Akcja "Psów Europy" rozgrywa się w 2049 roku. Białoruś nie istnieje już jako odrębne państwo, a jednym z najważniejszych bohaterów powieści pozostaje język. Alech Alechowicz, występuje przeciwko językom, którymi posługują się otaczający go ludzie. Uważa, że zostały one obciążone znaczeniami, od których nie sposób uciec.
– Sytuacja językowa na Białorusi jest dość dziwna, powiedziałbym nawet unikatowa. Bohaterowi nie podoba się to, że każdy z języków kryje w sobie podtekst polityczny. On potrzebuje czystego języka, języka wolności, języka równości – tłumaczył w Dwójce autor.
Posłuchaj w audycji "Rozmowy po zmroku" >>>
Gombrowiczowska lekcja prowokacji
Bohater powieści nie oszczędza także polszczyzny. Określa ją jako język "drugorzędnych poetów". Alhierd Bacharewicz zastrzega jednak, by słów bohatera nie utożsamiać z poglądami autora. – Bardzo ważne jest, żeby zrozumieć, że mówi to postać z powieści, a nie autor. Bardzo szanuję polską literaturę i polską poezję. Dla Białorusinów to w ogóle wzór wspaniałej literatury europejskiej, ale nie dla mojego bohatera – podkreślał.
Prowokacyjny początek "Psów Europy" ma zresztą swoje źródło właśnie w polskiej literaturze i jednym z najważniejszych pisarzy dla Bacharewicza - Witoldzie Gombrowiczu. – To, co zrobiłem na początku, to w zasadzie jego lekcja. To on nauczył mnie prowokować czytelnika. Zależało mi na tym, żeby od pierwszych linijek powieści odbiorca przeżył szok i poczuł, że w tej książce nie będzie żadnej współpracy z mitem narodowym, żadnego patosu – mówił.
Czytaj także:
"Na literaturę białoruską zawsze patrzono trochę z góry"
Za literacką prowokacją kryje się jednak również osobiste doświadczenie autora. Bacharewicz wspominał, że przez lata podczas wizyt w Polsce miał poczucie, iż literatura białoruska traktowana jest przede wszystkim przez pryzmat polityki i trudnego doświadczenia kraju.
– W Polsce na literaturę białoruską zawsze patrzono trochę z góry. Protekcjonalnie, jak na literaturę niezbyt rozwiniętą i niezbyt ciekawą. Wiele razy przyjeżdżałem do Polski jako pisarz i nie czułem absolutnie żadnego zainteresowania. Nigdy nie była to rozmowa jak równy z równym – wspominał. – Dopiero ostatnio poczułem, że na moją twórczość patrzy się wreszcie jak na literaturę, a nie jak na kolejną białoruską skargę na ciężki białoruski los – dodał.
Rozebrać język na części
Jednym z najbardziej niezwykłych elementów "Psów Europy" jest balbuta, wymyślony przez Bacharewicza język, który doczekał się własnego słownictwa i reguł. Jego źródeł pisarz szuka jednak znacznie wcześniej niż w pracy nad samą powieścią. – Języki zawsze mnie fascynowały, zachwycały. Już w dzieciństwie chciałem, jak każde dziecko, rozebrać język na części i zobaczyć, co jest w środku, jak on żyje, jak działa. Już kilka razy próbowałem stworzyć własny język, ale dopiero balbuta okazała się moim pierwszym prawdziwym sukcesem – opowiadał.
Jezyk powstał w 2016 roku podczas pobytu pisarza na Gotlandii. Nie pozostała jednak zamkniętym eksperymentem stworzonym wyłącznie na potrzeby jednej książki. – Przez te dziesięć lat balbuta się zmieniła, wyrosła, żyje pełnym, własnym życiem – mówił Bacharewicz.
Czy język może uczynić nas wolnymi?
W balbucie można się przywitać i pożegnać słowami "bu samoje", czyli "bądź wolny". Jak się jednak okazuje, za marzeniem o stworzeniu języka wolnego od przemocy, kryje się pułapka, która prowadzi do jednego z najważniejszych pytań całej powieści.
– Balbuta to utopia językowa, a "Psy Europy" to powieść o różnych utopiach, w tym o utopii językowej. Stawiam w niej pytanie: czy możemy stać się wolni, jeśli zmienimy nasz język, jeśli oczyścimy go z przemocy, jeśli pozbawimy go hierarchii? Czy to przyniesie nam wolność? – mówił pisarz.
– Moja odpowiedź brzmi: nie. Bo każda utopia jest bardzo niebezpieczna. Dla twórców utopii ludzie są tylko materiałem. Twórcy utopii ich wykorzystują. Utopia nie zwraca się do człowieka. Utopia to idea. I w tym sensie balbuta jest bardzo niebezpieczna. Pokazuje, jak utopia prowadzi człowieka do katastrofy – podsumował.
"Psy Europy" są na Białorusi książką zakazaną, a jej nakład został zniszczony. W Polsce powieść Alhierda Bacharewicza ukazała się w przekładzie Joanny Bernatowicz.
***
Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku
Prowadzenie: Małgorzata Nieciecka-Mac
Data emisji: 20.09.2026
Godz. emisji: 21.30
oprac. zuzannachowaniec