Łukasz Borowicz i nowe nagranie Symfonii d-moll Zygmunta Stojowskiego

Ostatnia aktualizacja: 12.01.2026 14:19
Od dawna przymierzałem się do Symfonii d-moll Zygmunta Stojowskiego. Utwór ten jest znany wszystkim, którzy interesują się historią polskiej muzyki, ze względu na swoje niezwykłe umiejscowienie w czasie. Była to bowiem jedna z kompozycji inaugurująca działalność Filharmonii Warszawskiej w listopadzie 1901 roku. Z tego względu jest to jedno z kluczowych dzieł naszej kultury muzycznej - mówił na antenie Dwójki Łukasz Borowicz. 
Łukasz Borowicz
Łukasz BorowiczFoto: materiały promocyjne

Wysłuchaj audycji "Wybieram Dwójkę"<<<

Łukasz Borowicz to dyrygent, który ze szczególnym upodobaniem, konsekwencją i poczuciem misji zajmuje się muzyką zapomnianych polskich kompozytorów. W ostatnim czasie w orbicie jego zainteresowań znalazła się Symfonia d-moll Zygmunta Stojowskiego, utrwalona z Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej. Album ukazał się nakładem firmy DUX.

Czytaj także:

Symfonia d-moll Stojowskiego: muzyka na styku epok

Symfonia d-moll została prawykonana w niesłychanie skomplikowanym i trudnym okresie w historii muzyki. Krzyżowały się wówczas różne prądy, następowały gwałtowne zmiany stylistyczne.

- Mam poczucie dużej intensywności tych przemian. Stojowski był w 1901 roku młodym, świetnie wykształconym kompozytorem, stojącym na rozdrożu, na którym znaleźli się twórcy związani z Młodą Polską oraz z generacjami ją poprzedzającymi i następującymi po niej. Pojawiało się wówczas pytanie: czy pójść w stronę modernizmu, zerwać z tradycją romantyczną; czy zwrócić się ku impresjonizmowi i orientalizmowi, jak zrobił to Karol Szymanowski w środkowym okresie twórczości; czy pozostać wiernym postromantycznemu językowi, rozwijając go, lecz osadzając stylistycznie w końcu XIX wieku. Stojowski znajdował się właśnie w tym punkcie - zaznaczył dyrygent w rozmowie z Karolem Furtakiem.

W cieniu mentora

Symfonia d-moll miała jednak znakomity start: została wydana drukiem w prestiżowej oficynie Petersa, co od razu sytuowało ją w pierwszej lidze repertuaru i zapewniało dostępność materiałów poza Polską. Stąd wykonania zagraniczne.

- Stojowski miał też ogromne wsparcie Ignacego Jana Paderewskiego, który propagował jego twórczość. To była sprawa niebagatelna. Oczywiście symfonia nie zrobiła takiej kariery, jaką mogła, ale nie ma to żadnego związku z jej jakością. Powstała bowiem u schyłku epoki, która właśnie się zamykała - zaznaczył Łukasz Borowicz.

- Jeśli prześledzimy relacje prasowe z koncertu inauguracyjnego Filharmonii Warszawskiej, okaże się, że są one dość zdawkowe. Więcej miejsca poświęca się samemu wydarzeniu niż samej kompozycji. Podkreśla się znakomite umiejętności młodego twórcy, ale są to recenzje ostrożne, życzliwe, lecz pozbawione entuzjazmu. Być może obecność Paderewskiego przyćmiła wówczas uwagę skierowaną na samą symfonię - dodał artysta.

Sen o Polsce

Symfonia d-moll Stojowskiego łączy w sobie heroizm, melancholię i dyskretny optymizm. - W polskiej kulturze przełomu wieków obecne jest przeczucie nadchodzącej niepodległości, wyczekiwanie jutrzenki. Te symfonie śnią o Polsce, ale jednocześnie niosą w sobie ogromny ładunek melancholii. To melancholia tragiczna, bliska tej znanej z malarstwa Jacka Malczewskiego. Jest w tej muzyce pęd i jednoczesne zatrzymanie, heroizm i smutek. To napięcie przenika symfonię Stojowskiego i wiele innych dzieł tego czasu - mówił na antenie artysta.

Jestem szczęśliwy, bo miałem okazję pracować nad dziełami większości kompozytorów polskich przełomu wieków. One zaczynają układać się w jedną narrację. Wraz z Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej będziemy kontynuować ten projekt, tworząc swoistą antologię. Bez nagrań ta muzyka nie ma dziś szans na obecność w repertuarze. Jeśli utwór nie istnieje fonograficznie, praktycznie nie istnieje programowo - dodał Łukasz Borowicz.

***

Przygotowanie: Karol Furtak

Gość: Łukasz Borowicz

Data emisji: 9.01.2026

Godzina emisji: 17.10

Materiał wyemitowano w audycji "Wybieram Dwójkę"

Czytaj także

"Legenda Bałtyku". Muzyczna perła Feliksa Nowowiejskiego

Ostatnia aktualizacja: 11.08.2025 13:09
"Legenda Bałtyku" Feliksa Nowowiejskiego to opera, która w minionym stuleciu zyskała ogromną popularność, stając się muzycznym symbolem odzyskanej niepodległości i odrodzonej Polski nad morzem. Dzięki ludowym motywom i baśniowej atmosferze utwór świetnie wpisywał się zarówno w międzywojenną, jak i powojenną rzeczywistość, pozostając bezpiecznym i wyrazistym symbolem narodowej tożsamości. - To opera, którą Nowowiejski chciał wszystkim zaimponować - mówił dyrygent Łukasz Borowicz.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Lise de la Salle: Mozart sprawia, że wierzę, iż świat jest lepszym miejscem

Ostatnia aktualizacja: 29.12.2025 15:12
- W przypadku Mozarta doceniam unikatowy charakter jego muzyki. Jego utwory potrafią dotknąć mnie do żywego jak muzyka niewielu kompozytorów. Uwielbiam Beethovena, Rachmaninowa, Ravela, Liszta, ale to właśnie Mozart sprawia, że wierzę, iż świat jest lepszym miejscem. Mozart potrafił pojąć ludzką duszę, wywołać uczucie największej tragedii, a w pół sekundy sprawić, że słuchacz śmieje się jak nigdy dotąd - mówiła w Dwójce znakomita francuska pianistka Lise de la Salle.
rozwiń zwiń