Wysłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę"<<<
O tym, jak przenieść wielowątkową narrację na scenę i jakie sensy kryją się w tej historii, rozmawialiśmy z reżyserką i autorem książki.
Adaptacja "Pulverkopf" - wchodząc do tej samej rzeki
"Pulverkopf" Edwarda Pasewicza to dzieło wielowątkowe, rozgrywające się na różnych płaszczyznach, także czasowych. Jego adaptacja sceniczna była sporym wyzwaniem.
- Od początku było dla nas jasne, że trzeba się skupić na jednym zasadniczym temacie. Kasia świetnie go wyczuła i określiła. Oczywiście odsyłamy po więcej do samej powieści, ale w spektaklu koncentrujemy się na jednej, podstawowej i bardzo ważnej osi - mówił w Dwójce autor książki.
- Jako autor mam poczucie, że to, co zostało wybrane, działa, że to gra i ma sens. To dla mnie ogromna lekcja, także praca intelektualna i psychologiczna, bo wracam do tej powieści i przepracowuję ją na nowo. To trochę jak ponowne wejście do tej samej rzeki - choć wydawałoby się, że to niemożliwe - dodał.
Czytaj także:
"Pulverkopf" w Nowym Teatrze
Katarzyna Kalwat podkreśliła rolę intuicji przy pracy nad adaptacją danego dzieła. - To, co pojawia się wtedy w wyobraźni, traktuję jako punkt wyjścia, ale później weryfikuję to w pracy z aktorami. Ten pierwszy impuls można rozwijać, przekształcać, poszerzać o ich indywidualność i potencjał - zaznaczyła.
- Czytam więc tekst już z myślą o tym, co mogłabym z nim zrobić scenicznie - żeby zderzyć się z jego tematem. A tym tematem jest tu doświadczenie obcowania ze śmiercią i chorobą nowotworową głównego bohatera Patryka Werhunta. To on, dowiadując się o chorobie, zaczyna pisać powieść – o poszukiwaniu tożsamości, korzeni, o podróży przez archiwum rodzinnych historii. Edward dał nam przestrzeń do interpretacji, do "odbrązawiania" pewnych postaw, do unikania heroiczności. To rzadkie, żeby w pracy z autorem było aż tyle swobody i dystansu - dodała rozmówczyni Moniki Zając.
Norbert von Hannenheim - twórca bezkompromisowy
Choć głównym bohaterem książki jest Patryk Werhunt, a więc postać fikcyjna postaci fikcyjnej, to "Pulverkopf" to także opowieść o kompozytorze Norbercie von Hannenheimie. - To postać wyjątkowa. Był człowiekiem bezkompromisowym, także w twórczości. Jego muzyka jest bardzo indywidualną odpowiedzią na nurty ekspresjonistyczne XX wieku - między Hindemithem a Schönbergiem. Pisał krótkie formy - trochę jak Scarlatti. Jego sonaty czy koncerty są zaskakująco zwięzłe - zaznaczył Edward Pasewicz.
- Choć często mówi się, że jego twórczość została zniszczona, to nie do końca prawda. Zachowało się sporo utworów: kwartety, sonaty fortepianowe, pieśni. Był też jednym z pierwszych kompozytorów, którzy sięgnęli po teksty Rilkego - dodał literat.
"Pulverkopf", czyli przywracając Hannenheima
Muzyka będzie w tym spektaklu kluczowa. Wiąże się bezpośrednio z postacią Hannenheima i jego biografią, także z doświadczeniem I wojny światowej, podczas której jako młody oficer doznał ciężkich obrażeń.
- Być może te doświadczenia wpłynęły na jego twórczość. To, co robimy na scenie, jest także próbą rekonstrukcji - odtworzenia ducha tej muzyki. Muzyka pozwala nam dotknąć tego, co niewyrażalne językiem - traumy, historii, dziedzictwa, które przechodzi przez pokolenia i kształtuje bohatera. To ona prowadzi nas w obszary, gdzie język przestaje wystarczać - powiedziała w Dwójce Katarzyna Kalwat.
- Dla mnie ważne było też doświadczenie wcześniejszej pracy nad spektaklem o Tomaszu Sikorskim. Tam również próbowaliśmy przywracać pamięć o kompozytorze. Tu mamy podobną ideę: przywrócić Hannenheima - jego obecność i widzialność w historii muzyki - dodała reżyserka.
***
Tytuł audycji: Wybieram Dwójkę
Prowadzenie: Monika Zając
Goście: Katarzyna Kalwat (reżyserka), Edward Pasewicz (pisarz)
Data emisji: 31.03.2026
Godz. emisji: 16.30
oł