Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" >>>
Lutz Seiler (ur. 1963) mieszka i tworzy pomiędzy Niemcami a Szwecją. "Gwiazda 111" to jego druga powieść – po doskonale przyjętym "Kruso" – w której cofa się do 1989 roku i w centrum wydarzeń stawia niemieckiego Jedermanna. Losy Inge, Waltera i Carla Bischoffów, choć osadzone w lokalnym kontekście, są pretekstem do snucia wielowątkowej opowieści, w której możemy się przejrzeć także my, sąsiedzi zza wschodniej granicy.
Upadek muru – chaos i nowe szanse
Dorota Stroińska, tłumaczka prozy Seilera, podkreślała przełomowość wydarzeń związanych z upadkiem muru berlińskiego i nowym układem na politycznej szachownicy. – To jest moment historyczny, w którym człowiek najpierw traci grunt pod nogami, jego egzystencja staje się bardzo niepewna, nieprzewidywalna. Jednocześnie to moment, w którym wyzwala się w człowieku niesamowita energia i możliwości. W wymiarze wolności jednostki oznacza to, że przechodzi od strategii przetrwania w systemie komunistycznym, w dyktaturze, do strategii samostanowienia o sobie, rozwoju i kształtowania swojego życia według własnych wartości, według marzeń i wyobrażeń – mówiła w "Poranku Dwójki".
Na zmianę swojego życia w takich warunkach porywają się także bohaterowie "Gwiazdy 111". Inge i Walter Bischoffowie, pięćdziesięcioletni małżonkowie, z dnia na dzień zostawiają za sobą dom z ogrodem we wschodnioniemieckiej Gerze i wyjeżdżają na Zachód. Ich syn Carl szuka z kolei szczęścia i spełnienia marzeń o artystycznym życiu wśród wolnych duchów "dzikiego" Berlina Wschodniego.
Seiler i Bolaño – braterstwo spojrzeń i powidok Zagłady
Zdaniem gościni proza Lutza Seilera jest w skali niemieckiego zjawiskiem osobnym i wyjątkowym. – Jeżeli szukałabym jakichś odniesień, oprócz oczywiście poezji, to raczej w literaturze latynoamerykańskiej. Przede wszystkim u Roberto Bolaño. Ta polifoniczność, ten bezlik wątków, różnych dygresji, aluzji, potem również gra pewnymi konwencjami powieściowymi, to przemieszanie perspektyw – wyjaśniała Stroińska.
W twórczości obydwu pisarzy istotny jest również wątek Holocaustu, odpowiedzialności i winy. Chociaż w "Gwieździe 111" nieczęsto mówi się o nich wprost, widzimy blizny, które pozostawiły. – Zagłada jest obecna jako cień, jako nieobecność, jako brak, jako wyrwa, bardziej może w gęstej atmosferze, w takiej transponowanej traumie – mówiła tłumaczka.
"Wschodni" wstyd
Ślady na zbiorowej psychice społeczeństwa NRD i samych Bischoffów pozostawiły też lata funkcjonowania w systemie komunistycznym. Chodzi o wstyd, poczucie gorszości wynikające z pochodzenia ze Wschodu.
– Rodzice, pięćdziesięciolatkowie, w tej rzeczywistości RFN-owskiej spotykają się z pogardą, z arogancją. Pływają się od jednego ośrodka przejściowego do drugiego, imają się różnych prac, żeby się utrzymać. To ciekawe, że mowa jest w tej powieści o Wschodzie, bardzo często o Wschodzie. My to też znamy, prawda? Nasze podróże na Zachód też wiązały się ze wstydem z powodu za późnienia cywilizacyjnego itd. Bohaterom to poczucie gorszości, taki stygmat wschodu, towarzyszy cały czas – opowiadała Dorota Stroińska.
***
Tytuł audycji: Poranek Dwójki
Prowadzenie: Jan Kanty Zienko
Gość: Dorota Stroińska (tłumaczka literatury języka niemieckiego)
Data emisji: 31.08.2026
Godz. emisji: 8.30
oprac. Kamila Snopek