Maxim Kolomiiets o "Matkach Chersonia": musimy opowiadać o tych wydarzeniach

Ostatnia aktualizacja: 09.10.2026 08:00
Pierwszy akord pisał przez miesiąc. Nad całą partyturą pracował dwa lata. Maxim Kolomiiets stworzył "Matki Chersonia", operę o ukraińskich dzieciach porwanych podczas wojny i matkach, które próbują je odzyskać. – Zawsze pamiętam, dlaczego znalazłem się w tym miejscu. I jaką misję mam do spełnienia nie jako kompozytor, ale jako człowiek – mówił w radiowej Dwójce.
Koncertowa premiera w Narodowej Operze Ukrainy w Kijowie opery Matki Chersonia ukraińskiego kompozytora Maxima Kolomiietsa według libretta amerykańskiego dramatopisarza Georgea Branta w przekładzie Myroslava Laiuka w wykonaniu Orkiestry i Chóru Narodowej Opery Ukrainy, Kijowskiej Cameraty oraz miejscowego Chóru Dziecięcego Liceum Muzycznego im.
Koncertowa premiera w Narodowej Operze Ukrainy w Kijowie opery "Matki Chersonia" ukraińskiego kompozytora Maxima Kolomiietsa według libretta amerykańskiego dramatopisarza George’a Branta w przekładzie Myroslava Laiuka w wykonaniu Orkiestry i Chóru Narodowej Opery Ukrainy, Kijowskiej Cameraty oraz miejscowego Chóru Dziecięcego Liceum Muzycznego im. Foto: PAP/Vladyslav Musiienko

"Matki Chersonia" w reżyserii Barbary Wysockiej, z muzyką Maxima Kolomiietsa i librettem George'a Branta to koprodukcja z Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Warszawska premiera jest jednocześnie światowym prawykonaniem. 

Spektakl wyrasta z historii, która wciąż się rozgrywa. Dzieci są wywożone z okupowanych terytoriów na Krym i do Rosji, a ich matki próbują sprowadzić je z powrotem do Ukrainy.

Posłuchaj w audycji "Wybieram Dwójkę" >>> 

"Dzieci, które walczą przeciwko nam"

W pamięci kompozytora szczególnie mocno zapisała się historia chłopca, którego nie udało się sprawdzić z powrotem do Ukrainy. Został w Rosji i dziś walczy przeciwko swojej dawnej ojczyźnie. – Został zwerbowany, przeprogramowany propagandą. Tracimy tych ludzi, tracimy te dzieci, które teraz walczą przeciwko nam. To największa groza, jaką można sobie wyobrazić – zaznaczał kompozytor.

"Cały miesiąc poświęciłem na pierwszy akord"

"Matki Chersonia" są trzecią operą ukraińskiego kompozytora. Znalezienie muzycznego języka dla tak przejmującego tematu nie przyszło mu łatwo. – Bardzo długo zastanawiałem się nad tym, co dokładnie powinno znaleźć się w operze, co powinno ilustrować te emocje i jak można je wyrazić. Aby napisać pierwszy akord, poświęciłem cały miesiąc – opowiadał.

Przewodnikiem dla Maxima Kolomiietsa stało się libretto Branta. To w nim znalazł element, który ostatecznie wyznaczył muzyczny kierunek całego dzieła: kołysankę otwierającą operę. – Sam tekst podpowiadał mi, jak najlepiej pisać. Opera rozpoczyna się kołysanką, która jest wpisana w libretto. Zrozumiałem, że ona powinna stać się punktem odniesienia dla całego spektaklu, nadawać mu ton – tłumaczył.

Melodia składa się z dwóch części. Pierwszą, jak zapowiada kompozytor, rozpozna każdy Ukrainiec. Drugą napisał sam, ale przed premierą postanowił nie zdradzać więcej szczegółów.

