Niczym nieskrępowana wolność. Ćwierćwiecze kultowego tria RGG

Ostatnia aktualizacja: 14.09.2026 15:18
Spotkali się w 2001 roku: Raminiak, Gradziuk i Garbowski, w skrócie – RGG. W Sali prób od razu zaiskrzyło. W ciągu ćwierćwiecza zmienił się skład zespołu, a dyskografia napęczniała, ale radość ze wspólnego grania pozostała ta sama. O początkach i planach w audycji Cafe "Muza" opowiedział nam Krzysztof Gradziuk, jeden z trzech filarów jazzowego trio.

Gdy się poznali, Krzysztof Gradziuk (perkusja) i Przemysław Raminiak (fortepian) przygotowywali się właśnie do egzaminów. Kontrabasista Maciej Garbowski, nieco starszy, już wtedy studiował. Umówili się w studiu Akademii Muzycznej w Katowicach przy Krasińskiego 27 i zaczęli grać. – Po latach Maciej powiedział, że on po prostu czuł, że to jest właśnie to, czego on tak naprawdę szukał. To bardzo naturalnie wyszło i do dziś dnia myślę, że siłą tego zespołu jest to, że tworzymy monolit – opowiadał Gradziuk w Dwójce.

Trzech liderów, jedna wizja

W 2012 roku pianistę Przemysława Raminiaka zastąpił Łukasz Ojdana. W sumie, w różnym składzie, RGG grają nieprzerwanie od 25 lat. Jaki jest ich klucz do dobrej jazzowej współpracy? – Z racji tego, że nie było jednego lidera, albo byliśmy we trzech liderami, stwierdziliśmy, że na scenie chcielibyśmy, żeby było dokładnie tak samo: żeby żaden z instrumentów nie był wiodący, bądź też - by wszyscy byli wiodący lub wymieniali się swoimi rolami – wspominał perkusista w audycji Cafe "Muza".

– Zawsze była równość i myślę, że to jest naszą siłą. Nawet jeżeli jeden z nas ma gorsze chwile, chwile słabości, to jest jeszcze pozostałych dwóch, którzy to wszystko dźwigają i dalej jest ta energia, która daje tę moc, żeby dalej coś robić. W natłoku wydawnictw i zespołów, tego, co się dzieje na świecie, również w Polsce, mam poczucie, że nasze trio jest mimo wszystko w jakimś sensie unikatowe, bo tutaj nikt nikogo nie musi do niczego prosić ani namawiać – dodawał Gradziuk.

Czytaj również:

Inspiracje z różnych światów

W ciągu ćwierćwiecza twórczości zespół wydał trzynaście krążków z różnych muzycznych światów: od pierwszego, czyli "Skandynawii" (2003), przez "Unfinished Story - Remembering Kosz" (2007), po ostatnią "Planet LEM"(2025) nagraną w hołdzie Stanisławowi Lemowi wspólnie z Robertem Więckiewiczem. Artyści podchodzą z szacunkiem do jazzowych standardów, ale lubią grać po swojemu, bo – jak mówi perkusista – "muzyka to nie antykwariat".

- Młodzieży, z którą mam przyjemność pracować, zawsze tłumaczę, że nie można budować domu na bagnie. Muszą być solidne fundamenty. To, co powstanie dalej, to już jest nasza wyobraźnia. Ja nie mogę albo nawet nie chcę wyzbywać się tych korzeni, od których wyszedłem. Ta spuścizna amerykańskiego jazzu połączyła się z tą słowiańską wrażliwością moją i moich kolegów i dała taki efekt, jaki dała. Daje nadal – tłumaczył Krzysztof Gradziuk.

Przy okazji pracy na najnowszym wydawnictwem zatytułowanym "The Soul of Soil" muzycy sięgają po muzykę Fryderyka Chopina. To nie pierwszy mariaż jazzu z klasyką w ich wykonaniu – w przeszłości inspirowały ich także kompozycje Karola Szymanowskiego czy Henryka Góreckiego. – Grając muzykę poważną, jakby przekładając na nasz język, zawsze podchodzimy do niej z tym samym szacunkiem. Nie chcemy jej urazić, w jakiś sposób skazić, zadrapać – mówił artysta.

Premiera albumu zaplanowana jest na 18 września.

***

Tytuł audycji: Cafe "Muza" 

Prowadzenie: Andrzej Zieliński

Gość: Krzysztof Gradziuk (perkusista, pedagog, członek zespołu jazzowego RGG)

Data emisji: 13.09.2026

Godz. emisji: 10.00

oprac. Kamila Snopek

Czytaj także

Pisarz, który zaglądał w przyszłość. 105. rocznica urodzin Stanisława Lema

Ostatnia aktualizacja: 12.09.2026 06:00
Jego droga do literatury nie była oczywista. Studiował medycynę, interesował się naukami ścisłymi, a jednocześnie od początku próbował swoich sił jako autor. Sam przekonywał, że science fiction pozwoliło mu połączyć dwie pozornie odległe pasje. Stanisław Lem świętowałby dziś 105. urodziny.  Jak obszerny jest dorobek, który po sobie pozostawił? 
rozwiń zwiń
Czytaj także

Paulina Przybysz: muzyka jest moją biologiczną potrzebą

Ostatnia aktualizacja: 11.09.2026 10:41
- Ja po prostu bardzo kocham muzykę. Ostatnio byłam na wakacjach, przez sześć dni non stop pływałam w morzu i czytałam książki. Będąc tamu poczułam, że za czymś tęsknię, że coś jakby mną miota, choć przecież rodzina jest ze mną, jest słońce, jest super... Poczułam, że chciałabym natychmiast pójść teraz na jakąś próbę - mówiła w Dwójce wokalistka Paulina Przybysz.
rozwiń zwiń