Ragi z Banaresu. Rozmowa z Deobratem i Prashantem Mishrą przed koncertem w Polskim Radiu

Ostatnia aktualizacja: 04.08.2022 16:00
„Szczególne brzmienie, gdzie piękno wyraża się w tonach, barwach | Serca ludzi zabarwiając zwie się ragą przez uczonych” (Śarangadewa: „Ocean Muzyki”, XIII wiek). 
Audio
  • Ragi z Benaresu. Rozmowa z Deobratem i Prashantem Mishrą przed koncertem w Polskim Radiu (Dwójka/Źródła)
Duet Music of Banaras
Duet Music of BanarasFoto: mat. promo.

Serdecznie zapraszamy na wyjątkowy koncert rzadkich, najpiękniejszych rag i klasycznej muzyki północnych Indii.

„Music of Banaras” to duet złożony z najwybitniejszych współczesnych instrumentalistów rozwijających benareski styl muzyczny. 

Deobrat Mishra jest mistrzem gry na sitarze, jednym z najsławniejszych w Indiach artystów indyjskiej muzyki klasycznej, jego krewny, Prashant Mishra to niezrównany wirtuoz gry na tabli. Obaj artyści pochodzą ze sławnej w Indiach wielopokoleniowej muzycznej rodziny Mishrów z Varanasi.

We czwartkowej audycji Źródła, kilka godzin przed koncertem „Ragi z Banarasu” Magdalena Tejchma rozmawiała z Deobratem i Prashantem Mishrami na temat tradycji muzycznych północnych Indii i jego drogi muzycznej.

Do koncert Mishrów nie doszłoby jednak, gdyby nie Filip Ruciński, orientalista tłumacz literatury staroindyjskiej, a także muzyk grający na tanpurze (w dzisiejszym wydarzeniu weźmie gościnny udział).

- Z mistrzami znam się od wielu lat. 20 lat temu przyjechałem do Banaresu. Każdy, choć trochę obeznany z muzyką słyszał tam o nazwisku Mishra. Pierwszy raz odwiedziłem Deobrata Mishrę bodaj w 2002 roku. Uczyłem się wtedy gry na sitarze i chciałem poznać różnych mistrzów. Niedawno wróciłem do nauki gry na sitarze, spytałem Deobrata Mishry, czy mógłby zostać moim nauczycielem. Zgodził się. Z mojej strony był to świadomy wybór. Po prostu uważam go za największego sitarzysta w Varanasi, jeśli nie jednego z najlepszych w Indiach – mówił Filip Ruciński.

Ragi z Banaresu Ragi z Banaresu

Jak wspominał Deobrat Mishra, Varanasi (historycznie zwane Benares) to miejsce dla klasycznej muzyki indyjskiej bardzo ważne. Jest niczym Wiedeń dla klasyki zachodniej.

- To miasto wielu tradycji, ale też ośrodek edukacji, wraz z muzyką można się tam uczyć wielu dziedzin. Moja rodzina naucza muzyki klasycznej od pokoleń, mówi się, że nawet od ponad pięciuset lat! – mówił mistrz sitaru, Deobrat Mishra – Ja jestem jedenastą generacją. Tak więc z pokolenia na pokolenie moi przodkowie wykonywali i przekazywali dalej północnoindyjską klasykę. Varanasi jest również szczególne z tego powodu, iż metoda nauczania muzyki jest tam wciąż bardzo tradycyjna. Nasze techniki gry przekazujemy studentom bez użycia nut, wszystko odbywa się poprzez słuchanie i obserwację. Poprzez nuty można nauczyć się muzyki np. na uniwersytecie, u nas dzieje się to dzięki przebywaniu z nauczycielem, słuchaniu go, słuchaniu razem z nim, powtarzaniu po nim. Wszystko drogą ustną. Uważam, że tradycja naszej rodziny jest jedną z najświetniejszych w Indiach.

Nawiązując do sposobu nauki w przekazie Mistrz-Uczeń, muzyk dodał także, że indyjska muzyka klasyczna wymaga podążania za nauczycielem, ale i kształtowania osobistego stylu.

