocznicę jego urodzin.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Gajos zdradza swoje tajemnice

Ostatnia aktualizacja: 27.06.2011 15:50
Za czwartym razem mi się udało, nie wiem skąd ten upór, bo nie odnajduję w sobie takich cech charakteru - tak swoje początki aktorskiej kariery opisuje Janusz Gajos.
rozwiń zwiń