Opera Gounoda kwalifikuje się jako jedno z najpopularniejszych dzieł XIX wieku. Podczas pracy nad spektaklem Barbara wysocka postanowiła jednak powrócić do oryginalnego tekstu.
– Przede wszystkim dla mnie praca nad tą operą to jest spotkanie z tekstem Szekspira. Oczywiście muzyka Gounoda jest dla nas wyznacznikiem akcji scenicznej, czasu i definiuje przebieg spektaklu. Natomiast bardzo ważny jest dla mnie tekst oryginału. Widzę też pewne różnice w tym, jakie wątki wyciągnął Gounod, gdzie położył akcenty, co dla niego było najbardziej interesujące, kiedy pisał swoją muzykę, a co dla mnie jako dla reżysera jest najważniejsze i najbardziej interesujące w tej historii – mówiła Barbara Wysocka podczas rozmowy w Dwójce.
Posłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę" >>>
Miłość, przemoc i władza
W interpretacji Barbary Wysockiej dramat Szekspira okazuje się znacznie bardziej złożony niż jego popularne wyobrażenia. – Mówi się, że Gounod rozpoczął pisanie tej opery od czterech duetów miłosnych, że dla niego najważniejsza jest ta romantyczna relacja i skupił się na relacji kochanków. Natomiast sama sztuka Szekspira jest bardzo skomplikowana, wielowarstwowa, złożona. Tematy, które tam się pojawiają, to nie tylko miłość, ale przemoc, walka o władzę. Nawet sama miłość jest opisana przez Szekspira jako szereg przeciwieństw. Miłość właściwie jest wszystkim poza tym, czym jest – podkreślała reżyserka.
To właśnie napięcia i przeszkody wydają się dla niej najciekawszym elementem tej historii. – Chyba ten trud tej relacji, jej przeszkody, są tutaj dla mnie najbardziej interesujące – mówiła.
Trzy ściany i ciężar opowieści spoczywający na wykonawcach
Nowa inscenizacja została zbudowana dosyć oszczędnie. Na scenie pojawiają się jedynie trzy ściany, a cały ciężar opowieści spoczywa na wykonawcach.
– Scena jest bardzo ascetyczna. Nasza scenografia to są trzy ściany, co wymaga od solistów, chóru i wszystkich wykonawców ogromnego zaangażowania. To znaczy, oni niosą te historie, emocje i relacje. Właściwie to, na czym się skupiamy, to żeby mieli ze sobą kontakt – mówiła reżyserka.
Jak dodała, jest to szczególnie trudne w operze, która z natury podporządkowana jest muzyce i jej rygorom. – Tutaj nie tylko nie mówimy, ale śpiewamy. Nie zwracamy się wyłącznie do siebie, tylko musimy mieć kontakt z dyrygentem. To wszystko wpływa na pewien rodzaj sztuczności czy dystansu w odbiorze dzieła. Jest to oczywiście konwencja, ale ja chętnie szukałabym w operze rzeczywistości – przyznała.
Setki osób, jeden spektakl
Reżyserka zwróciła uwagę, że premiera operowa jest efektem pracy ogromnego zespołu, którego widzowie często nie dostrzegają. – Ja rozmawiam tutaj jako reżyserka, ale na tę produkcję, na tę operę, na ten wieczór pracują setki osób. Nie mówię tylko o wykonawcach, ale o całej ekipie technicznej, inspicjentach, produkcji, wszystkich zaangażowanych. Nawet jeśli w ostatnim momencie coś jest nie tak, to wszyscy gramy do jednej bramki i każdemu zależy, żeby efekt był najlepszy – mówiła.
Szczególne miejsce w tej współpracy zajmuje dyrygent Robert Houssard. – To człowiek, który rozumie teatr, myśli teatralnie, ma niebywałe poczucie humoru. To współpraca muzyczna na rzecz teatru. – podkreśliła.
***
Twórcy spektaklu:
- Dyrygent: Robert Houssart
- Reżyseria: Barbara Wysocka
- Scenografia: Barbara Hanicka
- Kostiumy: Julia Kornacka
- Wideo: Barbara Wysocka
- Reżyseria świateł: Fabio Antoci
Obsada:
- Julia – Nina Minasyan
- Romeo – Bekhzod Davronov
- Stefano – Zuzanna Nalewajek
- Gertruda – Elżbieta Wróblewska
- Tybalt – Mateusz Zajdel
- Benvolio – Krzysztof Lachman
Premiera została zaplanowana na 13 czerwca.
***
Rozmowa: Beata Stylińska
Data emisji: 11.06.2026
Godz. emisji: 17.10
Materiał wyemitowano w audycji "Wybieram Dwójkę".