- Nauczyciel daje wzór, za pomocą którego można niejako „opisać” muzykę, ale nie po to, aby być czyjąś repliką. Mój ojciec przestrzegał mnie przed tym, powtarzając, abym nie był jego kalką, tylko tym, kim jestem: Deobratem. Takie podejście bardzo mi pomagało! Uczyłem się od niego, jest moim przewodnikiem, ale jednocześnie zawsze pozwalał mi wyrażać w muzyce siebie. Poznawanie tej muzyki dzięki ojcu to jedno z najważniejszych doświadczeń w moim życiu – podkreślał mistrz z Varanasi.

Ojciec Deobrata, Pandit Shivnath Mishra to istna żywa legenda wśród muzyków grających na sitarze północnoindyjską klasykę. To właśnie on wywindował sztukę gry naśladującą muzykę wokalną na bardzo wysoki poziom. Ojciec i dziadek Pandita Shivnatha Mishry byli śpiewakami, on zaś zdecydował się chwycić za instrument jako pierwszy. Niemniej, przebywając z nimi i ucząc się od mistrzów śpiewu, wiele od nich przechwycił. W jego grze słychać style śpiewu, na dodatek mocno rozwinięte.

- W tym roku mój ojciec otrzymał honorowy tytuł Padma Shrii, jedno z najwyższych hinduskich odznaczeń państwowych. Przyznano mu je za służbę muzyce, wieloletnie kształcenie uczniów i rozpowszechnianie hinduskiej klasyki. Bycie jego synem to dla mnie honor, również dlatego, że jest doskonałym guru – tłumaczył Deobrat Mishra – Guru, czyli nauczyciel, shishya, czyli uczeń, to też jest nasza relacja i tradycja, którą on podtrzymuje. W dzisiejszych czasach często tego brakuje, dlatego jestem wdzięczny mojemu ojcu za jej kultywowanie.

Prashant Mishra, tablisa Music od Banaras Prashant Mishra, tablisa Music od Banaras

Duet „Music of Banaras” Deobrat Mishra tworzy ze swoim bratankiem – Prashantem Mishrą, doskonałym tablistą. Obecnie muzyk grywa głównie z wujem – Deobratem – ale zdarza mu się też grać i z dziadkiem, wspomnianym, legendarnym Panditem Shivnathem Mishrą. Jako pięciolatek Prashant zaczął uczyć się gry na tabli, a zawiłości tej sztuki z początku rozwiewała przed nim… jego babcia.

- Babcia Prashanta, czyli moja matka, uczyła mnie również gry na sitarze! Była kobietą o ogromnej wiedzy. Pochodziła z rodziny o wielkich tradycjach muzycznych, ale w tamtych czasach normy społeczne nie pozwalały kobietom na występowanie. Bardzo chciała przekazać nam istotę muzyki! Jej ojciec był doskonałym tablistą, stąd też znała wszystkie techniki na tym instrumencie – wspominał swoją matkę Deobrat Mishra – Uczyła nas podstawowej wiedzy, podstawowych technik, ale przede wszystkim tego jak być dobrym muzykiem. Ona również była moim guru, pokazała mi, kim w ogóle jest muzyk, jak być taką osobą. Niektórzy decydując się na tą profesję, zapominają o innych sprawach, na przykład, że są częścią jakiejś społeczności. Dlatego nasza babcia i mama nauczyła nas właściwego balansu, abyśmy pamiętali, że oprócz grania mamy też, po prostu, życie.

To właśnie ta kobieta-guru zainspirowała swoich potomków do otwarcia szkoły muzycznej, w której dzieci z biednych rodzin mogą otrzymać bezpłatną edukację! W szkole muzycy z rodziny Mishra udzielają darmowych lekcji sitaru i tabli. A przyświecają im słowa mądrej przodkini: Waszą rolą powinno być nie tylko występowanie, ale przekazywanie naszej wiedzy i zapewnienie ciągłości stylu muzycznego naszego rodu nie tylko wśród bogatych studentów – dostęp do niej powinni mieć również biedniejsi i zdolni uczniowie.

Deobrat Mishra, sitarzysta Music od Banaras Deobrat Mishra, sitarzysta Music od Banaras

Jak podkreślają artyści, w rodzinie Mishra muzyka płynie od zawsze.

