"Kandydaci Śmierci" powstawali przez siedem lat. Jednak historia zapisana w filmowych kadrach jest znacznie dłuższa. Jej początki sięgają siedemnastu lat wstecz i wspólnych wakacyjnych wyjazdów grupy przyjaciół. Maciej Cuske cyklicznie wracał z kamerą do swoich bohaterów. Dzięki temu możliwe stało się uchwycenie czegoś, czego w dokumencie nie sposób wyreżyserować – rzeczywistego upływu czasu.
Posłuchaj w audycji "Rozmowy na lato" >>>
360 godzin nagrań i miesiące pracy nad filmem
Dla Katarzyny Orzechowskiej oznaczało to pracę z ogromnym archiwum. Zanim można było zacząć budować właściwą opowieść, trzeba było poznać setki godzin zarejestrowanego życia. – To było 360 godzin nagrań. Naprawdę, zanim doszliśmy do punktu, w którym mieliśmy pomontowane wszystkie sceny, minęło prawie półtora roku pracy. Oczywiście nie ciągłej, ale takiej regularnej – opowiadała w "Rozmowach na lato".
Montaż powstawał równolegle z kolejnymi etapami zdjęć. – Z założenia wiedzieliśmy, że magią tego filmu może być fakt, że będziemy cofać się w czasie, że dzięki temu uda nam się pokazać proces dorastania, dojrzewania, przeobrażania się z chłopca w mężczyznę – mówiła Katarzyna Orzechowska. – Wyjazdy zdjęciowe współczesne były trzy i one też odbywały się w odstępach lat. Natomiast myśmy z Maćkiem tak naprawdę od samego początku usiedli i zaczęli przeglądać wszystkie materiały, które już mieliśmy – wyjaśniała.
>>> Sprawdź także: Historia, która stoi za amatorskimi horrorami. Film "Kandydaci śmierci" w kinach
Podróż w czasie utrwalona na filmie
– Wiedzieliśmy, że tematem będzie przede wszystkim dorastanie i to, jak zmieniają się priorytety: kiedy jesteś mały, jakie masz potrzeby, a jakie się pojawiają, kiedy wchodzisz w dorosłe życie i ono stawia ci wyzwania. Miał być to też film o przyjaźni – tłumaczyła montażystka.
W "Kandydatach Śmierci" dorastanie nie sprowadza się jednak do prostego zestawienia przeszłości z teraźniejszością. Katarzynę Orzechowską szczególnie zainteresowała relacja łącząca bohaterów i możliwość pokazania męskiej przyjaźni bez dystansu, za to z miejscem na emocje.
– Chciałam, żeby ten film był też o takiej szczerości, prawdzie, bliskości, która może być między grupą mężczyzn. Gdzie jest otwartość, przestrzeń na uczucia, na łzy, na śmiech, na mówienie sobie trudnych rzeczy – podkreślała.
"Przestrzeń na uczucia, na łzy i na śmiech"
Obrany kierunek wymagał zmiany sposobu, w jaki w filmie obecny jest sam Maciej Cuske. Początkowo reżyser chciał pozostawać przede wszystkim po drugiej stronie kamery. W trakcie montażu okazało się jednak, że nie można właściwie opowiedzieć tej historii bez pokazania także jego.
– Ta decyzja o wyeksponowaniu Maćka i jego obecności w filmie przyszła na późniejszym etapie montażu. Poczuliśmy, że on też musi się odsłonić, żeby to było uczciwe, szczere, prawdziwe. Proces, który przechodzi równolegle z bohaterami, też jest bardzo ważny. Cieszę się, że finalnie udało nam się tak to pokleić – mówiła gościni Dwójki.
Montażystka została ostatecznie wymieniona także jako współreżyserka "Kandydatów Śmierci". Jak przyznała, decyzja Macieja Cuske była dla niej zaskoczeniem i ważnym gestem po latach wspólnej pracy. – To był bardzo duży ukłon ze strony Maćka w moją stronę. Myślę, że poprzez to, ile czasu razem spędziliśmy, ile pracy włożyliśmy, postanowił mnie tak wyróżnić. Byłam bardzo poruszona jego decyzją – przyznała.
***
Tytuł audycji: Rozmowy na lato
Prowadzi: Marta Strzelecka
Gość: Katarzyna Orzechowska (montażystka, współreżyserka "Kandydatów Śmierci")
Data emisji: 17.08.2026
Godz. emisji: 22.00
Oprac. zuzannachowaniec