Od konkursu do Metropolitan Opera

Początki opery "Matki Chersonia" sięgają pierwszego okresu pełnoskalowej wojny. Jak opowiadał Kolomiiets, zespół Metropolitan Opera z jej dyrektorem Peterem Gelbem zastanawiał się wówczas, w jaki sposób może wesprzeć Ukrainę. Jedną z podjętych inicjatyw stał się pomysł wystawienia ukraińskiej opery.

Za pośrednictwem ukraińskiego Ministerstwa Kultury ogłoszono konkurs dla kompozytorów. – Z jednej strony bardzo się cieszę. To niesamowite wydarzenie dla każdego kompozytora, ogromnym zaszczytem jest skomponować utwór dla Metropolitan Opera. A to, że ten zaszczyt przypadł właśnie mnie, jest po prostu nieporównywalne z niczym innym. Z drugiej jednak strony powód, dla którego to robimy, jest bardzo smutny – przyznał.

Dwa lata pracy nad "Matkami Chersonia"

Maxim Kolomiiets mieszka obecnie w Niemczech. Jak przyznał spokój i cisza pozwoliły mu całkowicie poświęcić się komponowaniu. Sama praca nie była dla niego czymś nowym, muzykę tworzy bowiem od szóstego roku życia. Nowa okazała się jednak skala, na jaką to robi. 

– To nie był jeden miesiąc, to były dwa lata. I to takiej pracy, że rano się budzisz, o 9–10 zaczynasz, a kładziesz się spać dopiero o pierwszej w nocy. Nie było tam też żadnych szczególnych przerw. To było dla mnie coś nowego – wspominał.

Operę będzie można zobaczyć w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej od 16 października. 

***

Maxim Kolomiiets:

  • Jest absolwentem Narodowej Akademii Muzyki Ukrainy w Kijowie. Nie tylko tworzy, ale i wykonuje utwory z zakresu muzyki współczesnej. Jest oboistą Kijowskiej Orkiestry Symfonicznej oraz zespołu Ucho.
  • W 2015 roku otrzymał III nagrodę Varele Komponistenpreis w Oldenburgu; w 2020 r. zwyciężył w konkursie "Gradus ad Parnassum" w Kijowie, a w 2021 roku w kijowskim konkursie dla młodych kompozytorów im. Myrosława Skoryka.
  • Na tle jego licznych utworów instrumentalnych (symfonicznych i kameralnych, takich jak np. "Four River", "Window Behind the Window" i "Waiting for the Light"), wyróżniają się opery. Pierwsza z nich pt. "Espenbaum" powstała na zamówienie zespołu Ucho w 2018 roku. Druga, "Nitch" powstała do libretta Tarasa Frołowa.
  • Znacznie łatwiej przychodzi mu popularność w muzyce elektronicznej. Kołomyjec występuje pod pseudonimem InnerLicht, a jego album "Dragon Songs" (2024) został uznany za płytę roku w rankingu Ukrinform.
  • Z kolei płyta "Ingegärd" trafiła na listę 10 najlepszych kompozycji współczesnych 2024 r. bloga "a closer listen". Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym sezonu 2026/2027 w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej.

***

Rozmowa: Mariana Kril

Data emisji: 8.10.2026

Godz. emisji: 17.10

Materiał wyemitowano w audycji "Wybieram Dwójkę".

oprac. Zuzanna Chowaniec 

Czytaj także

Jan Klata o planach Teatru Narodowego: jeśli nie ryzykujemy, to po co tu jestem?

Ostatnia aktualizacja: 23.09.2026 13:33
Ajschylos, Tennessee Williams, Ray Bradbury, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska i Stefan Żeromski – te pięć nazwisk składa się na sezon 2026/2027 Teatru Narodowego w Warszawie. Widownia będzie miała okazję premierowo zobaczyć m.in. "Oresteję" w reżyserii Luka Percevala, "Słodkiego ptaka młodości" Małgorzaty Bogajewskiej i "451 stopni Fahenheita" w inscenizacji Jana Klaty. To jednak nie wszystko.
rozwiń zwiń