Paszport "Polityki", przyznany jej w duecie z akordeonistą Maciejem Frąckiewicz za "odwagę, ryzyko i konsekwencję", a później nominacja do Fryderyka (2013), potwierdziły, że artystka nie pójdzie klasyczną drogą. Magdalena Bojanowicz-Koziak ma w swoim dorobku występy na wielu europejskich scenach i współpracę z czołowymi współczesnymi kompozytorami i kompozytorkami: Dariuszem Przybylskim, Aleksandrem Nowakiem, Pawłem Szymańskim i Hanną Kulenty, którzy niejednokrotnie zapraszali ją prawykonań swoich utworów.
– Podczas pierwszego takiego koncertu, który zagrałam, poczułam nieprawdopodobne spełnienie, że właśnie po to jesteśmy. Żeby grać też nowe rzeczy, a nie tylko obracać się w kręgu Brahmsów i Dvořáków, żeby ten repertuar poszerzać. To my inspirujemy kompozytorów do tego, żeby mieli szansę bez ograniczeń pisać to, co w nich siedzi – mówiła gościni Dwójki.
Lutosławski: muzyka, która ściska gardło
Wiolonczelistka nie ukrywa, że jednym z najważniejszych dla niej twórców jest Witold Lutosławski. Miłość do jego dzieł i szerzej – do muzyki współczesnej – zaszczepił w niej Andrzej Bauer, jej profesor na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie. W 2011 roku Bojanowicz-Koziak otrzymała II nagrodę i wyróżnienia na Międzynarodowym Konkursie Wiolonczelowym im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie. Jak mówi, od tamtego sukcesu wszystko się zaczęło.
– Koncert wiolonczelowy był dla mnie wtedy utworem przełomowym. Nie spotkałam się wcześniej chyba z utworem o podobnym napięciu emocjonalnym. A jednocześnie z użyciem języka, który jest bardzo matematyczny, bardzo zorganizowany w tym sensie, że wszystko tam ma swoje miejsce. Koncert trzyma w napięciu do ostatniej nuty. I nawet teraz, gdy o tym mówię, to próbuję sobie odtworzyć wrażenia, które temu towarzyszą, że człowiek się nie chce rozstawać z tą ostatnią nutą. To jest taki nieprawdopodobny ścisk w gardle – opowiadała Bojanowicz-Koziak.
Klasyka i współczesność
Artystka chętnie angażuje się w projekty o bardzo różnym charakterze. Gra koncerty z repertuaru kompozytorskich legend z towarzyszeniem orkiestr takich Filharmonia Narodowa, NOSPR i AUKSO, a także utwory kameralne. Zdarza się, że dzieli scenę ze swoim mężem, także uznanym wiolonczelistą i kameralistą Bartoszem Koziakiem.
W ostatnim czasie Magdalena Bojanowicz-Koziak miała też okazję sprawdzić się w zupełnie nowej roli: koncertmistrzyni orkiestry Teatru Wielkiego - Opery Narodowej.
– To była bardzo krótka przygoda. Wskoczyłam na zastępstwo za Marcela Markowskiego od października do czerwca. Byłam pełna obaw, czy dam radę. Człowiek jest samotnikiem w tym zawodzie. A to jednak jest praca w grupie, jest dużo zależności. Nagle człowiek ląduje z zupełnie innej planety gdzieś, gdzie są wyrobione różne korytarze i trzeba się w tym zorientować. Wszystko to zajmuje też dużo czasu. Oczywiście były różne momenty, ale wspominam to jednak z łezką w oku – wspominała artystka.
Jesienne wyzwania
Przed Bojanowicz-Koziak pracowity koniec wakacji i jesień. Na początek kameralny występ na Festiwalu Ensemble w Pałacu w Radziejowicach (26.08-07.09.2026 r.) z repertuarem Gustava Mahlera i Alfreda Schnittke, później, w październiku – między innymi spotkanie z młodymi muzykami podczas Zakopiańskiej Akademii Sztuki.
– W październiku jest zaplanowane prawykonanie Koncertu podwójnego Andrzeja Kwiecińskiego na skrzypce i wiolonczelę. Potem będzie powtórzone jeszcze dwa razy. I nie jest łatwo. Zobaczymy, co to będzie, czy będą szły garnki, patelnie w domu, czy nie – uśmiechała się artystka.
***
Tytuł audycji: Cafe "Muza"
Prowadzenie: Agata Kwiecińska
Gość: Magdalena Bojanowicz-Koziak (wiolonczelistka)
Data emisji: 23.08.2026
Godz. emisji: 10.00
oprac. Kamila Snopek