Fado oznacza "przeznaczenie"

Ostatnia aktualizacja: 06.05.2021 16:10
- Kiedy od Michała Górczyńskiego usłyszałem, że można by zagrać fado z Bastardą, pomyślałem „o czym Ty mówisz, Michał??”, ale na zachętę wysłał mi dwa utwory solowe João de Sousa, nagrane od niechcenia komórką. I oniemiałem. Oczarował mnie totalnie intymnością, bliskością śpiewu, nieegzaltowanego. Bardzo czułego i pięknego. – mówił Paweł Szamburski, członek Bastarda Trio
Audio
Bastarda  Joo de Sousa
Bastarda & João de SousaFoto: Arek Blomka

Zaczęło się od koncertu, do którego muzycy zaaranżowali 4-5 utworów. Potem poszło lawinowo i w bardzo krótkim czasie powstał materiał na płytę.

Bastarda zaczynała od rekompozycji utworów średniowiecznych, następnie renesansowych, sięgała również po mistyczne pieśni chasydzkie. Wszystko po to, by dotrzeć do korzeni kultury muzycznej i szukać inspiracji, mogących wynieść zespół do konstruowania jego własnego języka w obrębie danych źródeł.

- Tu następuje zwrot do fado – mówił Paweł Szamburski – Tam jest dużo esencji. Wiele o samotności, tęsknocie, śmierci czy przeznaczeniu. Te poetyckie teksty są nasycone treścią, której my szukamy w muzyce, Uważam, że idealnie się to dopasowało. Uzupełniły się siły Bastardy, zespołu konsystentnego barwowo i instrumentalnie oraz João de Sousa, który wokalnie i gitarą pracuje tak, jak my: wydobywa niuanse i je nagłaśnia. Te języki świetnie się do siebie dopasowały.

- Fado oznacza „przeznaczenie” – wyjaśniał João de Sousa – Paleta tego repertuaru jest bardzo duża. Są pieśni bardziej wesołe, bardziej romantyczne Ja wybierałem pieśni, które najbardziej i, które pasowałyby do Bastardy. Trzeba było szukać czegoś na tyle prostego, abyśmy na tej bazie mogli stworzyć coś całkowicie naszego. Tytuł płyty – Fado – oznacza właśnie „przeznaczenie”, jest to też gatunek muzyczny, ale chodzi o coś znacznie głębszego.

Niektóre z utworów znane są z wykonań takich gwiazd fado jak choćby Amalia Rodrigues, w wykonaniu Bastardy i João de Sousa spotykamy się ze zgoła inną ekspresją.

- Nawet, gdy grałem koncerty solo, starałem się je robić po swojemu – zdradził de Sousa – Chyba za długo mieszkam w Polsce, nie boję się tu. W Portugalii środowisko fadowe jest jeszcze dość konserwatywne. Ale to, co robimy z Bastardą dobrze wpisuje się w nową falę fado, która wzbiera od 10 lat. Ludzie dostrzegają, że ten repertuar fado, choć pełen klasyków, wciąż żyje. Jest dynamiczny i adaptuje się. To jest właśnie to całe bogactwo! Przez to, że te utwory są proste, trzeba zrobić coś inaczej, żeby były ciekawe. To wychodzi z artysty, to jego esencja – dodał João de Sousa – Sekretem jest akceptacja tej prostoty i podkreślanie jej, ale na własny sposób.

- Do utworów, które wybrał João podeszliśmy, idąc wiernie z harmonią tych utworów. Nie zdekonstruowaliśmy jej tak, jak to robiliśmy w przypadku pierwszych dwóch płyt. Tu poszliśmy za João i harmoniami determinowanymi przez fado. A cały „bastardowy” język odnalazł się w sposobie aranżowania tej muzyki, z zachowaniem wierności przebiegu i dramaturgii utworu – wyjaśniał Paweł Szamburski.

Słuchaliśmy także:

Fragmentu płyty Sol Aurorae Vassilisa Philippou (Cypr), nowojorskiego zespołu Innov Gnawa

***

Tytuł audycji: Źródła

Prowadziła: Magdalena Tejchma

Goście: Paweł Szamburski (Bastarda Trio), João de Sousa

Data emisji: 6.05.2021

Godzina emisji: 15.15

mg

reklama