Ubrania z drugiej ręki. Jak znaleźć w lumpeksach modowe perły?

Ostatnia aktualizacja: 12.03.2026 09:32
- Niegdyś chodzenie do lumpeksu było synonimem biedy i obciachu. Dziś to powód do dumy, odwiedzanie takich sklepów jest trendy. Mainstream odzieżowy próbuje zabić naszą indywidualność, więc warto inspirować się oryginalnymi rzeczami np. z lat 90. - opowiadał Adrian Ściesiński, znany w social mediach jako Wuja_adi.
Adrian Ściesiński i Kamil jasieński w Czwórce
Adrian Ściesiński i Kamil jasieński w CzwórceFoto: Piotr Podlewski/Polskie Radio

Wśród swoich największych znalezisk Adi Ściesiński wymieniał m.in. aparat fotograficzny, który kupił w lumpeksie za złotówkę, a dziś ten sprzęt "trzyma cenę" i można go dostać za kilkaset złotych. Nabył też pasek z prawdziwą głową węża. Jak opowiadał, lubi eksperymentować ze swoim outfitem. - Czasem wychodzę w bluzie z kapturem, ale zakładam też krawat idąc do zwykłej restauracji. Lubię mieszać style - zaznaczał gość Czwórki. 

Adrian Ściesiński w Czwórce - posłuchaj nagrania całej rozmowy

Jak potwierdził, na polskim rynku działają tzw. "lumpeksowe mafie", czyli grupy ludzi, którzy kupują ubrania z drugiej ręki tanio, by potem odsprzedać je ze sporym zyskiem w przeróżnych serwisach internetowych. - Ale warto dodać, że na zachodzie Europy, czyli w takich krajach, jak Holandia, Wielka Brytania dzieją się grubsze rzeczy niż u nas - opowiadał. - Protip jest taki, że jeśli coś przykuje naszą uwagę w second handzie, warto po prostu zaglądać do kieszeni. Jest szansa, że znajdziemy paragony z marketów albo nawet drobne pieniądze i wówczas mamy pewność, z jakiego kraju pochodzi dana rzecz. Sam znalazłem swego czasu 50 euro!

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Wuja Adi 🤠 (@wuja_adi)

Jak zaznaczał Wuja_adi, młodzi Polacy na tle Europejczyków ubierają się wyjątkowo dobrze, stawiają na kolory i oryginalność. - To dotyczy właściwie całego bloku wschodniego. U nas wciąż jeszcze żywy jest rock i punk rock, czyli "mocne" dodatki, glany. Na Zachodzie już tego nie widzę. W Polsce to z pewnością też wpływ rodziców, którzy pamiętają lata 90. Wówczas były subkultury, a za modą szła ideologia - opowiadał gość Czwórki. Sieciówki i fast fashion wcale nie odchodzą do lamusa. - Dzisiejszą zmorą są już ultra fast fashion, czyli towar z Chin. Co jakiś czas pojawiają się informacje o szkodliwych barwnikach w takich nieprzetestowanych materiałach - mówił ekspert.

Zobacz także:

Powrót do lat 90. ubiegłego stulecia wciąż trwa. - Kilkudziesięcioletnie, ale bardzo jakościowe koszulki z kultowymi zespołami z tamtego okresu można kupić nawet za czterocyfrowe kwoty. Poszukują ich nie tylko "zwykli Kowalscy", ale też celebryci. Nabycie koszulki z koncertu ulubionego zespołu w 1995 roku to kwestia emocji i sentymentu, pieniądze schodzą na drugi plan - opowiadał gość Czwórki. 

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Wuja Adi 🤠 (@wuja_adi)

Jak podkreślał, stawiamy też na odzież z małych, ale dobrych marek. - Czyli na lokalne wytwórnie, szycie z dobrej jakości materiałów, na niewielką skalę. To drogie rzeczy, ale wystarczą na lata. Radzę kupować zwłaszcza rzeczy z Portugalii, to najczęściej gwarancja jakości - opowiadał. - Z włoskimi ubraniami może być inaczej. Jeśli dany ciuch w całości był wyprodukowany w Chinach, a Włosi doszyli do niego guzik, to już na metce mogli napisać "made in Italy". Dlatego te ciuchy mogą - choć oczywiście nie muszą - być pułapką. 

Sprawdź także:

W swojej szafie Adrian Ściesiński ma około pół tysiąca ubrań. Do tego w jego domu jest specjalne pomieszczenie z dodatkową odzieżą. - To jest mój zawód, więc musi być ich dużo. Jednak zachęcam, by wymieniać odzież sezonowo. Warto zobaczyć, czego ani razu nie założyliśmy i sprzedać takie ubrania, by ktoś inny mógł ich używać - radził gość Czwórki. 

***

Tytuł audycji: Popołudniówa

Prowadzący: Kamil Jasieński

Gość: Adrian Ściesiński 

Data emisji: 10.03.2026

Godzina emisji: 15.14

kd

Czytaj także

Rower na zamówienie. O customizacji dwóch kółek

Ostatnia aktualizacja: 15.04.2024 18:30
Adrian Łucejko projektuje, konstruuje i buduje rowery. Robi to od ukończenia studiów w 2009 roku. - Trafiłem na projektowanie wnętrz, a w rowery wkręcił mnie kolega z ławki. Nie jestem w stanie policzyć, ile modeli już zrobiłem, ale wiem, że moje projekty "jeżdżą" po Stanach Zjednoczonych i po Australii - opowiada gość Czwórki.  
rozwiń zwiń