Katastrofa Titanica: co zostaje z człowieka, gdy znika porządek?

Ostatnia aktualizacja: 28.10.2026 11:52
- To był pływający pałac. Przy tym cena podróży w najtańszej klasie nie była ogromna. W dzisiejszym przeliczeniu bilet w trzeciej klasie kosztował około czterech tysięcy złotych. Natomiast za podróż w klasie luksusowej, w apartamentach, trzeba byłoby zapłacić równowartość mniej więcej pół miliona złotych. Był to więc naprawdę luksusowy statek. Wszystko miało być największe, najlepsze, najbardziej imponujące - mówił w Dwójce profesor Damian Leszczyński, autor tłumaczenia i wstępu do książki Archibalda Gracie'ego "Titanic. Relacja ocalałego".
Londyn, kwiecień 1912 roku. Gazeciarz informuje przechodniów o katastrofie Titanica. Zdjęcie wykonano przed siedzibą White Star Line, armatora statku.
Londyn, kwiecień 1912 roku. Gazeciarz informuje przechodniów o katastrofie Titanica. Zdjęcie wykonano przed siedzibą White Star Line, armatora statku.Foto: © Band Photo / uppa.co.uk/PAP

Wysłuchaj audycji "O wszystkim z kulturą"<<<

Titanic miał być cudem techniki i symbolem ludzkiej potęgi, a stał się przypomnieniem, jak krucha bywa wiara w niezawodność i jak wiele w sytuacji zagrożenia zależy od ludzkich decyzji. Katastrofa ta wciąż stawia pytania o honor, odpowiedzialność, nierówności społeczne i granice ludzkiej przyzwoitości. Odpowiedzi szukaliśmy w relacjach Archibalda Gracie’ego i innych ocalałych, opublikowanych po raz pierwszy po polsku.

Katastrofa jako laboratorium ludzkiej natury

Książka "Titanic. Relacja ocalałego" rozpoczyna serię "Kroniki rozbitków". To dokumenty ludzkich reakcji w obliczu skrajnego zagrożenia, katastrofy, doświadczenia granicznego i podobnych sytuacji.

- Chodzi o to, jak konkretny człowiek konkretnej epoki zachowuje się w sytuacji ekstremalnej i jak opisuje to później, jeżeli miał szczęście ją przeżyć. Planujemy wydawać relacje nie tylko współczesne, lecz także świadectwa katastrof z XVI i XVII wieku. W dokumentach można znaleźć ich całkiem sporo - zaznaczył rozmówca Michała Nowaka. 



- Jest to pole badawcze dotyczące ludzkiej świadomości: tego, jak człowiek reaguje i jak później wspomina własne reakcje. To również laboratorium mikrospołeczeństwa, jakim jest statek i tego, co się w nim dzieje w sytuacji zagrożenia. Czy ludzie reagują zgodnie z kodeksem honorowym i moralnym, czy zachowują się po hobbesowsku, jakby trwała wojna wszystkich ze wszystkimi o miejsce na szalupie i o ratunek? Czy okazuje się, że życie i zdrowie są najważniejsze, czy też liczą się inne wartości? I jak to zmienia się na przestrzeni dziejów? - pytał retorycznie tłumacz.

- Wszystkie te pytania stawiamy w tej serii. Kolejne tomy będą dobierane właśnie pod kątem tego, na ile dana relacja potrafi nam powiedzieć coś o konkretnej katastrofie, konkretnym człowieku i jego przeżyciach - dodał.

Czytaj także:

Morze jako próba charakteru i systemu wartości

Gość Dwójki zaznaczył, że po lekturze wielu materiałów dotyczących katastrof doszedł do wniosku, że w obliczu katastrofy ujawnia się prawdziwa natura człowieka i to, jakiemu systemowi wartości jest on posłuszny. 

- Może to być system, w którym najważniejsze jest życie i zdrowie, albo taki, w którym najważniejszy jest honor, albo taki, w którym najważniejsze jest poświęcenie. Istnieją różne systemy wartości i wydaje mi się, że w skrajnych sytuacjach, zwłaszcza na morzu, kiedy znajdujemy się daleko od cywilizacji, bardzo szybko się z nimi konfrontujemy - powiedział badacz w rozmowie z Michałem Nowakiem.



