Wśród swoich największych znalezisk Adi Ściesiński wymieniał m.in. aparat fotograficzny, który kupił w lumpeksie za złotówkę, a dziś ten sprzęt "trzyma cenę" i można go dostać za kilkaset złotych. Nabył też pasek z prawdziwą głową węża. Jak opowiadał, lubi eksperymentować ze swoim outfitem. - Czasem wychodzę w bluzie z kapturem, ale zakładam też krawat idąc do zwykłej restauracji. Lubię mieszać style - zaznaczał gość Czwórki.
Adrian Ściesiński w Czwórce - posłuchaj nagrania całej rozmowy
Jak potwierdził, na polskim rynku działają tzw. "lumpeksowe mafie", czyli grupy ludzi, którzy kupują ubrania z drugiej ręki tanio, by potem odsprzedać je ze sporym zyskiem w przeróżnych serwisach internetowych. - Ale warto dodać, że na zachodzie Europy, czyli w takich krajach, jak Holandia, Wielka Brytania dzieją się grubsze rzeczy niż u nas - opowiadał. - Protip jest taki, że jeśli coś przykuje naszą uwagę w second handzie, warto po prostu zaglądać do kieszeni. Jest szansa, że znajdziemy paragony z marketów albo nawet drobne pieniądze i wówczas mamy pewność, z jakiego kraju pochodzi dana rzecz. Sam znalazłem swego czasu 50 euro!
Jak zaznaczał Wuja_adi, młodzi Polacy na tle Europejczyków ubierają się wyjątkowo dobrze, stawiają na kolory i oryginalność. - To dotyczy właściwie całego bloku wschodniego. U nas wciąż jeszcze żywy jest rock i punk rock, czyli "mocne" dodatki, glany. Na Zachodzie już tego nie widzę. W Polsce to z pewnością też wpływ rodziców, którzy pamiętają lata 90. Wówczas były subkultury, a za modą szła ideologia - opowiadał gość Czwórki. Sieciówki i fast fashion wcale nie odchodzą do lamusa. - Dzisiejszą zmorą są już ultra fast fashion, czyli towar z Chin. Co jakiś czas pojawiają się informacje o szkodliwych barwnikach w takich nieprzetestowanych materiałach - mówił ekspert.
Zobacz także:
Powrót do lat 90. ubiegłego stulecia wciąż trwa. - Kilkudziesięcioletnie, ale bardzo jakościowe koszulki z kultowymi zespołami z tamtego okresu można kupić nawet za czterocyfrowe kwoty. Poszukują ich nie tylko "zwykli Kowalscy", ale też celebryci. Nabycie koszulki z koncertu ulubionego zespołu w 1995 roku to kwestia emocji i sentymentu, pieniądze schodzą na drugi plan - opowiadał gość Czwórki.
Jak podkreślał, stawiamy też na odzież z małych, ale dobrych marek. - Czyli na lokalne wytwórnie, szycie z dobrej jakości materiałów, na niewielką skalę. To drogie rzeczy, ale wystarczą na lata. Radzę kupować zwłaszcza rzeczy z Portugalii, to najczęściej gwarancja jakości - opowiadał. - Z włoskimi ubraniami może być inaczej. Jeśli dany ciuch w całości był wyprodukowany w Chinach, a Włosi doszyli do niego guzik, to już na metce mogli napisać "made in Italy". Dlatego te ciuchy mogą - choć oczywiście nie muszą - być pułapką.
Sprawdź także:
W swojej szafie Adrian Ściesiński ma około pół tysiąca ubrań. Do tego w jego domu jest specjalne pomieszczenie z dodatkową odzieżą. - To jest mój zawód, więc musi być ich dużo. Jednak zachęcam, by wymieniać odzież sezonowo. Warto zobaczyć, czego ani razu nie założyliśmy i sprzedać takie ubrania, by ktoś inny mógł ich używać - radził gość Czwórki.
***
Tytuł audycji: Popołudniówa
Prowadzący: Kamil Jasieński
Gość: Adrian Ściesiński
Data emisji: 10.03.2026
Godzina emisji: 15.14
kd