Posłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę" >>>
Są pisarze, którzy tworzą książki, i są tacy, którzy próbują zrozumieć samo zjawisko czytania. Alberto Manguel od dekad należy do tych drugich. Eseista, powieściopisarz, tłumacz i redaktor, przez całe życie przemierzał kolejne kraje i języki, budując własną bibliotekę doświadczeń. Jako nastolatek czytał książki niewidomemu już Jorge Luisowi Borgesowi, później pisał o historii lektury, wyobraźni i roli literatury w naszym życiu.
Alberto Manguel - pisarz zakorzeniony w literaturze
Gdy czyta się jego biografię, trudno oprzeć się wrażeniu, że jest człowiekiem wielu miejsc, ale żadnego na wyłączność. Urodzony w Argentynie, wychowany w Izraelu, mieszkający później m.in. we Francji, na Tahiti i w Kanadzie, zdaje się wymykać pojęciu jednego "terroir" – zakorzenienia w konkretnym krajobrazie i miejscu, o którym pisała Olga Tokarczuk. Sam Manguel przekonuje jednak, że jego prawdziwe korzenie wyrastają z książek. To one stały się jego najtrwalszym domem.
- Zawsze jestem zakorzeniony w moich książkach. Moja biblioteka, jak powiedziała Marguerite Yourcenar, jest moim domem. A ponieważ wszyscy jesteśmy na tym świecie wygnańcami, zawsze podróżujemy ku tej ziemi obiecanej, którą zostawiliśmy w naszej bibliotece. W przeciwieństwie do Mojżesza, mamy przywilej docierania do ziemi obiecanej za każdym razem, gdy otwieramy książkę - mówił w Dwójce pisarz.
Czytaj też:
Książki jako część tożsamości
Jedna z jego ostatnich książek, "Pożegnanie z biblioteką. Elegia z dziesięciorgiem napomknień" ("Packing My Library"), powstała w szczególnym momencie – kiedy musiał spakować liczący kilkadziesiąt tysięcy tomów księgozbiór i opuścić dom w Dolinie Loary. To nie jest jednak tylko opowieść o przeprowadzce, lecz także o utracie, pamięci i relacji z książkami, które przez lata stawały się częścią tożsamości.
- Moja biblioteka, którą budowałem przez lata, liczyła około 40 tysięcy woluminów, gdy opuszczałem Francję. Później przekazałem ją miastu Lizbonie. Teraz jest ich 55 tysięcy, bo książki namnażają się nocą, ale ponieważ moja biblioteka jest w Lizbonie, przeprowadziłem się do Lizbony. Gdziekolwiek więc jest moja biblioteka, tam będę i ja - podkreślił Alberto Manguel.
- W każdym miejscu, w którym mieszkałem, towarzyszyła mi biblioteka. Niektóre zabierałem ze sobą w kolejne miejsce, inne musiałem zostawić. Kiedy przyjechałem do Francji, znalazłem miejsce wystarczająco duże, by pomieściło wszystkie te biblioteki. Potem musiałem opuścić Francję, a w Nowym Jorku nie dało się tak trzymać książek, bo mieszkanie było maleńkie. Książki trafiły więc do pudeł, a nocami wołały do mnie, żebym je uwolnił. Wreszcie w 2020 roku miasto Lizbona poprosiło mnie o przekazanie książek, aby stworzyć centrum badań nad historią czytania. I tak właśnie zrobiłem - dodał gość Dwójki.
Fikcja i esej w twórczości Alberto Manguela
Choć po polsku ukazują się przede wszystkim eseje Alberto Manguela – ostatnio "Historia czytania" – pisarz ma w swoim dorobku także powieści i opowiadania. Jak przyznaje, to właśnie proza fikcjonalna nie zdobyła większego uznania czytelników, dlatego z czasem skupił się na eseistyce. Jednak to pisanie fikcji uważa za znacznie trudniejsze i jednocześnie daje mu ono szczególną satysfakcję.
- Proza, którą napisałem, nie odniosła wielkiego sukcesu wśród moich czytelników. Są tacy czytelnicy, którym powieści naprawdę się podobały, ale summa summarum nie jest ich wielu. Dlatego napisałem więcej esejów, niż prozy, choć bardzo lubię pisać fikcję. Uważam, że jest to znacznie trudniejsze niż pisanie eseju. Kiedy pisze się esej, świat, który się bada, już istnieje. Kiedy pisze się fikcję, trzeba najpierw ten świat stworzyć, a dopiero potem go zbadać - opowiadał Alberto Manguel.
***
Przygotowanie: Katarzyna Hagmajer-Kwiatek
Gość: Alberto Manguel (pisarz, eseista)
Data emisji: 5.08.2026
Godzina emisji: 17.10
Materiał wyemitowano w audycji "Wybieram Dwójkę".
oprac. Anna Myśliwiec