- Od momentu, kiedy się urodziłem, mój ojciec śpiewał mi solmizacją. W muzyce zachodniej jest do DO-RE-MI, u nas to SA-RE-GA. Każdego dnia ojciec śpiewał mi to do ucha. Tak więc, kiedy nauczyłem się mówić, to podobno moimi pierwszymi słowami wcale nie były „tata” czy „mama” tylko „SA” i „RE”. To był początek edukacji – wspominał Deobrat Mishra. – Później przyszedł czas na lekcje tabli u mojej matki, a w końcu jako sześciolatek zacząłem grać na sitarze pod okiem ojca. Tak więc matka była moim pierwszym guru. W Indiach zresztą mówimy, że matka zawsze jest dla dziecka pierwszą nauczycielką, pierwszą szkołą.

Zarówno na styl gry ojca Deobrata Mishry, jak i w ogóle gharany (organizacja społeczna zrzeszająca muzyków czy tancerzy według rodowodu, praktyki lub określonego stylu muzycznego – przyp. red.) z Waranasi duży wpływ miała muzyka wokalna. Mistrz sitaru opowiedział nam pokrótce o jej stylach. W gharanie Waranasi występują wszystkie cztery.

  1. DHRUPAD jest bardzo głęboką formą północnoindyjskiej klasyki. Używa się w nim głównie sylab OM, NOM, TOM
  2. KHAJAL jest zupełnie inny, w Dhrupadzie nie robi się murki czyli szybkich ornamentów
  3. THUMRI jest bardzo melizmatyczny i opisowy, mając jedno słowo, można śpiewać na nim całą noc. Ale nic się nie powtarza! Wciąż używa się innych nut, nieustannie upiększając przebieg. Thumri jest bardzo ornamentowany, miłosny, radosny, romantyczny.
  4. Na koniec styl TAPPA jest w nim dużo ozdobników murki [śpiewa]. Tak brzmi tappa. To są nasze 4 style, mam nadzieję, że udało mi się w tym krótkim czasie je scharakteryzować.

A co usłyszmy podczas dzisiejszego koncertu? Jak mówi Deobrat Mishra, będzie się on składał z 4 części…

- Na początek wykonamy typową muzykę klasyczną, wybierzemy jedną z rag. Chcemy pokazać głębię tej muzyki, uczucia jej towarzyszące i jej kreatywne możliwości. W pozostałych częściach raga będzie się zmieniać, natomiast wykonywać będziemy muzykę zwaną DHUN, jest zbliżona do muzyki ludowej, ale wciąż mieści się w obrębie klasyki z Varanasi.  Niektóre z tych kompozycji są autorstwa mojego i mojego ojca. Wszystkie 4 części zagramy w innych skalach, w innych ragach. Ostatnia z nich będzie ragą poranną. To coś w rodzaju pozostawienia słuchaczy z nią, aby mieli naprawdę dobry poranek. Zawsze staram się kończyć mój występ bardzo melodyczną skalą, taką właśnie jest poranna BHAIRAVI. Zazwyczaj nie planuję z wyprzedzeniem co zagram, ale zawsze wiem, że ostatnią ragą na pewno będzie BHAIRAVI. Jest przepiękną skalą, wierzę, że kiedy ludzie posłuchają jej i niejako zabiorą ją potem ze sobą do domu, będą mieli spokojny sen i wstaną odnajdując przyjemność w poranku.

***

Tytuł audycji: Źródła 

Prowadziła: Magdalena Tejchma

Data emisji: 4.08.2022

Godzina emisji: 15.15

Czytaj także

"Muzyka Indii" Janusza Krzyżowskiego

Ostatnia aktualizacja: 30.01.2021 08:00
Janusz Krzyżowski urodził się w Łodzi, gdzie ukończył studia medyczne oraz filozofię. O swoim zawodzie psychiatry mówił „specjalista od katastrof”. Ale nie o katastrofach będziemy mówić, a o wielkiej pasji Krzyżowskiego – kulturze Indii.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ragi z Banaresu - koncert z muzyką północnych Indii [ZOBACZ WIDEO]

Ostatnia aktualizacja: 04.08.2022 18:30
Za nami wyjątkowy koncert rzadkich, najpiękniejszych rag i klasycznej muzyki północnych Indii stworzony na okazję pierwszej trasy koncertowej po Polsce przez duet Music of Banaras! Ten występ transmitowaliśmy w formie wideo w czwartkowy wieczór (4 sierpnia) na stronach internetowych Polskiego Radia i w mediach społecznościowych. Przeżyjmy to jeszcze raz! 
rozwiń zwiń