Był synem Łemka i spolonizowanej Austriaczki. Nowosielski przez całe życie pielęgnował w sobie przynależność do wielu kultur. Najbardziej czuł się związany z kulturą polską, lecz – jak mawiał Tadeusz Różewicz, "Nowosielski miał jedno oko polskie, drugie – ukraińskie, w którym niekiedy widać było zły błysk".
Awangarda i doświadczenie wojny
Jerzy Nowosielski był członkiem Grupy Krakowskiej II, skupiającej artystów awangardowych. Fascynacja surrealizmem oraz doświadczenia wojenne znalazły odbicie zarówno w jego mrocznych aktach, jak i w sztuce sakralnej. Krystyna Czerni w książce "Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego" jako przykład przywołuje ostatnie dzieło artysty: krzyż z kościoła dominikanów na warszawskim Służewiu. Choroba nie pozwoliła mu go ukończyć. Z czterech postaci ludzkich tylko Jezus ma twarz.
Czasy krakowskie i polichromie w polskich kościołach
Podczas okupacji uczył się w krakowskiej szkole zawodowej, gdzie poznał m.in. Tadeusza Kantora i przyszłą żonę Zofię Gutowską. Po likwidacji szkoły przez rok przebywał w lwowskim klasztorze studytów, ucząc się ikonopisania. Po wojnie studiował na ASP w Krakowie, a w 1950 roku, po zwolnieniu Tadeusza Kantora, z którym współpracował, sam zrezygnował z pracy i przeniósł się z żoną do Łodzi.
W Łodzi rozpoczął intensywną działalność jako twórca polichromii kościelnych. Jego realizacje powstawały m.in. w Kętrzynie, Białym Borze, Hajnówce, Zawierciu, Krakowie i Warszawie. "Prawosławni mi mówią, że maluję za katolicko – a katolicy, że za prawosławnie" – pisał artysta. Nie zawsze spotykał się ze zrozumieniem.
"Znalazł poruszający język mówienia"
– Jerzy Nowosielski wprowadził temat sakralności i odniesienia do absolutu z powrotem na salony, z których XX wiek raczej ten temat wyganiał czy ignorował – powiedział w rozmowie dla PAP malarz ikon Mateusz Środoń. Jak podkreślił, artysta "znalazł bardzo żywy, porywający i w jakiś sposób poruszający język mówienia o tych sprawach", stając się dla wielu twórców i odbiorców kultury ważnym punktem odniesienia.
Zdaniem Środonia Nowosielski poprzez swoją twórczość i wypowiedzi rozpropagował duchowość Kościoła wschodniego oraz duchowość ikony. – Przez nowy język, który odnalazł do mówienia o tych sprawach, pokazywał tradycję chrześcijańskiego Wschodu jako coś do odkrycia, coś fascynującego, coś wartego zgłębiania – zaznaczył.
Sprawdź także:
Ikony Nowosielskiego w odpowiedzi na nawrócenie artysty
Sam Jerzy Nowosielski niejednokrotni mówił, że malowanie ikon było dla niego odpowiedzią na pytanie o własne miejsce w Kościele po nawróceniu. – Był to moment mojego powtórnego wejścia do Kościoła i tu nagle przede mną pytanie. I co ja mam właściwie robić, jak być w tym Kościele, jako człowiek, jako malarz. Tu właśnie moje doświadczenie z ikoną pomogło. (…) Powinienem znaleźć w świetle swojej wiary, swojego doświadczenia rzeczywistości duchowych, sposób, formułę malarską, tak, żeby tę sprzeczność, tę walkę sumienia ze złem przezwyciężyć, żeby wyjść z piekła świadomości wzrokowej czystym, zbawionym, żeby oko Twoje było czyste – zwierzał się.
Między Wschodem a Zachodem
Nowosielski projektował m.in. wnętrze kościoła rzymskokatolickiego pw. Opatrzności Bożej w warszawskiej Wesołej. Do dziś przywoływana jest historia kobiety, która po zobaczeniu wizerunku Matki Bożej autorstwa Nowosielskiego miała powiedzieć, że dzieło poruszyło ją tak bardzo, że postanowiła się nawrócić.
Równolegle do sztuki sakralnej Nowosielski malował akty i pejzaże. – Jednego dnia potrafił stworzyć bardzo religijny obraz, a po południu namalować niezwykle zmysłowy i piękny akt kobiecy. (…) Ze swoją metafizyczną duszą był wrażliwy na piękno – opowiadał krytyk Tadeusz Nyczek.
***