- Miasto budziło się całą symfonią dźwięków. Najważniejsze były dzwony kościelne, które wyznaczały początek poranka i były globalna pobudką dla całej społeczności. Temu często towarzyszyły hejnały miejskie. My dzisiaj kojarzymy hejnał z czymś innym, ale ten termin jest zapożyczeniem z języka węgierskiego, który oznacza brzask, świt. Ostatecznie wiąże się z sygnałem, który wydawali trębacze. Często odpowiadali im inni trębacze, którzy byli na przykład na murach, więc powstawała cała symfonia - mówi Kacper Gębala, założyciel Latającego Uniwersytetu Mediewistycznego, czyli inicjatywy dla naukowców i pasjonatów tej epoki.
Posłuchaj audycji "Poranek Czwórki" z Kacprem Gębalą
Średniowiecznych "budzików" było co niemiara, ale najważniejszą rolę pełnił dzwonnik. - Elementy naturalne, jak piejący kogut były dużo bardziej obecne na wsi niż w mieście. Dużo większe znaczenie miały tam też dzwony kościelne. Wniosek jest z tego taki, że najważniejszą osobą był dzwonnik, bo od niego wszystko zależało - tłumaczy Gębala.
Po przebudzeniu ludzie żyjący w średniowieczu nie siadali do stołu, a śniadania zazwyczaj były bardzo skromną przekąską. - Jest taka średniowieczna maksyma, że człowiek jedzący jeden posiłek dziennie żyje na sposób anielski, człowiek jedzący dwa żyje na sposób ludzki, ale człowiek jedzący aż trzy żyje sposobem zwierzęcia - opowiada gość Czwórki. - Te dwa dozwolone posiłki to co do zasady były obiad i kolacja, nie było wśród nich śniadania - dodaje.
- Jestem jednak przekonany, że coś było jedzone, tylko warto wprowadzić rozróżnienie między przegryzką a posiłkiem. Posiłek to coś bardziej zrytualizowanego, siadamy przy stole, jest cała rodzina, nasi przyjaciele oraz towarzysze, z którymi wspólnie jemy. Ale myślę, że nawet średniowiecze miało przestrzeń na przekąskę, aby przed wyruszeniem w drogę wziąć kęs bochenka chleba, jakiś trochę twarogu, kawałek precla, czy różnego rodzaju inne drobne rzeczy, które można pochłonąć przed wyruszeniem do pracy - wyjaśnia rozmówca Kasi Dydo.
Zobacz także:
Choć powszechnie się uważa, że średniowiecze było okresem bardzo zacofanym pod względem higieny, poranne toalety były powszechnym zwyczajem w bogatych domostwach i gospodarstwach. - Oczywiście istniała podstawowa higiena, już wtedy uważano, że warto przemyć twarz. Na niektórych obrazkach, które pokazują wnętrza średniowiecznych domów, można zobaczyć umywalki z kranami. One na pewno działały inaczej niż te dzisiejsze, ale to pokazuje, że szczególnie w zamożnych domach była potrzeba obcowania z wodą - twierdzi Gębala. - Średniowieczne miasto miało też łaźnie, do których był wymóg chodzenia przynajmniej raz na dwa tygodnie. Robiono to wspólnie, gromadnie; wizja epoki, w której nikt się nie mył jest na pewno fałszywa - zaznacza.
***
Tytuł audycji: "Poranek Czwórki"
Prowadzi: Kasia Dydo
Gość: Kacper Gębala (założyciel Latającego Uniwersytetu Mediewistycznego)
Data emisji: 13.07.2026
Godzina: 9.13
kajz