Obrazy nadmiaru i wewnętrznego wstydu. Sztuka Przemysława Piniaka w MSN

Ostatnia aktualizacja: 24.04.2026 17:10
Wystawa "Piniak Przemysław. Poszło w pięty" to opowieść o granicach wstydu, potrzebie bycia widzianym i akceptowanym, rozpadzie, konsumpcji, a także chorobie. Pierwszą tak szeroką prezentację twórczości artysty można oglądać od soboty w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.
Poszło w pięty - plakat wydarzenia
"Poszło w pięty" - plakat wydarzeniaFoto: materiały promocyjne

Przemysław Piniak (1986-2025), a właśc. Przemysław Piński z wykształcenia był malarzem. W swojej twórczości wykorzystywał także inne media: rzeźbę, performans, rysunek, kolaż i instalacje. Zajmował się też projektowaniem butów i kostiumów. Przetwarzał produkty codziennego użytku, takie jak butelki i kapsle, tworząc z nich integralne rzeźby. Również malarstwo łączył z elementami stworzonymi z różnych materiałów. Był twórcą u progu rozwoju artystycznego i swojej kariery.

Posłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę" >>>

"Piniak Przemysław. Poszło w pięty"

Wystawa "Piniak Przemysław. Poszło w pięty" nie jest retrospektywą, a próbą spojrzenia na wspólny mianownik prac artysty oraz zmierzenia się z archiwum, które po nim pozostało. Wystawa ma służyć jako baza dla badaczy, którzy w przyszłości będą chcieli przeprowadzić głębsze studia nad twórczością Piniaka. - Specyfika wizualna artysty jest unikatowa na tle innych osób z jego pokolenia, wyróżnia go zjawisko street-artystyczne, które nas fascynuje - zanaczają kuratorzy.

Fascynacja późnokapitalistyczną rzeczywistością

- Piniak mierzył się z chorobami i byciem osobą nieheteronormatywną, która z różnych stron doświadcza napięć i próbuje o nich opowiadać poprzez swoją sztukę - wyjaśniła kuratorka Gabriela Skrzypczak. - Chcieliśmy skupić się na ukazaniu klucza czytania twórczości Piniaka, który zdążył wypracować swój oryginalny styl - dodała.

Na wystawie znajdzie się m.in. instalacja "Wróbloki", której jednym z elementów są czapki prezentujących subkulturę "wróbloków", czyli jak tłumaczyła kuratorka, poznańskich, ulicznych tancerzy, ich hybryd z wróblami, które poprzez taniec wyrażają dychotomię między ultramęskim dresiarzem a queerową, niesprostowaną postacią.

Czytaj także:

Ekspozycja przeplatających się wątków 

Na wystawie przeplatają się dwa główne wątki tematyczne. Pierwszym z nich jest ulica, będąca miejscem, w którym każdy narażony jest na ocenę innych osób. Jak zwróciła uwagę Gabriela Skrzypczak, Piniaka fascynowały także porzucone przestrzenie, takie jak np. magazyny. Widać to m.in. w pracy "Święty Marcin" przedstawiającej postaci inspirowane miejskimi przestrzeniami (np. budkami z kebabem, pełnymi przesytu, reklam i często niepasującymi do otoczenia).

Drugi odnosi się do przestrzeni domowej i obiektów, które można w niej znaleźć. Dzieła artysty prezentowane w tej części zwracają uwagę na sytuację, w której w dobie kapitalizmu i postartystycznych teorii codziennym przedmiotom nadaje się różne znaczenia. W prezentowanych pracach obnaża absurd takich działań.

Choroby, które zdefiniowały twórczość

Ważna część ekspozycji dotyczy także choroby, ponieważ przez część życia towarzyszyła artyście afektywna choroba dwubiegunowa. Zmagał się także z HIV. - Choroba definiowała jego ostatni rok twórczości, kiedy między wizytami w szpitalu, a następnie już w samym szpitalu tworzył swoją sztukę - tłumaczyła Gabriela Skrzypczak. Dodała, że jego prace dają świadectwo osób żyjących w Polsce z HIV.

Wystawę "Piniak Przemysław. Poszło w pięty" można oglądać od 25 kwietnia do 23 sierpnia 2026 roku w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. 


***

Tytuł audycji: Wybieram Dwójkę

Prowadzenie: Jakub Kukla

Gość: Gabriela Skrzypczak (kuratorka wystawy)

Data emisji: 24.04.2026

Godz. emisji: 16.30

PAP/zch

Czytaj także

Sztuka współczesna dla dzieci? "To naturalny język najmłodszych"

Ostatnia aktualizacja: 09.04.2026 14:50
Sztuka współczesna nie musi być hermetyczna ani trudna. Może stać się dla dzieci przestrzenią zabawy, eksperymentu i zadawania pytań. Udowadniają to książki "Mój świat, moja sztuka" Katarzyny Kołodziej-Podsiadło i Marty Ignerskiej oraz "Po co nam sztuka?” Katarzyny Witt i Oli Niepsuj. 
rozwiń zwiń