Obecność cywilizacji jest wówczas tylko pozorem, rodzajem atrapy. Na morzu szybko zostajemy skonfrontowani z prawdą o sobie i o rzeczywistości. Nie ma tam oszustwa. Na lądzie możemy oszukiwać, ponieważ mamy w tym sprzymierzeńców: całe systemy społeczne, technikę, mnóstwo innych rzeczy. Wreszcie mamy dokąd uciec. Na morzu jest inaczej. Trzeba skonfrontować się z rzeczywistością i odnieść do tego, co jest dla nas najważniejsze - zaznaczył Damian Leszczyński.


Titanic: gigant, który zderzył się z rzeczywistością

15 kwietnia 1912 roku, około drugiej w nocy, na północnym Atlantyku doszło do katastrofy Titanica. Kapitana ostrzegano, iż w okolicy znajdują się góry lodowe. Statek płynął jednak z tą samą prędkością. Ponieważ nie było wiatru, na powierzchni wody nie powstawała piana, która mogłaby pomóc dostrzec górę lodową. Doszło do zderzenia i dopiero wtedy uświadomiono sobie, że góra lodowa znalazła się na trasie transatlantyku. Titanic uderzył w nią bokiem, a rozdarcie kadłuba okazało się znacznie większe niż przewidywano. Statek reklamowany jako niezatapialny zaczął tonąć.



- Był to okres rywalizacji firm przewożących pasażerów przez Atlantyk. W tamtym czasie przez ocean przepływało rocznie nawet milion osób, więc poszczególne przedsiębiorstwa ostro ze sobą konkurowały. Firma, do której należał Titanic, nie była w stanie prześcignąć konkurencji pod względem prędkości, postawiła więc na luksus i rozmiary. Titanic był największym ruchomym obiektem swoich czasów. Miał prawie 270 metrów długości. Żeby to sobie zwizualizować, można wyobrazić sobie, że ustawiamy go pionowo obok Pałacu Kultury i Nauki. Okazałoby się, że byłby od niego wyższy o około sto metrów - zaznaczył Damian Leszczyński.

To naprawdę gigantyczna konstrukcja. Wysokość statku, mierzona od stępki do szczytów kominów, odpowiadała mniej więcej dwudziestu piętrom. Było to pływające monstrum, znacznie większe od wcześniejszych statków, a przez to również mniej zwrotne. Jego masa sprawiała, że każde zderzenie mogło mieć znacznie poważnie skutki. Zużywał 65 ton węgla na dobę. Titanica reklamowano jako cud ówczesnej techniki. Przedstawiano go jako konstrukcję niezawodną, a zarazem najbardziej luksusową - dodał. 



- Warto o tym pamiętać, mówiąc o katastrofie, do której doszło 15 kwietnia. Titanic uderzył w górę lodową tuż przed północą 14 kwietnia, płynąc z maksymalną prędkością około 40 kilometrów na godzinę. Nie miał odpowiedniego zabezpieczenia w postaci obserwatorów na dziobie, mimo ostrzeżeń o polu lodowym. Katastrofy można było uniknąć. Stało się jednak inaczej: ludzka pycha zderzyła się z lekceważeniem sił natury, które bywają kapryśne - zaznaczył gość Dwójki.

***

Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą

Prowadzenie: Michał Nowak

Gość: Damian Leszczyński (profesorem filozofii, podróżnik, wydawca, autor wstępu oraz tłumacz relacji Archibalda Gracie’ego)

Data emisji: 27.10.2026

Godz. emisji: 19.10

Opracowanie: Oskar Łapeta

Czytaj także

Człowiek znikąd. Niezwykła historia Josepha Kabrisa

Ostatnia aktualizacja: 12.03.2026 23:00
Człowiek znikąd zapraszany na dwory europejskich władców. Biały mężczyzna wytatuowany od stóp do głów na modłę mieszkańców Oceanii. Dziwoląg wzbudzający sensację w gabinetach osobliwości.
rozwiń zwiń