Posłuchaj rozmowy w "Poranku Dwójki" >>>
Akcja opowiadania z 1853 roku rozgrywa się w kancelarii położonej w centrum Dzielnicy Finansowej w Nowym Jorku. Kiedy kancelista zatrudnia nowego pracownika, ten początkowo wypełnia swoje obowiązki. Z czasem jednak zaczyna stawiać opór, odmawiając wykonywania powierzonych mu zadań sformułowaniem "wolałbym nie".
"Kopista Bartleby" na scenie Łaźni Nowej
- To, co fascynuje mnie w postawie Bartleby'ego to niejednoznaczność jego odmowy. On nie tyle mówi "nie", co "wolałabym nie". Jego bunt nie jest buntem w pełnym tego słowa znaczeniu. Jest raczej pewnym rozszczelnieniem rzeczywistości, które pozwala zwrócić uwagę, z czego ta rzeczywistość, w której funkcjonujemy, się składa – zaznaczał reżyser spektaklu Tomasz Fryzeł. - W tej szczelnie, zatrzymaniu, zaczyna się rozgrywać egzystencjalny dramat między tymi dwoma postaciami – zauważył twórca.
Studium rozpadu porządku i mechanizmów władzy
W adaptacji Piotra Fronia i inscenizacji Tomasza Fryzła opowieść Melville'a staje się studium rozpadu porządku i mechanizmów władzy. Twórcy spektaklu przyglądają się bohaterom, zadając pytania m.in. o to, co dzieje się z relacją między ludźmi, gdy dotychczasowe role zawodzą, a także co oznacza odmowa i jakie mogą być jej konsekwencje.
- Myślę, że to jest wybór, wybór związany z pragnieniem innego uczestniczenia w rzeczywistości, z funkcjonowaniem poza prostą zasadą powtórzenia, kopiowania. Wybór kopisty Bartleby'ego jest taką egzystencjalną prowokacją wobec rzeczywistości, sprawdzeniem, czy inne decyzje, inna możliwość zachowania, inne wybory są możliwe – zwrócił uwagę reżyser.
Codzienna praca, biurokracja i relacja pracownik- pracodawca
Opowieść Melville'a skupia się na codziennej pracy, biurokracji i relacji między pracodawcą i pracownikiem. Interpretatorzy opowiadania widzą w tym opowieść o pracy i sensie działania, przemocy instytucjonalnej, biernym oporze, posłuszeństwie, a także granicach wolnej woli, asertywności i wycofaniu.
Dla kreującego postać kopisty Adama Borysowicza odpowiedź "wolałbym nie" oznacza rodzaj troski bohatera o samego siebie.- To nie jest po prostu odmowa, ale jakiś rodzaj rozeznania własnego uczucia i w konsekwencji odmowa. Czyli sprawdzenie siebie, przemyślenie, co mogę z tym zrobić, co powinienem – powiedział aktor. - Za każdym razem ta odmowa i jej konsekwencje są inne. Za każdym razem jest to nowe wyzwanie wobec reakcji na siebie, świat, drugiego człowieka – zaznaczył.
***
PAP/zch