Kacper Gębala o tym, jak wyglądały średniowieczne poranki

Ostatnia aktualizacja: 13.07.2026 15:54
Jak rozpoczynał się dzień w średniowieczu, kiedy nie istniał budzik, prąd czy bieżąca woda? Na to pytanie odpowiada w "Poranku Czwórki" Kacper Gębala, założyciel Latającego Uniwersytetu Mediewistycznego.
Kacper Gębala
Kacper GębalaFoto: Piotr Podlewski/Polskie Radio

- Miasto budziło się całą symfonią dźwięków. Najważniejsze były dzwony kościelne, które wyznaczały początek poranka i były globalna pobudką dla całej społeczności. Temu często towarzyszyły hejnały miejskie. My dzisiaj kojarzymy hejnał z czymś innym, ale ten termin jest zapożyczeniem z języka węgierskiego, który oznacza brzask, świt. Ostatecznie wiąże się z sygnałem, który wydawali trębacze. Często odpowiadali im inni trębacze, którzy byli na przykład na murach, więc powstawała cała symfonia - mówi Kacper Gębala, założyciel Latającego Uniwersytetu Mediewistycznego, czyli inicjatywy dla naukowców i pasjonatów tej epoki.

 

Posłuchaj audycji "Poranek Czwórki" z Kacprem Gębalą

 

Średniowiecznych "budzików" było co niemiara, ale najważniejszą rolę pełnił dzwonnik. - Elementy naturalne, jak piejący kogut były dużo bardziej obecne na wsi niż w mieście. Dużo większe znaczenie miały tam też dzwony kościelne. Wniosek jest z tego taki, że najważniejszą osobą był dzwonnik, bo od niego wszystko zależało - tłumaczy Gębala.

Po przebudzeniu ludzie żyjący w średniowieczu nie siadali do stołu, a śniadania zazwyczaj były bardzo skromną przekąską. - Jest taka średniowieczna maksyma, że człowiek jedzący jeden posiłek dziennie żyje na sposób anielski, człowiek jedzący dwa żyje na sposób ludzki, ale człowiek jedzący aż trzy żyje sposobem zwierzęcia - opowiada gość Czwórki. - Te dwa dozwolone posiłki to co do zasady były obiad i kolacja, nie było wśród nich śniadania - dodaje.

- Jestem jednak przekonany, że coś było jedzone, tylko warto wprowadzić rozróżnienie między przegryzką a posiłkiem. Posiłek to coś bardziej zrytualizowanego, siadamy przy stole, jest cała rodzina, nasi przyjaciele oraz towarzysze, z którymi wspólnie jemy. Ale myślę, że nawet średniowiecze miało przestrzeń na przekąskę, aby przed wyruszeniem w drogę wziąć kęs bochenka chleba, jakiś trochę twarogu, kawałek precla, czy różnego rodzaju inne drobne rzeczy, które można pochłonąć przed wyruszeniem do pracy - wyjaśnia rozmówca Kasi Dydo.


Zobacz także:


Choć powszechnie się uważa, że średniowiecze było okresem bardzo zacofanym pod względem higieny, poranne toalety były powszechnym zwyczajem w bogatych domostwach i gospodarstwach. - Oczywiście istniała podstawowa higiena, już wtedy uważano, że warto przemyć twarz. Na niektórych obrazkach, które pokazują wnętrza średniowiecznych domów, można zobaczyć umywalki z kranami. One na pewno działały inaczej niż te dzisiejsze, ale to pokazuje, że szczególnie w zamożnych domach była potrzeba obcowania z wodą - twierdzi Gębala. - Średniowieczne miasto miało też łaźnie, do których był wymóg chodzenia przynajmniej raz na dwa tygodnie. Robiono to wspólnie, gromadnie; wizja epoki, w której nikt się nie mył jest na pewno fałszywa - zaznacza.

***

Tytuł audycji: "Poranek Czwórki"

Prowadzi: Kasia Dydo

Gość: Kacper Gębala (założyciel Latającego Uniwersytetu Mediewistycznego)

Data emisji: 13.07.2026

Godzina: 9.13

kajz

Czytaj także

Emocje w lodówce i na talerzu. Co rządzi naszym apetytem?

Ostatnia aktualizacja: 13.04.2026 10:52
Dlaczego jednego dnia marzysz o chrupiącej pizzy, a innego ratuje cię tylko miska gorącego rosołu?  I ten rosół potrafi poprawić dzień bardziej skutecznie niż wiadomość, że "wszystko będzie dobrze". - Jeśli mamy mniejszy poziom stresu możemy lepiej zaplanować to, co zjemy. Wówczas jest mniejsze prawdopodobieństwo, że będziemy sięgać po batoniki i inne niezdrowe przekąski - mówiła psychodietetyczka Zofia Trela.
rozwiń zwiń