Pola Dwurnik: obrazy mojego ojca wciąż mówią o współczesności

Ostatnia aktualizacja: 27.07.2026 12:18
- Edward Dwurnik był niezwykle czułym obserwatorem, sejsmografem. Widział, czuł i rozumiał, co dzieje się w Polsce i na świecie. Były to często skomplikowane procesy, które potrafił pokazać niezwykle trafnie, bez używania słów. Duma i wstyd to dwie emocje, które bardzo dobrze opisują nasze społeczeństwo. Jest ono rozpięte między tymi dwoma biegunami i głęboko podzielone. To, co dla jednej grupy jest powodem do dumy, dla drugiej staje się źródłem wstydu i odwrotnie - mówiła w Dwójce malarka i graficzka Pola Dwurnik.
Pola Dwurnik na tle prac swojego ojca w stołecznym Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Pola Dwurnik na tle prac swojego ojca w stołecznym Muzeum Sztuki NowoczesnejFoto: Albert Zawada/PAP

Wysłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki"<<<

Pola Dwurnik zaznaczyła, że prace jej ojca nie tracą na aktualności. - Pracowaliśmy nad wystawą przez siedem lat. To bardzo długo. To duży, skomplikowany projekt i ogromnie się cieszę, ponieważ chciałam, żeby tata miał dużą wystawę właśnie w Muzeum Sztuki Nowoczesnej – instytucji, w której pojawia się wiele nowych trendów i nowych sposobów myślenia o kulturze oraz sztukach wizualnych. To miejsce bardzo nowoczesne, zajmujące się tym, co aktualne tu i teraz - mówiła w Dwójce malarka i graficzka, a także córka artysty.

Edward Dwurnik - malarz zwykłego człowieka

Na wystawie znajdzie się dużo wielkoformatowych dzieł z cyklu "Obrazy duże". Niektóre mają ponad cztery i pół metra szerokości i około dwóch metrów siedemdziesięciu centymetrów wysokości.

- Ojciec w swoich pracach pochylał się nad zwyczajnym człowiekiem. Te obrazy są niezwykłe, bo z jednej strony pozostają bardzo wiernym portretem rzeczywistości. Nie upiększają jej, ale jednocześnie są znakomitymi kompozycjami malarskimi. Myślę, że ojciec nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak niezwykły efekt osiąga. Po prostu chciał jak najlepiej namalować to, co widział. Miał świetny warsztat, charakterystyczną kreskę, kontur i plamę barwną. To wszystko do dziś działa z ogromną siłą - zaznaczyła Pola Dwurnik.

Czytaj także:


Biografia, która odcisnęła ślad na malarstwie

Pola Dwurnik podkreśliła złożoność doświadczeń swojego ojca. Kiedy dostał się na Akademię Sztuk Pięknych, a później ukończył siedmioletnie studia, wszedł do zupełnie innego świata niż ten, z którego się wywodził.

- Dostał się bardziej elitarnego środowiska, posługującego się innym językiem i innym sposobem komunikowania się. Jednocześnie przestał być w pełni rozumiany przez ludzi, z których środowiska się wywodził. Pochodził z prostego domu, niestety pełnego przemocy i pogardy. Nie było tam miejsca na refleksję nad tym, kim jesteśmy, skąd pochodzimy i dlaczego świat wygląda właśnie tak. Trzeba też pamiętać, że były to czasy powojenne. Tata urodził się w 1943 roku, jeszcze podczas wojny. Panowała bieda i przemoc - zaznaczyła rozmówczyni Katarzyny Sanockiej.



- Miał ogromną potrzebę tworzenia, niezwykle chłonny umysł i wielką ciekawość świata. Z czasem zaczął obracać się w środowisku artystów, co naturalnie oddalało go od rodziny i miejsca, z którego pochodził. Nigdy jednak o nim nie zapomniał. Malował mieszkańców przedmieść, ludzi dojeżdżających do pracy w fabrykach, mieszkańców wsi. Pokazywał ich codzienność, dramaty, radości, ale także problemy społeczne, takie jak alkoholizm, który był wówczas powszechny - dodała Pola Dwurnik.


Rzeźbo-obrazy odnalezione po latach

Na ekspozycji znajdą się również rzeźbo-obrazy: wielkie trójwymiarowe głowy, które Edward Dwurnik stworzył podczas rezydencji artystycznej w Niemczech Zachodnich w 1984 roku.

- Odnalazł je przypadkiem mój mąż. Po śmierci taty rozpoczęliśmy remont domu i trzeba było zajrzeć do przestrzeni, do której praktycznie nikt wcześniej nie wchodził. Okazało się, że właśnie tam, na strychu, ojciec ukrył te prace. My z mamą byłyśmy przekonane, że zostały zniszczone. Były bardzo trudne do przechowywania. To głowy wykonane z metalowej siatki pokrytej płótnem, które można było sprasować. Właśnie dlatego przez tyle lat leżały w niewielkiej przestrzeni pod dachem - mówiła w Dwójce Pola Dwurnik.

- Po konserwacji odzyskały swój kształt. Okazało się, że zachowały się w świetnym stanie, bo panowały tam odpowiednie warunki. Myślę, że ojciec byłby zdziwiony, że po tylu latach znów będą prezentowane publicznie. To niezwykle dramatyczne i bardzo interesujące prace - dodała. 

Wystawę "Edward Dwurnik. Duma i wstyd", największą od lat prezentację twórczości jednego z najważniejszych polskich malarzy, będzie można obejrzeć od 31 lipca 2026 roku do 28 lutego 2027 roku w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.

***

Tytuł audycjiPoranek Dwójki

PrzygotowanieKatarzyna Sanocka

Goście: Pola Dwurnik (malarka, rysowniczka, graficzka i kuratorka)

Data emisji: 27.07.2026

Godz. emisji: 8.30

Opracowanie: Oskar Łapeta

Czytaj także

Katarzyna Sanocka rozmawia o wystawie w Fundacji Edwarda Dwurnika pt. "Edward Dwurnik: Portret z natury"

Ostatnia aktualizacja: 17.04.2025 10:29
– W 1975 r. Edward miał ogromną wystawę w Teatrze Galerii Studio. To była, można powiedzieć, jedna wielka instalacja, zrobiona z tych obrazów przez małżeństwo Boguckich. Wystawę odwiedził Andrzej Szczygieł. Wkrótce potem zjawił się u nas, bardzo szybko złapali z Edwardem wspólny ton i się zaprzyjaźnili – mówiła w Dwójce artystka Teresa Gierzyńska w związku z wystawą "Edward Dwurnik: Portret z natury".
rozwiń zwiń