Grzegorz Sołtysiak: Tyrmand to wolność wyboru

Ostatnia aktualizacja: 27.11.2020 12:20
- Przede wszystkim trzeba jasno powiedzieć, to nie jest przewodnik po "Złym". To jest przewodnik po jego fascynacjach literackich, po fascynacjach jazzowych, sportowych, a także fascynacjach związanych z jego biografią - mówił autor książki "Nie taka zła. Przewodnik po Warszawie Leopolda Tyrmanda" Grzegorz Sołtysiak.
Plac Trzech Krzyży to było centrum świata dla Leopolda Tyrmanda
Plac Trzech Krzyży to "było centrum świata dla Leopolda Tyrmanda"Foto: Shutterstock/Tupungato

Warszawa od lat 50. zmieniła się, ten przewodnik pomoże odnaleźć pewne ślady Tyrmanda i wskaże szlaki, które pokonywał. Odwiedzimy miejsca, w których Tyrmand chętnie bywał i wprowadzał do swoich utworów.


Tyrmand serwis specjalny.jpg
Zobacz serwis specjalny o Leopoldzie Tyrmandzie

- Plac Trzech Krzyży to było centrum świata dla Leopolda Tyrmanda. Niedaleko, na Konopnickiej mieszkał w gmachu IMKI. Tam też zaczął pisać swój dziennik z 1954, tam też otrzymał propozycję napisania "Złego". Nie od rzeczy "Zły" zaczyna się na placu Trzech Krzyży - opowiadał gość Dwójki.


Posłuchaj
13:28 _PR2_AAC_(gość_poranka)_ 2020_11_27-09-35-52.mp3 Rozmawiamy z autorem książki "Nie taka ZŁA. Przewodnik po Warszawie Leopolda Tyrmanda" Grzegorzem Sołtysiakiem (Gość Poranka/Dwójka)

W okolicach Placu Trzech Krzyży znajdowały się punkty, które były ważne dla Tyrmanda. Kawiarnia Czytelnika, "Lajkonik", restauracja SPATIF-u, gdzie zaczynał się tak zwany szlak hańby. Bywał też w słynnej Kameralnej, okolicach Starego Miasta, na Bazarze Różyckiego i w okolicach Muzeum Kolejnictwa, gdzie w całonocnej restauracji szlak hańby się kończył. 

W przewodniku znajdziemy opisane różne ścieżki, którymi pisarz podążał, wszystkie oznaczone konkretnym kolorem. I tak znajdziemy szlak "Złego", szlak literacki, szlak hańby i szlak jazzowy.

tyrmand1.jpg
"Dziennik 1954" Leopolda Tyrmanda. Realia historyczne

Czytaj także:

Jak opowiadał nasz gość Tyrmand był też taką osobą, która decydowała jak powinien elegancki człowiek wyglądać. Przywiązywał wagę do czystych butów, odpowiedniego kroju kołnierzyka i wyboru marynarki. Dbałość o styl była ważną częścią jego życiorysu.

- Tyrmand nie był bikiniarzem, mimo, że się tak uważa, był ich propagatorem - tłumaczył gość Dwójki. - Tyrmand to wolność wyboru. Przez całe swoje życie PRL-owskie i warszawskie demonstrował swoje prawo do wyboru. Jak będzie wyglądał, jakiej muzyki będzie słuchał, co będzie robił i stąd też się bierze jego sposób ubierania. On ubierał się niezwykle elegancko, był raczej typem zachodniego, angielskiego dżentelmena. I dlatego traktował z sympatią bikiniarzy, bo oni tez próbowali pokazywać swoim ubiorem tą chęć wewnętrznej wolności - mówił Grzegorz Sołtysiak. 

***

Tytuł audycji: Poranek Dwójki

Prowadził: Roch Siciński

Gość: Grzegorz Sołtysiak (autorem książki "Nie taka ZŁA. Przewodnik po Warszawie Leopolda Tyrmanda", varsavianista, publicysta specjalizujący się w tematyce okresu PRL-u)

Data emisji: 27.11.2020

Godzina emisji: 9.30



Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Leopold Tyrmand: "Stodoła" warszawska pulsowała po prostu jazzem

Ostatnia aktualizacja: 18.09.2020 05:45
– Jazz Jamboree po dziś dzień ratuje honor Warszawy i całego środowiska jazzowego w Polsce – mówił Leopold Tyrmand w rozmowie udzielonej Polskiemu Radiu w 1963 roku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Opowieść o legendzie". Marcel Woźniak o książce "Tyrmand. Pisarz o białych oczach"

Ostatnia aktualizacja: 09.11.2020 10:00
- Koronuje setną rocznicę urodzin Leopolda Tyrmanda - powiedział o książce "Tyrmand Pisarz o białych oczach" Krzysztof Masłoń, prowadzący audycję "Poczytnik". 
rozwiń zwiń