– 45 lat temu Bornus Consort powstał, by wskrzesić brzmienie Kapeli Rorantystów. Tutaj ogromną rolę miało radio i Ewa Obniska. Wszystko zaczęło się od nich. Moje wykształcenie w dziedzinie muzyki dawnej to właściwie oni – zaznaczył w Dwójce Marcin Bornus-Szczyciński.
Wykonawstwo muzyki barokowej i... ekonomia
Choć dziś uznawany jest za pioniera wykonawstwa muzyki barokowej i renesansowej w Polsce, z wykształcenia jest… ekonomistą. – Ukończyłem Wydział Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, kierunek ekonometrii. Moi koledzy zrobili wielkie kariery ekonomiczne, ja jeden uciekłem z tego zawodu. W takim momencie! Namawiali mnie, żebym wrócił, ale już się nie dałem namówić – opowiadał z uśmiechem.
– Ucieczka z ekonomii była moim największym zyskiem. Bo wszystko, co się potem zdarzyło: Bornus Consort, Pieśń naszych korzeni, praca w radiu, to moja prawdziwa ekonomia: ekonomia dźwięków, słów i ciszy – dodał.
"Dowiedziałem się z radia, że muzyka dawna w ogóle istnieje"
Jak opowiadał, wszystko zaczęło się od audycji w Polskim Radiu. To właśnie w Dwójce Bornus-Szczyciński po raz pierwszy usłyszał muzykę dawną i poznał Ewę Obniską, redaktorkę i popularyzatorkę tego repertuaru.
– Byłem związany z Polskim Radiem od początku. Wprost czerpałem z niego wiedzę. Nawet jak się dobrze zastanowić, to dowiedziałem się z radia, że muzyka dawna w ogóle istnieje. Ewa Obniska nie żałowała czasu na swoje audycje. Każda była kopalnią wiedzy. A kiedy już się poznaliśmy, wykorzystywała każdą okazję, żeby coś ważnego o tej praktyce muzyki dawnej mi opowiedzieć. Czasem nie chciałem już, gdzieś się śpieszyłem, a ona mówiła: "Jeszcze ci tutaj opowiem o manieryzmie…" – wspominał.
Czytaj także:
Wiedza, która pozostała
Z tych radiowych rozmów zrodziły się pierwsze inspiracje i anegdoty. – Dosłownie sześć godzin później Krzysztof Szmyt dał mi do zaśpiewania na próbie "Tirsi morir voleva". Mówi: "Zaśpiewajmy to bardzo smutno, bo to o śmierci". Patrzę w nuty, a to wcale nie o śmierci! "Morire" miało podwójne znaczenie, erotyczne i mistyczne. I te informacje od Ewy Obniskiej, które wtedy mi "wcisnęła", były niezbędne, żebym to zrozumiał. To jeden z moich ulubionych utworów, przez tę mistyczną wieloznaczność – mówił w Dwójce.
Od Ludus Danielis po chorał gregoriański
Zespół Bornus Consort stał się szybko jednym z filarów polskiego ruchu muzyki dawnej. Współpracował z Redakcją Muzyki Dawnej w Polskim Radiu, a w latach 80. realizował nagrania zarówno repertuaru barokowego, jak i współczesnego.
– Wtedy porwaliśmy się na rzeczy, o których niewiele wiedzieliśmy. Pracowaliśmy nad "Ludus Danielis" pod reżyserskim okiem Hanny Chojnackiej, wspaniałej reżyserki, której bardzo dużo zawdzięczam. Na scenie Teatru Wielkiego powstała prawdziwa katedra z ręcznie malowanymi freskami. Wszyscy się nad tym napracowali, a ktoś z obsługi mówił: "Pójdzie to raz, może dwa i wystarczy". A to poszło aż sto razy! – wspominał artysta w audycji Cafe "Muza".
"Pieśń naszych korzeni". Od Starego Sącza do Jarosławia
Marcin Bornus-Szczyciński wraz z Antonim Pilchem zainicjował Festiwal Pieśń Naszych Korzeni. W latach 80. rozpoczął swoje działanie w Starym Sączu, a z czasem przeniósł do Jarosławia, stając się jednym z najważniejszych wydarzeń poświęconych muzyce dawnej w Europie Środkowej.
– Tytuł "Pieśń naszych korzeni" wymyśliliśmy na jeden rok. Prowizorka okazała się najtrwalsza. Brytyjscy współpracownicy pytali: "Ale przecież korzenie nie śpiewają!". No, korzenie czasem śpiewają – i to udowadniali nasi goście festiwalu – opowiadał.
Festiwal stał się też przestrzenią dialogu między kulturami i duchowościami. – To pytanie o korzenie ciągle powraca. Skąd jesteśmy? Co nam naprawdę w duszy gra? I za każdym razem okazuje się, że to jest fundamentalne pytanie – zaznaczył.
***
Tytuł audycji: Cafe "Muza"
Prowadzenie: Magdalena Łoś
Gość: Marcin Bornus-Szczyciński (jeden z pionierów wykonawstwa wokalnej muzyki barokowej w Polsce, założyciel zespołu Bornus Consort)
Data emisji: 25.01.2025
Godz. emisji: 10.00