O co chodzi czterem mężczyznom, którzy w knajpie rozprawiają o uczciwości, i gdzie się podział kamienny blat holenderskiego stołu? Co znaczy, że miejsce żony jest przy mężu, i jak zrobić na złość wdowie po ukochanym? Kto leży w paryskiej kostnicy i kto tak naprawdę jest więźniem Kufsteinu?
"Historie łajdackie". O czym jest najnowsza książka Jacka Dehnela?
Jacek Dehnel w tomie "Historie łajdackie" zabiera czytelników w serię literackich podróży przez epoki i miasta: Paryż, Kraków, Kadyks, Stralsund i Warszawę. Ale siłą tej książki są przede wszystkim jej bohaterowie (a zwłaszcza bohaterki) - kiedy rzeczywistość wokół nich staje się nieznośna, sięgają po to, co zakazane i urojone.
- Żyjemy w określonych strukturach. Strukturze rodziny, obyczaju, prawa. Zdarza się, że te struktury są dla nas niekomfortowe - źle się w nich czujemy, chcemy się z nich wyzwolić. Czasami jest to wyzwolenie etyczne - przeciwko strasznym regułom, a czasem jest to wyzwolenie przeciwko słusznym regułom - zauważył w audycji "Klub książki" pisarz.
Jednocześnie autor zaznaczył, że tytułowa "łajdackość" niekoniecznie oznacza, że bohaterowie książki są łajdakami. - Oni czasem są ludźmi, którzy spotkali na swej drodze łajdaków albo znajdują się w "łajdackiej" życiowej sytuacji, z której trudno się wyplątać - wskazał Dehnel.
- Te opowiadania powstawały przez wiele lat. Niektóre z nich są dla mnie szczególnie istotne emocjonalnie czy osobiście. Każde jest jakoś dla mnie ważne, no bo znowu nie napisałbym ich, gdyby tak nie było - dodał.
Czytaj także:
Jacek Dehnel: literatura daje też możliwość "kopnięcia reflektora"
W tomie "Historie łajdackie" znalazły się opowiadania, które wyrosły z rzeczywistych wydarzeń. Jak choćby to, którego akcja dzieje się w hiszpańskim Kadyksie. Podczas wypoczynku Jacek Dehnel trafił na bardzo hałaśliwego sąsiada, przez którego wybudzał się wielokrotnie w nocy.
- Literatura, która nie jest literaturą faktu, może sobie pozwalać na pewne koncesje, ustępstwa wobec rzeczywistości. To jest dokonanie pewnego przesunięcia, które sprawia, że czytelnik może poczuć - przez pośrednictwo tekstu - coś takiego, co poczuł bohater na żywo - opisał gość radiowej Jedynki.
Dehnel zauważył, że literatura daje też możliwość "kopnięcia reflektora", który - konsensusem społecznym - ustawiony jest bardzo mocno na konkretne wydarzenia, aspekty i postaci. Bardziej na mężczyzn niż kobiety, częściej na bogatych niż na biednych, raczej na osoby hetero niż na nie hetero.
- Literatura pozwala te reflektory trochę kopnąć i one wtedy trafiają na zupełnie inne postaci, co pozwala opowiedzieć zupełnie inne historie. To wydaje mi się bardzo ekscytujące, ponieważ pozwala wyrazić zupełnie inne prawdy na temat rozmaitych epok - ocenił.
CAŁA ROZMOWA Z JACKIEM DEHNELEM W AUDYCJI "KLUB KSIĄŻKI"
Jedynka/Klub książki/kk