Większości z nas japońskie kulinaria kojarzą się z luksusowymi rolkami sushi z dużą ilością dodatków albo z esencjonalnym, gotowanym przez kilkanaście godzin ramenem. Wychodzimy z założenia, że aby odtworzyć azjatyckie smaki we własnych czterech ścianach, potrzebujemy tajemnej wiedzy, specjalistycznego sprzętu i składników sprowadzanych bezpośrednio z Tokio. Tymczasem prawdziwy, domowy stół w Kraju Kwitnącej Wiśni opiera się na skrajnej prostocie, harmonii i daniach, których przygotowanie zajmuje nie więcej niż pół godziny. O tym, jak odczarować japońskie gotowanie, dlaczego ramen lepiej zjeść na mieście i czym posypać zwykłą kanapkę z masłem, w Czwórce opowiadał Jakub Wróblewski - twórca instagramowego profilu @gotujzdiego oraz autor książki "Mlask. Kuchnia japońska dla początkujących".
Posłuchaj audycji "Popołudniówa" z Jakubem Wróblewskim
Świetnym punktem wyjścia do domowych eksperymentów jest furikake, czyli aromatyczna, chrupiąca posypka będąca stałym bywalcem japońskich spiżarni. Mieszanka prażonego sezamu, drobno posiekanych alg morskich, soli oraz dodatków smakowych (np. liofilizowanego żółtka jaja) potrafi diametralnie odmienić najprostszy posiłek.
- Miseczka zwykłego ugotowanego ryżu po posypaniu furikake zyskuje niesamowitą głębię umami i staje się kompletnym daniem - tłumaczył Jakub Wróblewski. - Co ciekawe, w polskich warunkach ta posypka genialnie sprawdza się na zwykłej kromce chleba z masłem albo jako chrupiący dodatek do świeżej sałatki - zdradził.
Równie nieodłącznym elementem codzienności jest zupa miso, serwowana w Japonii do niemal każdego posiłku. Jej sekret tkwi w bazie: wywarze dashi, który w domowej, wegetariańskiej odsłonie przygotowuje się z suszonych wodorostów kombu oraz grzybów shiitake (w wersji ekspresowej można sięgnąć po japoński bulion w proszku). Wystarczy połączyć wywar z odpowiednią pastą sojową i ulubionymi dodatkami, takimi jak kostki tofu, jarmuż czy glony wakame. Na chłodniejsze miesiące autor poleca ciemną, dłuższą leżakującą pastę miso, która nadaje zupie głęboki, wyrazisty aromat.
Polskie fantazje kontra japoński minimalizm
Gość Czwórki zwrócił uwagę na wyraźne różnice w postrzeganiu jedzenia w Polsce i w Azji. Podczas gdy w Europie sushi urosło do rangi ekskluzywnego posiłku z bogatą oprawą, majonezem i serkiem śmietankowym, w Japonii bezkonkurencyjne pozostaje klasyczne nigiri - mała porcja ryżu ze świeżym plastrem ryby, w którym nic nie zakłóca naturalnego smaku surowca.
Podobny mechanizm dotyczy ramenu. W Kraju Kwitnącej Wiśni jest to traktowane jak pożywny uliczny fast food, serwowany w niewielkich lokalach, gdzie po zjedzeniu miski makaronu w ciszy natychmiast ustępuje się miejsca kolejnym gościom. W Polsce ramen stał się kulinarnym rytuałem, za który płacimy dwukrotnie więcej niż w Azji, otrzymując w zamian miski uginające się od dziesiątek dekoracyjnych dodatków.
- Samodzielne przygotowywanie ramenu od zera w domu jest niesamowicie pracochłonne i dla osób początkujących może okazać się zniechęcające. Na dobry ramen lepiej wybrać się do sprawdzonego lokalu na mieście, a w domu skupić się na rzeczach szybkich: trójkątnych kanapkach onigiri z farszem z tuńczyka czy aromatycznym japońskim curry z chrupiącym kotletem tonkatsu - radził Jakub.
Ryż z herbatą i grillowane szaszłyki z sosem sojowym
Japońska kuchnia potrafi również wystawić europejskie podniebienie na próbę. Obok słynnej ze swojej ciągnącej się, śluzowatej konsystencji sfermentowanej soi nattō, sporym zaskoczeniem dla przybyszów z Zachodu bywa ochazuke, czyli danie składające się z ugotowanego ryżu z dodatkami (np. płatkami grillowanego łososia), zalanego gorącym naparem z zielonej herbaty sencha.
Zupełnie inną historią są japońskie słodkości wagashi. Choć w powszechnej świadomości królują miękkie ryżowe ciasteczka mochi, repertuar tradycyjnych deserów jest znacznie szerszy i bazuje na mące ryżowej, sezamie oraz słodkiej paście z czerwonej fasoli adzuki.
- Jednym z moich absolutnych faworytów jest miterashi dango - grillowane kuleczki ryżowe nadziane na drewniane szpatułki, glazurowane lepkim, błyszczącym sosem na bazie sosu sojowego i cukru. To z pozoru dziwne połączenie słodyczy i soli uzależnia od pierwszego kęsa - mówił gość audycji. Japończycy chętnie sięgają również po fruit sando, czyli kanapki z puszystego, maślanego chleba shokupan, wypełnione po brzegi gęstą, aksamitną śmietaną i świeżymi owocami. Wszystkie te potrawy, przygotowane z ogólnodostępnych składników, można bez trudu odtworzyć we własnej kuchni.
***
Tytuł audycji: Popołudniówa
Prowadzi: Kamil Jasieński
Gość: Jakub Wróblewski (twórca instagramowego profilu @gotujzdiego oraz autor książki "Mlask. Kuchnia japońska dla początkujących")
Data emisji: 24.09.2026
Godzina: 15.10
ak